Co państwo i banki powinny zrobić z kredytami we frankach.

Frankowi cwaniacy przed wyborami uaktywnili się jeszcze bardziej, jak zwykle licząc na to, że wszyscy pogłaszczą ich po główkach, że oni tacy biedni, wezmą na siebie konsekwencje ich decyzji, a najlepiej jeszcze dodadzą biedakom po złotej sztabce przewiązanej kokardką.

Żałuję niezmiernie, że nigdy nie będę miała szans na zostanie Ministrem Finansów, prezesem banku itd., bo receptę na „problem” frankowców mam od dawna. Moim zdaniem wszyscy krzykacze i pieniacze powinni zostać postawieni przed bardzo prostym wyborem a) przewalutowanie kredytu i zamknięcie ryja, b) brak przewalutowania i zamkniecie ryja. Ale przewalutowanie nie na warunkach cwaniaczków, którzy chcą zjeść ciastko i mieć ciastko, czyli żeby im i przewalutowali, i jeszcze zostawili lepsze warunki kredytu. Według mnie powinno to wyglądać tak:

a) przewalutowanie kredytów po kursie z dnia jego wzięcia, ale… skoro zamieniamy kredyt na złotowy, to jego parametry także zmieniamy według parametrów przeciętnego kredytu złotówkowego z dnia zawarcia umowy. Czyli nie niziutki kredyt, brak prowizji i jeszcze najchętniej oprocentowanie LIBOR plus marża 1%. Nie, nie, nie. Tak dobrze to nie ma. Chcesz mieć kredyt w złotówkach, to oprocentowanie też, zatem np. LIBOR plus marża 4,5%, plus 5% prowizji za wzięcie kredytu. Zgadzasz się – proszę uprzejmie, zamieniamy.

Aha, jest jeszcze jeden parametr, na który należałoby zwrócić uwagę, tj. różnica w wysokości kredytu, czyli różnica w stosunku do tego, ile frankowiec by zapłacił przez te wszystkie lata, gdyby był złotówkowiczem.W końcu miał niziutko oprocentowany kredyt, a nawet spread nie powodował, że płacił po 2000 rat, jak zwykły człowiek. Ergo – sumujemy, ile pan Frankowski zapłacił np. przez 10 lat, liczymy ile zapłaciłby jako pan Złotówkowski przez te 10 lat, a powstała różnica zostaje proporcjonalnie doliczona do pozostałych do spłaty rat. Np. zaoszczędził 50 tys., to się je dzieli przez pozostałą liczbę rat, np. 20 lat, tj. bodaj 204 raty, czyli 208 zeta do każdej raty.

Rata wzrosła? Nadal nie wystarczy na wczasy w Toskanii i za 14 tysięcy na miesiąc się nie da spiąć domowego budżetu? A może – zgodnie z logiką – liczymy na to, że za kolejne 5 lat frank znowu będzie tańszy? W takim razie propozycja druga, czyli:

b) kredyt zostaje we frankach, a jego właściciel, który powiedzmy przez ustawowe 6 miesięcy nie zdecydował się na jego przewalutowanie, tym samym oświadcza, że nie będzie więcej pyszczył, że mu źle, niedobrze i niecacy. Że banki go oszukały, rząd ma w odwłoku, a franków nigdy nie było, a w ogóle to jest taki biedny i nieszczęśliwy.

Czas na podjęcie decyzji – pół roku. Banki miałyby obowiązek powiadomienia klientów listownie o takiej możliwości, niech będzie – 2 razy. Jeszcze poczta zarobi i wszyscy będą szczęśliwi. A my, pozostali klienci banków tymże to prostym sposobem do końca roku mielibyśmy z głowy frankowych cwaniaczków i nie musielibyśmy się obawiać tego, że za pół roku czekać nas będzie fala bankructw banków, zwolnień pracowników, podwyżek opłat itd.

Szkoda tylko, że vox populi od dawna nie ma już nic wspólnego z vox dei, a jest raczej głosem wołającego w puszczy.

Cześć pracy rodacy, trzeba zarabiać na kredyt. Jeszcze 60 rat…

Reklamy

2 Responses to Co państwo i banki powinny zrobić z kredytami we frankach.

  1. sdf pisze:

    Proponuję się zapoznać z tym:
    bylam […] wordpress.com/2015/05/02[…]/

  2. Ginger pisze:

    Czytałam, jeszcze przed opublikowaniem tego wpisu. I jakież to wrażenia winnam z niego wynieść?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: