„Nie zdążyłam zostać mamą. Żałuję”. Żałuję?

9 czerwca, 2015

nieodkladajmacierzynstwanapotem-kampania655Polska to najwidoczniej taki kraj, że albo nie ma w ogóle kampanii społecznych, albo są one tak nonsensowne i tak oderwane od rzeczywistości, że klękajcie narody. Spot Fundacji Mamy i Taty „Nie odkładaj macierzyństwa na potem” wywołał wiele kontrowersji, szczególnie wśród kobiet. Także u niżej/wyżej podpisanej.

Rozumiem oczywiście intencje kampanii; wiele kobiet może się za późno „obudzić” w temacie macierzyństwa, ale czy naprawdę jest to w naszym kraju aż taki problem, że wymaga on ogólnokrajowej kampanii telewizyjnej i billboardowej. Tekścik ze spotu „Zdążyłam zrobić specjalizację i karierę, zdążyłam być w Tokio i w Paryżu, zdążyłam kupić mieszkanie i wyremontować dom. Ale nie zdążyłam zostać mamą. Żałuję…” to stawianie problemu na głowie. Kobiety w Polsce nie odkładają macierzyństwa dlatego, że muszą jeszcze zobaczyć Cuzco i polecieć na Malediwy, tylko dlatego, że zwyczajnie nie mają perspektyw.

Czytaj resztę wpisu »


Bezsilność w Seattle

1 czerwca, 2014

imagesTak się czasem zastanawiam, dla kogo i dlaczego są tworzone prawa. Bo na pewno nie dla konsumentów. Chyba tylko dla prawników, bo bez prawnika obecnie jak bez ręki albo dwóch. I fajnie się pośmiać z tego, jak głupie odpowiedzi na reklamacje potrafią dawać sklepy, dopóki samemu nie znajdzie się w takiej sytuacji. A wyjątków, wyjąteczków, przepisów i kruczków coraz więcej. Czytaj resztę wpisu »


Może jednak warto nie poddawać się

30 kwietnia, 2013

PrzechwytywanieOd wielu lat zdumiewa mnie fenomen postanowień noworocznych, wakacyjnych, urodzinowych i wszelkich innych. Chyba każdy z nas – świadomie lub nie – ma co jakiś czas poczucie, że marnotrawi czas. Myśli, że powinien mocniej, więcej, dłużej, lepiej. Uczyć się języków, spędzać czas na siłowni a nie przed telewizorem, jadać zdrowiej…  Najczęściej podobne przeświadczenie pojawia się w jakimś mniej lub bardziej przełomowym momencie – gdy zbliża się nowy rok, kolejne urodziny, wakacje, następny rok akademicki. Ze smutkiem uświadamiamy sobie wówczas, że minął kolejny rok, wielkimi krokami nadchodzą wakacje, a my znowu nie uczyliśmy się więcej, a oponka na brzuchu zamiast zniknąć, jeszcze urosła. Efektem tych ponurych konstatacji jest zwykle mocne i ambitne postanowienie poprawy, na realizację którego brakuje zwykle czasu, energii, samozaparcia… Nie udało się dwa dni temu, wczoraj, dzisiaj pewnie też się nie uda, trudno. Koniec. Finito. Może jednak warto nie poddawać się? W końcu każdy najmniejszy nawet krok uczyniony w dobrym kierunku oznacza się, że powoli i z mozołem, ale jednak idziemy w dobrym kierunku. Czytaj resztę wpisu »


Społeczność i tradycja mówią, że to dobre…

24 kwietnia, 2013

PrzechwytywanieMówi się, że podróże kształcą, uczą tolerancji, otwierają oczy na wiele zjawisk kulturowych, które wcześniej uważało się za niezrozumiałe. Czy tak jest w istocie? Nie jestem do końca przekonana, ale mój kolejny wyjazd, tym razem do Londynu, sprawił, że na nowo zaczęłam przewartościowywać swój stosunek do religii, a dokładniej tradycji religijnej, różnic kulturowych, tożsamości narodowej, asymilacji. Czytaj resztę wpisu »


Jak nie zostałam ofiarą mody, czyli jeden dzień w pogoni za trendami…

17 kwietnia, 2013

Bloga o modzie nie prowadziłam i prowadzić nie zamierzam, ale… W związku ze związkiem, urodzinami, wyjazdem i silną potrzebą „kupienia sobie czegoś”, która dopada co jakiś czas każdą z nas, postanowiłam zobaczyć, co aktualnie w modzie piszczy i co warto kupić, aby być „modną”. Przejrzałam Vogue’a, blogi szafiarek, lookbooki sieciówek i… Szybko się okazało, że najlepiej kupić wszystko albo w ogóle nic. Czytaj resztę wpisu »


O grzybobraniu

26 października, 2012

Najmilej bywa jesienią, gdy zrywasz jabłka w ogrodzie, a nad trawą powiewają nitki babiego lata…  Wiewiórki szaleją pod sosnami. Pod nogami szeleszczą liście, gdy z koszykiem na ramieniu wybieramy się na grzyby…   A z grzybami jest tak, że jak się ich nie znajdzie to jest źle, ale jak się znajdzie to bywa jeszcze gorzej, gdyż trzeba je później oczyścić, zamarynować i generalnie zadziałać jakoś tak, aby się nie zmarnowały. Nas spotkała klęska urodzaju w postaci przeszło 15 kg maślaków, podobnej ilości opieńków i pokaźnej liczby kani i podgrzybków.

Coś trzeba było z nimi zrobić, większość zatem zdecydowaliśmy się zamrozić i zamarynować. A, że na marynaty mam naprawdę wyśmienite przepisy, postanowiłam się nimi podzielić. Czytaj resztę wpisu »


Dziękuję, Krystyno

15 października, 2012

Naszła mnie ostatnio refleksja. Tyleż odkrywcza co banalna. Mianowicie przekonałam się, chyba po raz pierwszy w życiu, że dopiero doświadczenie czegoś sprawia, że uświadamiamy sobie jak bardzo tego nam brakowało. Dopiero wtedy zaczynamy rozumieć, że przez te wszystkie lata podświadomie tęskniliśmy właśnie za tym. Może to być rzecz zupełnie banalna, np. kogel-mogel z jagodami, jaki robiła nam prababcia. Zapach lawendy, leżącej między chusteczkami w ogromnej, przepaścistej szafie babci, pełnej cudownych skrawków tkanin i kłębków wełny, z której nieporadnymi jeszcze rączkami próbowało się uszyć ubranka dla lalek.

Ja takiego uczucia doświadczyłam w miniony weekend. W czasie wizyty u rodziców natknęłam się na rozsypującą się ze starości książeczkę:  Powieść „Dziękuję, Katarzyno” Krystyny Dąbrowskiej, którą czytałam naście lat temu, i o której istnieniu zupełnie zapomniałam. Czytaj resztę wpisu »


Inni ludzie

12 października, 2012

„Tu otwierał się inny, odrębny świat, do niczego niepodobny: tu panowały inne odrębne prawa, inne obyczaje, inne nawyki i odruchy…”

 W Polsce są ludzie i … inni ludzie. Kobiety. Dziwne bezmózgie tworzenia obdarzone jednakże macicami, które ci pierwsi ludzie wiedzą jak wykorzystać. Ludzie-politycy zwiększą przyrost naturalny, ludzie-księża powiększą zaciąg do fundamentalistów, którzy zadbają o to, aby inni ludzie robili ze swoich macic właściwy użytek. Ale, że co ? Że czują ? Że mają prawo do decydowania o sobie. Brednie i duby smalone. Pomęczy się trochę z machiną biurokratyczną, pouprawia akrobatykę finansową , popróbuje przeżyć za żałośnie niskie świadczenie rodzinne i przestanie. Zabraknie sił. Zobaczy, że i tak nikogo nie obchodzi to, co ma do powiedzenia i przestanie. Czytaj resztę wpisu »


Czubaszek i polska hipokryzja, czyli aborcję można mieć, ale żeby o niej mówić ?!

1 lutego, 2012

Codziennie stoję na przystanku i codziennie patrzę na mural ze zdjęcia. Mural, którego autorzy domagają się legalnej aborcji. Codziennie też zastanawiam się co musiałoby się stać, aby polska zrezygnowała z podtrzymywania fikcji i bez hipokryzji przyznała, że polskie prawo, regulujące przerywanie ciąży jest złe, a jego realizacja jeszcze gorsza. I nie udało mi się jeszcze znaleźć odpowiedzi. Jak widać jak w przypadku większości kontrowersyjnych i trudnych spraw najlepiej udawać, że nic się nie dzieje, a tych którzy ośmielają się temat podnosić jak najszybciej się knebluje.

Dlatego też czytając informację o wypowiedzi pani Marii Czubaszek nawet bez zdolności jasnowidzenia mogę bez trudu przewidzieć co zdarzy się w światku medialno-aktorsko-politycznym na bazie jakże skandalicznego i bezdusznego wyznania, że pani Czubaszek nie dość, że ośmieliła się dokonać aborcji (apage, zgiń przepadnij siło nieczysta, precz), ale jeszcze perfidnie i kłamliwie ( zapewne na zlecenie lobby aborcyjnego) miała czelność zaprzeczyć istnieniu syndromu postaborcyjnego, jednego z koronnych argumentów środowiska tzw. pro-life. A będzie to wyglądało mniej więcej tak… Czytaj resztę wpisu »


Kobieto w bólach rodzić będziesz minimum 2,0 dziecka!

26 stycznia, 2012

„Statystyczna Polka rodzi 1,3 dziecka. A powinna przynajmniej dwójkę, by naród się nie kurczył.” – cytat za Wyborczą , oczywiście artykuł napisał facet.  Piszę oczywiście, bo niewiele kobiet bez względu na poglądy napisałoby podobny nonsens w stylu kobieta powinna (demografki pomijamy).

Abstrahując od swoich poglądów osobistych mam nieraz wrażenie, że części mężczyzn wydaje się, że urodzenie dziecka odbywa się od tak, pstrykniesz palcami i już. A chała! Nikt nie liczy porannych mdłości, ba, 99% mężczyzn „zapomniało” od czasów lekcji biologii że nie jest to spowodowane „myślą o kilkunastu latach wychowywania dziecka” ani nawet nie są to „ujemne skutki reakcji organizmu na ciało „obce” <strzał>”- cytaty, ale fakt,  że wszystkie szkodliwe produkty przemiany materii płodu są wydalane do organizmu kobiety, gdyż nie ma on jeszcze własnego układu wydalniczego. Czytaj resztę wpisu »


%d blogerów lubi to: