In a world made of steel, made of stone

22 grudnia, 2018
woman looking at sea while sitting on beach

Photo by Pixabay on Pexels.com

All alone I have cried
Silent tears full of pride
In a world made of steel
Made of stone… 

Już od pewnego czasu czułam, że czas powiedzieć sobie dość… Zamknąć definitywnie pewien rozdział życia. Ale podjęcie decyzji nie było takie proste. Wręcz przeciwnie. W końcu jeszcze w 2016 roku podjęłam pewne decyzje, które miały mi otworzyć drzwi, a nie je zamknąć. W końcu cały czas się jeszcze łudziłam, że nie po to tyle włożyłam w to wysiłku, łez i nieprzespanych nocy, żeby teraz się poddać. Nie po to żyłam na melisie i tabletkach uspokajających, aby poddać się na ostatniej prostej. Ostatni miesiąc, a potem… kto wie…

Ale cóż, jak już pierdolnie, to pierdolnie. Na maksa, z przytupem i już wiadomo, że jak zawsze narobiłam się jak dziki osioł za pługiem na przednówku, a śmietankę spijać będą inni. Boli. Boli jak cholera.

Ciekawe, że kiedy dostanę w łeb od życia, zaczynają mi się przypominać piosenki z młodości. Tym razem z filmu tak starego jak ja. Flashdance. Czuję się jak z tekstu Michaela Sambello i Irene Cara na zmianę.  „Just a steel town girl on a Saturday night Lookin’ for the fight of her life”. Nawet cholerna sobota się zgadza. Świetny prezent przed świętami, cios w żołądek i nokaut.

„You work all your life for that moment in time, It could come or pass you by, It’s a push of the world but there’s always a chance” tym razem mnie minęło. Ale cóż, „I get knocked down, But I get up again, You are never gonna keep me down”. Leżę na deskach, ale to tylko skłania mnie do tego, by wstać, niczym patetyczny, oklepany feniks z popiołów albo inna królewna, która poprawia koronę i rusza naprzód.

Dziś jeszcze nie wiem, co będzie moim nowym celem. Nic mi nie majaczy na horyzoncie. Ale wierzę. Wierzę, że jeśli zamykają się jedne drzwi, otwierają się inne. Chwilowo jeszcze ich nie widzę. Może przeszkadzają mi łzy… Może jeszcze jestem za bardzo ogłuszona. Może w tym świecie ze stali i kamienia ciężko jest znaleźć nowe drzwi, ale będą. Znajdę je! „I can have it all Now I’m dancing for my life”.

 

 


16 postanowień na „nie”na 2016 rok

3 stycznia, 2016

01410557897_My-Four-Moods-Im-too-old-for-this-shit-Im-too-tired-for-this-shit-Im-too-sober-for-this-shit-I-dont-

  1. Nie ma w życiu nikogo ważniejszego niż mąż. Nie zapominaj o tym.
  2. „Jak mi się nie chce!” – w moim słowniku takiego zdania nie ma, nie i koniec.
  3. Jak to nie masz czasu? Nie masz czasu, więc go nie trwoń.
  4. Nie myśl sobie, że głupi magister to jakieś aj-waj.
  5. Nie stracisz żadnej okazji życiowej, bo więcej możesz nie mieć.
  6. Nie ma wymówek – biegamy, ćwiczymy, nie okupujemy kanapy w salonie.
  7. Nie, kanapka nie jest odpowiednią przekąską. Nie chce ci się robić nic innego? To nie jedz!
  8. No nieee. Znowu bułeczki drożdżowe, marchewkowiec albo ucierane babki? Litości, nie umiesz nic innego?
  9. Nie po to masz wypasiony robot i milion utensyliów kuchennych, żeby nie spróbować upiec kaczki, królika czy innego mięska. Niczego się nie nauczyłaś z tych wszystkich Top Chefów? To nie oglądaj.
  10. Nie żartuj, że znowu czytasz Sapkowskiego. Nie ma nic innego?
  11. Nie wszystko musisz robić sama.
  12. Nie chcesz skąpić na wakacjach? Nie kupuj batoników i innych głupot.
  13. Nie masz się w co ubrać? Patrz punkt 6. i 7.
  14. Nie zapominaj, że masz znaleźć czas na własne przyjemności. Nie musisz odkładać na kiedyś ani długiej kąpieli, ani krzyżówki, ani robótki na drutach.
  15. Nie ma, że się nie da dbać o wygląd przy niemowlęciu. Paznokcie można malować siedząc na macie edukacyjnej, a dziecko kąpać w maseczce.
  16. Nie zaniedbuj blogaska!

Kto się boi targów śniadaniowych?

21 czerwca, 2015

img_1333Afera, jaka rozpętała się wokół nieszczęsnych targów śniadaniowych, przypomniała mi znakomitą książkę „Kto się boi Virginii Woolf”. W amerykańskim ośrodku akademickim z lat 60. i w polskiej polityce panuje ta sama duszna, klaustrofobiczna atmosfera, a miejsca, gdzie powinno się krzewić postęp, światłe idee i nowatorskie pomysły stają się przechowalniami „miernych, ale wiernych”, pożytecznych idiotów i innych idiotów. A tylko w tych kategoriach jestem w stanie ocenić pomysł pani radnej PiS , która nagle przyczepiła się do bogu ducha winnych targów śniadaniowych na Żoliborzu, uznając, iż nie licują z powagą miejsca. Czytaj resztę wpisu »


Liberty Direct i burdello bum bum

5 Maj, 2015

Liberty Direct, zwane obecnie Liberty Ubezpieczenia, to kolejny przykład firmy, w której nie wie lewica, co czyni prawica. Ani kto korzysta z ich polis i komu przypisują stłuczki. A nawet jeśli to wiedzą, to i tak nie wiedzą.

Teoria vs. praktyka

A dokładniej wygląda to tak – sprzedajesz auto, w ciągu bodaj 10 dni musisz o tym doniosłym fakcie poinformować ubezpieczyciela. I słusznie, w końcu zanim zmieniły się przepisy korzystanie z polisy poprzedniego właściciela mogło spowodować rozbieżności i trudności w ustaleniu autora stłuczki, a tym samym delikwenta, któremu odbierze się zniżki. Wszystkie auta sprzedane, informacje do polisy zgłoszone, potwierdzenia otrzymane, a tu bum tarara – nowy ubezpieczyciel twierdzi, że nowe OC będzie mnie kosztowało przeszło 300 złociszy więcej z powodu rzekomej stłuczki z maja 2012. Czytaj resztę wpisu »


Cennik ściśle tajny?!

25 lutego, 2015

cennikByć może na świecie nie ma zbyt wielu takich upierdliwców jak ja, którzy zanim przystąpią do zakupu, muszą przeprowadzić badania jak do pracy doktoranckiej, ale jednak istnieją. Ba, szalejący kryzys zmusił osoby, które wcześniej nie musiały oglądać każdej złotówki dwa razy przed wydaniem, do rozsądniejszego gospodarowania swoim budżetem, a na świecie zapanowała moda na tzw. sprytne/mądre zakupy. I o ile w każdej chwili mogę mieć dostęp do aktualnych gazetek promocyjnych w marketach, drogeriach i sklepach budowlanych, o tyle pozostali usługodawcy i producenci jakoś ciągle nie mogą uwierzyć w to, że zamieszczenie cennika na stronie jest nieodzowne, konieczne, obowiązkowe i w ogóle stanowi clue oferty. Bo weźmy np. takie okna… Czytaj resztę wpisu »


Szafiarstwo czy frajerstwo?

24 października, 2014

Dawno już minęły czasy, kiedy w czasie poszukiwania nowych ciuchów kierowałam się głównie tym, aby było markowe. Ba, najlepiej jeszcze, żeby z daleka widać było wszystkie paski, emki, pumy i inne etykietki. No, dobrze, nie posunęłam się do noszenia przewróconego na lewą stronę swetra na ramionach, aby lepiej wyeksponować metkę, ale to tylko dlatego, że podobny idiotyzm nie przyszedł mi do głowy. I przyznam szczerze, że w związku z tym sama nie wiem, czy bardziej bulwersuje mnie idiotyczna walka o torebki w Lidlu, czy skutki i echa, jakie wywołała…

Czytaj resztę wpisu »


Bezsilność w Seattle

1 czerwca, 2014

imagesTak się czasem zastanawiam, dla kogo i dlaczego są tworzone prawa. Bo na pewno nie dla konsumentów. Chyba tylko dla prawników, bo bez prawnika obecnie jak bez ręki albo dwóch. I fajnie się pośmiać z tego, jak głupie odpowiedzi na reklamacje potrafią dawać sklepy, dopóki samemu nie znajdzie się w takiej sytuacji. A wyjątków, wyjąteczków, przepisów i kruczków coraz więcej. Czytaj resztę wpisu »


Dlaczego nie czytuję portali informacyjnych?

26 marca, 2014

Nie, nie tylko dlatego, że – jak wiele razy to podkreślam – lekarstwo na wątrobę wolę czerwone i wytrawne. Nawet nie dlatego, że tego „wogóle” nie da się czytać, bo jest „bynajmniej” mnóstwo błędów ortograficznych i stylistycznych, „na prawdę” nie dlatego, że na przechodnia rzuciła się ulica Okopowa, a alkomat wykrywa narodowość. Wkurza mnie to, że jeśli przypadkiem chcę coś przeczytać, to zwykle coś mi to uniemożliwia.

Czytaj resztę wpisu »


Ile trwa zamknięcie konta w Eurobanku?

3 stycznia, 2014

eurobankZachciało się Zosi jagódek, nie miała baba kłopotu kupiła sobie prosię, a inna postanowiła zamknąć konto w banku.W Eurobanku, czyli miejscu, gdzie nie tylko cash-back, ale i klient musi wracać i odbijać się od absurdów i procedur. Czytaj resztę wpisu »


Wybredny klient dwa razy traci

13 grudnia, 2013

Bank_przewiduje_dalsze_5896525

Jeśli pokorne cielę dwie matki ssie, to z pewnością wybredny klient dwa razy traci. Czasem nawet trzy. Zachciało się Zosi Jagódek… I generalnie, jeśli zachciało ci się zmienić bank, to teraz ponoś tego konsekwencje. Marnuj czas i w ogóle obrywaj po tyłku. Czytaj resztę wpisu »


%d blogerów lubi to: