Muchy w zupie i inne dramaty – recenzja

8 stycznia, 2015

Nie jestem zwolenniczką postanowień noworocznych, ale gdy przejrzałam zawartość dysku swojego czytnika, uznałam, że trzeba podjąć przynajmniej jedno, a mianowicie takie, że przestanę się ograniczać jedynie do pozycji znanych i lubianych, ale przeczytam przynajmniej 52 nowe książki. Nowe, czyli współczesne. I takie, których jeszcze nie czytałam. Postanowienie, moim zdaniem, porównywalne z zadaniem zgubienia 15 kilogramów albo tego, że nauczę męża sprzątać i obsługiwać zmywarkę ;). Z każdym rokiem przybywa bowiem setek, tysięcy książek, ale też z każdym rokiem jest coraz mniej do czytania. Gdy tak sobie przemierzam półki w księgarni lub bibliotece, mam nieodparte wrażenie, że literatura dzieli się już tylko na fantastykę, szeroko pojęte kryminały, powieści obyczajowe (czytaj: romansidła dla bezmózgów) oraz literaturę Coelhopodobną, czyli pseudoambitne dzieła podlane obficie filozoficznym sosem. Ale słowo się rzekło… Wgrałam na czytnik ze 30 pozycji, kierując się głównie tym, czy podoba mi się tytuł i czy nie sugeruje romansidła. Na pierwszy rzut poszły 3 książki Kathy Reichs, o których napiszę później, na drugi – „Muchy w zupie i inne dramaty”Małgorzaty Żurakowskiej. I – zaiskrzyło.

Czytaj resztę wpisu »


1974 vs. 1974

18 kwietnia, 2014

1974_David-PeaceDavid Peace „1974”… Dawno nie czytałam tak słabej książki, która zarazem wywarłaby na mnie tak mieszane wrażenie. Poczytałam recenzje innych osób i nadal nie wiem, czy ta książka jest po prostu słaba, czy tłumaczenie jest nie najlepsze, czy może ta cała otoczka „brudnej” powieści skrywa jednak coś głębszego, czego nie potrafiłam dostrzec.

Gdybym chciała zrobić opis marketingowy, wyglądałoby to mniej więcej tak…

Czytaj resztę wpisu »


Drzwi do piekła czy kładka do nieba? Recenzja

11 marca, 2014

Proces wyboru kolejnej książki w księgarni czy bibliotece jest dla mnie zawsze swoistą zagadką. Czy udam się prosto do regału ze swoją ulubioną pisarką? A może tym razem skieruję się raczej w stronę pomijanej zwykle literatury najnowszej. Pierwszy kontakt z książką przypomina trochę spotkanie dwojga ludzi. Najpierw przyciąga twoją uwagę okładka, potem opis, może pierwsze zdanie… Czy nawiąże się między wami nić porozumienia, czy też przejdziesz dalej?

Czytaj resztę wpisu »


Ludzie księgi – recenzja

15 lutego, 2014

Wiedzieliście, że dla muzułmanów określeniem „ludzie lub lud księgi” nazywani są wyznawcy religii Abrahamowych, czyli chrześcijanie i judaiści? Kiedy sięgałam po „Ludzi księgi” Geraldine Brooks, ja też tego nie wiedziałam. Podobnie, jak nie przypuszczałam, że można zabrać czytelnika kilka setek lat wstecz, by pokazać, jak nierozłącznie dzieje księgi splatają się z wydarzeniami historycznymi, społecznymi, obyczajowymi i rodzinnymi.  Spodziewałam się czegoś między „Kodem da Vinci” a „Cieniem Wiatru”, tymczasem okazało się, że wbrew opisowi w księgarni nie jest to powieść sensacyjna, ale jest też swoistą sensacją. Czytaj resztę wpisu »


J. Chmielewska, Zbrodnia w efekcie – autoplagiat czy kontynuacja?

23 listopada, 2013

indeksByły czasy, kiedy na każdą książkę Joanny Chmielewskiej czekałam z utęsknieniem, wypiekami i czytałam od deski do deski, nawet jeśli oznaczać to miało zarwaną noc. Zmieniło się to dopiero w okolicach „Porwania”, a każda kolejna nowość była już tylko gorsza. O „Zbrodni w efekcie”, wstyd przyznać, dowiedziałam się dopiero po śmierci Chmielewskiej. Złapałam więc ją niczym diabeł dobrą duszę i…

Czytaj resztę wpisu »


Sezon burz, czyli Chinese Democracy Sapkowskiego

12 listopada, 2013

P1010864Zapewne większość z fanów prozy Sapkowskiego miała mieszane uczucia, kiedy dowiedziała się, że wyjdzie kolejna część przygód Geralta. Z jednej strony – super, z drugiej –  czy komuś czasem nie skończyła się kasa i czy nie będą to zwyczajne popłuczyny po znakomitej sadze. Może lepiej nie czytać i zostawić sobie dobre wspomnienia. Postanowiłam zaryzykować. Czytaj resztę wpisu »


Ciemna strona małżeństwa – recenzja

3 września, 2013

ksiazkaKsiążka „Ciemna strona małżeństwa” znalazła się w mojej biblioteczce w dziwnych okolicznościach, gdyż wyjątkowo zasugerowałam się bardzo pozytywnymi opiniami. Wówczas miałam chyba zbyt wysokie oczekiwania, liczyłam na to, że powieść powali mnie na kolana, a ja – mężatka z niespełna rocznym stażem – dowiem się czegoś niesamowitego i głębokiego o małżeństwie. Teraz zasiadłam do niej po raz kolejny i…

Czytaj resztę wpisu »


Nagi żar czy ponury żart?

30 lipca, 2013

nagi-zar-287x205Właśnie skończyłam lekturę najnowszej książki Richarda Castle’a „Nagi żar”. Powieść jest kontynuacją przygód detektyw Nikki Heat i pisarza Jamesona Rooka opisanych w „Fali upału”, a tak naprawdę kompilacją przygód, zagadek i wątków z popularnego serialu kryminalnego oraz kilku oryginalnych pomysłów. Niekiedy z takiej mieszanki wychodzi przepyszna sałatka, innym razem raczej niestrawna chińszczyzna. Jak było tym razem? Czytaj resztę wpisu »


Saga aż za dobrze napisana, czyli „Pieśń Lodu i Ognia”

13 czerwca, 2013

gra-o-tronGdy rok temu mniej więcej, zaczęłam oglądać pierwszy sezon serialu „Gra o tron”, napaliłam się na niego, niczym szczerbaty na suchary. Oczywiście musiałam przeczytać wszystkie książki. Oczywiście jednym ciągiem i najlepiej w jeden wieczór. Przeczytałam, może nie w jeden wieczór, ale  dość szybko, aczkolwiek z każdym tomem coraz wolniej i wolniej, gdyż książki zmieniały się w coraz krwawszy melanż z trupem ścielącym się gęściej niż w greckiej tragedii. Minął pewien czas i nabrałam nawet ochoty na obejrzenie trzeciego sezonu serialu. Z głupiego pomysłu wyleczyłam się w jeden wieczór, dokładnie wczoraj, gdy na HBO trafiłam akurat na ostatni odcinek trzeciego sezonu, co nie sprawiało mi różnicy, gdyż i tak wiedziałam, co się stanie. 10 minut serialu i przypomniało mi się dokładnie i ze wszystkimi detalami, dlaczego jest mało prawdopodobne, abym specjalnie śpieszyła się i rychło skończyła czytanie „Pieśni Lodu i Ognia”, nawet jeśli George R. R. Martin wreszcie dokończy tę sagę. Czytaj resztę wpisu »


Jaszczur, czyli Balzac niemoralizatorski ?

21 Maj, 2013

PrzechwytywanieNurt pozytywistyczny w Polsce, a realistyczny w Europie ma w sobie coś takiego, że na samo brzmienie nazwisk autorów człowiek zaczyna ziewać i się nudzić. Są to pisarze, którzy popełnili dziesiątki powieści mieszczańskich – Orzeszkowa, Prus, Dumas, Stendhal, Dostojewski, Balzac… No właśnie, Balzac, którego nieszczęsny i nieszczęśliwy Ojciec Goriot jest zmorą kolejnych pokoleń licealistów z trudem przedzierających się przez kolejne dziesiątki stron tego wątpliwego arcydzieła o miłości i głupocie rodzicielskiej. Tymczasem skromnie i niepozornie, na samym końcu długiego szeregu opasłych tomiszczy stoi sobie cieniutka książeczka. „Jaszczur”, jedyna powieść fantastyczna Balzaca i chyba jedyna, w której Balzac pokazuje swoje trochę inne oblicze, mniej moralizatorskie, bardziej ludzkie. Czytaj resztę wpisu »


%d blogerów lubi to: