„Dzielny tata”, czyli madka w wersji męskiej

Trafiłam niedawno, całkowitym przypadkiem, na blog człowieka, który zajmuje się – według własnych słów – walką z niesprawiedliwością sądów w kraju, zwłaszcza w kontekście opieki nad dziećmi. Nie da się ukryć, ojcowie są przez polskie sądy dyskryminowani. Po części słusznie, ponieważ wielu z nich nie wyszło jeszcze z PRL-u i nie byłoby w stanie zająć się dzieckiem w czasie choroby ani nawet kupić mu ubrania we właściwym rozmiarze. Po części niesłusznie, gdyż nawet najgorsza matka z automatu dostanie opiekę, a ojciec musi być skrzyżowaniem Iron Mana i Matki Teresy, by był brany pod uwagę. Ale to, co z idei (skądinąd nie najgorszej) opieki naprzemiennej robi tzw. dzielny tata, wola o pomstę do nieba i nadaje się jako przypis do encyklopedii w haśle mizoginizm w najgorszym wydaniu.

Jeśli dawno temu, temu człowiekowi przyświecała jakaś sensowna idea, to dawno już nie ma po niej śladu i popiołu. A została wizja kobiety jako zła wcielonego, pazernej na kasę leniwej bździągwy, z premedytacją doprowadzającej faceta do pozycji frajera, z którym trzeba sobie zrobić ze dwoje dzieci i się rozwieść. Sam stoi przy tym na stanowisku, że najlepszą formą opieki dla dzieci jest tzw. opieka naprzemienna.

Argumenty za i przeciw? Zacytuję, bo parafraza przekracza moje możliwości.

Przeszkody we wprowadzaniu opieki naprzemiennej – dlaczego środowiska feministyczne tak to torpedują?

  1. pokusa zarobku – odizolowanie rodzica to darmowy zarobek – alimenty
  2. pokusa zarobku – to darmowe 500+
  3. pokusa zarobku – to że alimenty są pierwsze przed kredytem  – zlicytowane mieszkanie daje zysk w postaci przejęcia kasy z licytacji – alimenty mają pierwszeństwo przed bankiem
  4. niechęć do pracy, zamiast produkować np ketchup na linii produkcyjnej można siedzieć w domu i dostawać pieniądze
  5. jakie to są kwoty? NP 2 dzieci to 2000 aliementów + 2x 500+ to 3.000 zł bez podatku
  6. chęć odegrania się za kochankę
  7. potrzeba dominacji i władzy – ja jestem lepsza zobacz – a ty jesteś frajerem
  8. przeszkody polityczne – zarobek dla sędziów, adwokatów, prokuratorów, policji
  9. przeszkody historyczne – stalinowskie prawo 

 Podsumowując – kasa, misiu. Długo, długo nic. Kasa, misiu. I kilka jeszcze powodów  z odwłoku. Naprawdę pozostaje tylko współczuć człowiekowi, który w życiu postrzega kobiety wyłącznie jako cyniczne materialistki. Można się tylko domyślać, że mechanizmy obronne osobowości tu nie tylko zapuściły korzenie, ale i wyrosły, zakwitły i wydały zmutowane owoce. Ta pogarda, kiedy sugeruje, że samotna kobieta może pracować co najwyżej przy taśmie w fabryce. Co ciekawe tej samej pogardy zabrakło dla mężów zdradzających żony, ale nie jestem do tego stopnia naiwna, aby oczekiwać logiki i konsekwencji.

Nie twierdzę, że nie znam kobiet, które w życiu nic nie robią, a utrzymują się wyłącznie z alimentów i 500+. Znam, dokładnie jedną sztukę, ale jest. Twierdzę jednak, że znam znacznie więcej kobiet, które zostawione same z dziećmi, muszą pracować po 10-12 godzin w spożywczaku, bo ukochany eksmąż pracuje na czarno, twierdząc, że na byłe dzieci pieniędzy nie daje. Znam też takie, które nagle się ogarnęły życiowo, uzupełniły wykształcenie i zarabiają całkiem niezłą kasę, wcale nie na taśmie produkcyjnej. I – niestety- takie, które odeszły od męża damskiego boksera, by związać się z alkoholikiem, ale to już mniejsza, idźmy dalej i zobaczmy, dlaczegóż to opieka naprzemienna jest taka super.

Dlaczego opieka naprzemienna jest dobra?

  1. Dzieci zachowają oboje rodziców
  2. Nie będzie wojny na froncie – tata- mama
  3. Rodzice zachowają możliwość wychowywania dzieci
  4. Dzieci nie zostaną uprowadzone, będą dalej mieszkały tam gdzie mieszkali rodzice
  5.  (miejscowość), nie stracą znajomych, nie stracą dziadków.
  6. Mniej będzie rozwodów – bo nie będą się one po prostu opłacać
  7. Nie będzie alimentów – co dla ojca oznacza tak naprawdę okup za zabrane dziecko
  8. Ojcowie nie stracą pracy, mieszkań
  9. Dzieci nie będą poddawane przemocy jaką jest alienacja rodzicielska
  10. Dzieci zachowają spadki po obojgu rodziców!

Nie będzie wojny na froncie mama i tata. Oooo… Oczywiście, że nie. Bo zapewne rozwiedli się dlatego, ze mieli idealnie zbieżne poglądy, zwyczaje itd. Nie będzie tak, że tata będzie pilnował odrabiania lekcji, ale pozwalał jeść czekoladę do oporu, a mama będzie namiętnie karmić jarmużem, przegrzewać i uzna, że w sumie wystarczy, jak córka będzie piękna, po co ma być jeszcze wykształcona. Że tata będzie preferował wieczory przy telewizji, a mama będzie wyciągać z domu na rolki i rower. Itd. I to zgodne opłacanie lekcji pianina/gitary/wloskiego…

Co do braku rozwodów z powodu alimentów – jak się skończę śmiać, to może się odniosę, ale już widzę jak się kobiety ustawiają w kolejce do sądu, żeby mieć alimenty. Tym bardziej, że przed rozwodem zwykle mają jednak wyższe dochody, bo na pewno mąż zarabia więcej niż te średnio 500-1000 zł na dziecko. Jeszcze bardziej śmieszy mnie argument o utracie mieszkań i pracy przez ojców. Nie słyszałam o tym, żeby pracodawcy automatycznie zwalniali rozwodników. No chyba że ta teza pochodzi z faktu, że sami panowie, aby uniknąć płacenia alimentów przenoszą się do szarej strefy, ale to już konsekwencja ich własnego działania. Tak samo utrata mieszkania. Łatwiej się rozwieść niż zerwać kredyt, to raz. Byłej żonie przysługuje maksymalnie połowa, to dwa. Mieszkanie zawsze można sprzedać, środki podzielić, to trzy. Nadal znacznie częściej słyszę o kobietach, które z jedną torbą i dziećmi na rękach uciekają gdziekolwiek, pozostawiając przemocowców w mieszkaniach, to cztery. I w ogóle co z tymi spadkami? Przecież rozwód nie znosi pokrewieństwa, więc dzieci i tak dziedziczą.

Jedyne, co naprawę jest faktem, to alienacja rodzicielska. Ale tu wina jest pół na pół. Albo tatusiowie udają, że nie mają dzieci, nie płacą, nie oglądają i mają w nosie. Albo kobiety robią na złość, ale perfidnie i z premedytacją. A to dziecko chore, a to wyjechały, a to już śpią… Znam niestety taką, która wykorzystała cały arsenał wymówek i jeszcze więcej, więc…

No cóż, ale czego oczekiwać po człowieku, który uznaje prawo do rozszerzonego samobójstwa, tłumacząc to – jakżeby inaczej – krzywdą wyrządzoną przez kobiety… Puenty nie będzie.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: