Kogo obraża kampania „Zjeżdżaj z torów” ?!

Maj 16, 2010

Biedni ci Polacy. Delikatni tacy, wrażliwi, czuli na krytykę… Bo jakże to tak ? Palcem pogrozić ! I w słowach może żołnierskich, ale szczerych powiedzieć, że ich bezmyślność szkodzi. Tak jak w kampanii spółki Tramwajów Szczecińskich ‚Zjeżdżaj z torów… bezpieczniej i punktualniej”

W obronę biednych kierowców, tak brutalnie przywołanych do porządku przez Tramwaje Szczecińskie, których pracownikom – powiedzmy to sobie otwarcie – utrudniają pracę, wzięła jedynie słuszna, proobywatelska partia. A ściślej rzecz biorąc jej radna, której nazwisko jak zawsze w takich wypadkach, przemilczymy. Owa radna ujęła się za niesłusznie karconymi kierowcami, twierdząc niezłomnie, że „Język tej kampanii jest nie do przyjęcia. Powinien być bardziej przyjazny i miły ludziom. Tymczasem mamy do czynienia z gówniarskim i slangowym określeniem, które obraża kierowców”. Nigdy nie słyszałam o tym, żeby język był miły czy też niemiły ludziom, ale jak widać nie nadążam za zmianami w nowomowie partyjnej. Tym bardziej, że samo słowo „gówniarski” , przynajmniej moim skromnym zdaniem, też się nie mieści w kanonach stylu wysokiego. Jak widać co wolno radnej to nie tobie…

Ale nie o kolejnym pomyśle na zbicie kapitału politycznego na głupotach miałam pisać tylko o kierowcach i ich obrażaniu. Zarówno jako kierowca, jak i stały pasażer komunikacji miejskiej chcę powiedzieć: „Bzdura!” Żaden, absolutnie żaden kierowca, który stosuje się (oczywiście w miarę możliwości ;-)) do przepisów, no i przede wszystkim cechuje się wyobraźnią i myśli na drodze nie tylko o sobie, nie poczuje się urażony. Dlatego, że taki kierowca nie parkuje samochodu tak by utrudniać życie innym, bez względu na to czy to pieszy czy inny kierowca. A dostatecznie często jadąc do pracy miałam żołądek w gardle, widząc jakich ewolucji musi dokonywać biedny kierowca, by nie tylko przejechać Królewską, ale i skręcić z niej w Krakowskie. Nie mówiąc o tym jak zaparkowane są samochody na trasie między Kinem Femina a Bankowym, zajmując pół prawego pasa. Co prawda do kierowców w Rzymie, z uporem maniaka parkujących dokładnie na przejściu dla pieszych jeszcze nam trochę brakuje, ale niewiele.  Hasło jest więc jak najbardziej trafione a jeśli ktoś się poczuje nim urażony to będzie znaczyło jedynie tyle, że się poczuwa. Jak to mówią: uderz w stół….  Może straż miejska w Szczecinie powinna zwrócić uwagę na samochód pani radnej 😉 .

Ale i tak radni Szczecina nie dorównują tym z Warszawy, może powinni się ich poradzić w kwestii zbijania kapitału politycznego. Np. stanowczo powinni zakazać jakiegoś koncertu, odwołać paradę a na dokładkę kogoś oskarżyć o obrazę czci religijnej. No i koniecznie pobudzić do działania Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami. Doda jest już zajęta w Warszawie, ale może jeszcze ktoś się źle wyraził o Biblii albo chociaż chciał zdjęcia krzyża z klas. No, chyba, że o czymś nie wiem… W takim razie zwracam honor.

I zjeżdżam.

Reklamy

Głupota polskich turystów sięgnęła poziomu podłogi

Maj 11, 2010

„”Piszę do Państwa z nadzieją, że zainteresujecie się sprawą nieuczciwych biur podróży i pseudoubezpieczycieli wyjazdów zagranicznych. W każdy wyjazd zagraniczny biuro turystyczne do ceny dolicza koszty ubezpieczenia zdrowotnego na pokrycie kosztów leczenia w danym kraju, tak też było w tym przypadku… tylko na papierze”

czytając ten pseudodramatyczny apel przyjaciela rodziny i resztę artykułu o „tragicznych” losach podróży do Egiptu pana Pawła i jego żony wzruszenie mamy jak w banku! Nic tylko łzy same się powinny cisnąć do oczu a ręce ochoczo wstukiwać na stronie swojego banku internetowego stosowną kwotę przelewu dla biednej rodziny, tak skrzywdzonej przez biuro podróży, NFZ, UE i królową Elżbietę, tudzież premiera Putina.

Szkoda tylko, że autor w/w publikacji nie wysilił się, aby pogłebić co nieco swoją publikację i spojrzeć na całą sprawę z dwóch stron a nie tylko ograniczyć się do napisania historyjki, obficie podlanej ckliwym sosem. Na przykład mógł chociażby zapytać rodzinę zmarłego, dlaczegóż to człowiek ciężko chory na serce, który miał wszczepioną zastawkę i generalnie powinien sobie zdawać sprawę z tego, że jego stan zdrowia narzuca mu pewne ograniczenia nie wykazał się nawet tak śladową oznaką inteligencji by dopytać się o warunki ubezpieczenia.  Nikt mu nie kazał ich nawet czytać. Wystarczyło ZAPYTAĆ jakiejś sympatycznej specjalistki, która błyskawicznie wyjaśniłaby mu, że podstawowe ubezpieczenie podróżne nie pokrywa leczenia chorób przewlekłych, ale służy generalnie temu by w razie zapalenia ucha lub złamanej nogi móc udać się do lekarza. Uzyskanie tej prostej informacji nie wymagało aprawdę wysiłku rzędu rozszyfrowania enigmy.  Podobnie jak zdanie sobie sprawy z tego, że ciężka choroba serca równa się unikanie krajów o klimacie – jakby na to nie spojrzeć – tropikalnym.

Nie wiem jak inni, ale ja planując wyjazd sprawdzam maximum wiadomości o danym kraju, czego się mogę spodziewać, co zabrać i na co się przygotować. Czy zabrać nadmanganian potasu, żeby dezynfekować wodę czy kieckę do kostek, żeby mnie nie ukamienowali. Zatem zdając sobie sprawę z tego, że generalnie w Egipcie ptaki padają w locie z gorąca i woda się gotuje w drodze z butelki do szklanki, skoro już bym się tam pchała, to na litość spytałabym o warunki ubezpieczenia zdrowotnego. Chyba sobie zdaję sprawę z własnego stanu zdrowia. Ale nie! Najlepiej na hurra –  spakować się, wsiąść do pociągu byle jakiego a potem płakać: „Pomóżcie!”. Pewnie, po co myśleć, skoro można wyciągnąć rękę. I jeszcze pogrążać się ustami przyjaciół, że w ogóle nie przeczytali dokumentów, ale „przecież jechali tam odpoczywać i nie zastanawiali się nad tym, że stanie się taka tragedia„.

Kilka osób pewnie się oburzy na takie radykalne opinie, ale wiem swoje. Pracowałam w turystyce 2 lata i wiem jak bezmyślni są ludzie pod tym względem: „Ubezpieczenie NNW/KL ?A po co, a na co, a jak drogo te 30 zł na osobę, a nam się na pewno nic nie stanie.”  A potem zamiast kilkudziesięciu złotych jest do zapłacenia kilkadziesiąt tysięcy za byle założenie gipsu i dopiero wtedy jest płacz i zgrzytanie zębów.  Oszczędziło się, co ?! To niech się teraz z tych oszczędności pokryje  rachunek i nie oskarża innych o własną bezmyślność. Wcale też nie dziwię się, że biuro podróży odmawia komentarza, bo co ma powiedzieć, że nie odpowiada za głupotę swoich klientów ? W końcu trudno, aby pracownik biura dzwonił do każdego klienta i pytał czy na pewno nie jest idiotą i dobrał rodzaj ubezpieczenia do stanu swojego zdrowia. Ale sądzę, że jest tu pole do popisu dla Pani Minister Kopacz – ma szansę na wprowadzenie ustawy dorównującej idiotyzmem tej o rejestrowaniu ciąży – każdy pacjent, który kiedykolwiek się leczył na serce powinien mieć odbierany paszport i zakaz turystyki, bo przecież nie tylko tropiki szkodzą ;-).

Rodzina pokazała jednak, że nie tak znowu nie potrafi myśleć – swoją głupotę zamieniła na bezduszność szpitala, biura podroży, NFZ… Koszty sprowadzenia zwłok do kraju opłaci pieniędzmi naiwniaków, którzy się dadzą nabrać na rzewne historyjki i nadal będą do przodu. Nie wiem już sama – krytykować czy podziwiać…


%d blogerów lubi to: