Citi Handlowy i radosna lekkość bytu zwanego dane osobowe

Widać, jak człowieka co jakiś czas nie zdenerwuje jakaś instytucja, to znaczy, że umarł. Tym razem moją cierpliwość na próbę wystawił bank Citi Handlowy i jego podejście do danych osobowych.

Tak się składa, że mąż ma u nich kartę kredytową, a ja mam pod jego konto podpiętą kartę dodatkową. Z limitem zawrotne 2 000 pln, bo potrzebna mi była głównie w czasie delegacji służbowych do kaucji za pokoje hotelowe. Traf chciał, że termin ważności mijał nam w momencie wyjazdu na wakacje i wypożyczania samochodu. Mea culpa, nie doczytałam, że karta musi być ważna jeszcze 3 miesiące, więc mąż wracał Uberem z lotniska, a ja szukałam w popłochu nowych kart, a następnie pod jego dyktando je aktywowałam, żeby mógł tylko wpaść, odebrać i wrócić. Pewnie się udało, bo samochód wypożyczyliśmy, a moja karta sobie spokojnie spoczywała w portfelu. Do momentu kiedy okazało się, że pensja się opóźniła i zwyczajnie zabrakło mi pieniędzy na bieżącym rachunku. Nie chciało mi się bawić w logowanie do aplikacji, w przelewy z oszczędnościowego, sięgnęłam więc po kredytówkę i ZONK. Odmowa. Nie błędny PIN, zwyczajna odmowa.

Obsługa klienta w Citi Handlowym jest poniżej podłogi…

Kilka dni jeszcze zapominałam o tym, żeby sprawdzić u mego ślubnego, co z tą kartą, w końcu aktywowałam w pośpiechu, przepisując kody, smsy i inne hasła przez telefon, więc coś mogłam pominąć. Zajrzał do swojego panelu, nic szczególnego nie zobaczył, więc zadzwoniliśmy na infolinię. Razem, o zgrozo. Pomijając już nawet wspólnotę majątkową, karta była na moje nazwisko, no i zakładałam głupie pytania typu „A jest pani pewna, że pin był dobry?”. Pierwszy zgrzyt. 33 minuty czekania na połączenie. Każda minuta płatna, bo Citi nie ma darmowej infolinii. Drugi zgrzyt – pan konsultant chamsko i obcesowo zażądał rozmowy wyłącznie z mężem. Olaliśmy to, przyznaję, bo telefon był na głośnomówiącym, więc sobie zwyczajnie słuchałam. No i oczywiście miałam rację, bo nie dalej niż po pół minuty padło pytanie, w jakich okolicznościach się ta odmowa pokazała. Moje próby wyjaśnienia skończyły się kolejnym bezpardonowym, nie okraszonym nawet minimum kultury żądaniem, abym wyniosła się w cholerę, bo… to są dane objęte konfidencją. Konfidencją. Hahahahaha.

a poziom ochrony danych osobowych jeszcze niższy

A dlaczego hahaha? Bo okazuje się, że coś sobie pozmieniali w systemie i teraz mogłam sama zarządzać swoją kartą. Dlatego też nie można aktywować karty z poziomu panelu męża, ale mogłam to zrobić sama, wystarczyło założyć sobie konto. Pan z  łaski poinformował, jak to zrobić. Rozłączyliśmy się, przystąpiliśmy do założenia profilu… I kolejny ZONK. I trzeci już zgrzyt. Okazało się bowiem, że ja już mam konto podpięte pod mojego gmaila. A jak to możliwe? A no takto, że Citi Handlowy najwidoczniej nielegalnie przetwarza dane osobowe po latach.  Miałam bowiem, przez całe 3 albo 4 miesiące kartę główną w Citi. Jakoś w 2015 roku, założyłam wtedy kartę na wypadek awaryjnych płatności, bo wiadomo, jak ZUS płaci za macierzyński, zanim się doczyta, że się dziecko urodziło, to zwykle mija 2-3 miesiące. Powiedzmy, że mogłoby być jeszcze jakoś uzasadnione w zakresie transakcji, mimo że były wszystkie dawno zamknięte. Nie mam jednak sklerozy i wiem, że rachunek swojej głównej karty kredytowej zamknęłam w grudniu 2015 roku,  a nawet do celów BIK przetwarza się je przez 5 lat, aleeee… Ale jakim prawem na te dane bank otworzył mi konto techniczne do obsługi karty kredytowej dodatkowej? W końcu mąż udostępnił im jedynie imię i nazwisko do wydrukowania na karcie. Może trochę nietypowe, bo – o ile mi wiadomo – jedyne takie w kraju, ale jednak. Tymczasem w systemie widnieje mój były adres zameldowania, były adres zamieszkania, dane pracodawcy, tak się składa, że też byłego, ale to mniejsza… Numer i seria dowodu plus data ważności. Pięknie, prawda? Jestem zbulwersowana. Jeszcze nie wiem, czy będzie mi się chciało bawić w kolejne telefony i czekanie pół godziny na infolinii, ale jestem bardzo ciekawa, jak Citi ma zamiar to wytlumaczyć. Może reklamację napiszę. Tak dla sportu. O ile mi wolno, bo w sumie to nie jestem teraz pewna… W końcu mam prawo czy nie do informacji o swojej karcie?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: