Co to jest aneksja? Gimbaza mnie przeraża

0_0_0_955037272_middleMatury trwają w najlepsze, dopiero co były testy szóstoklasistów i przewiduję, że wkrótce od nowa zacznie się utyskiwanie na poziom edukacji w Polsce. I w sumie się nie dziwię, gdyż im częściej mam do czynienia z obecną młodzieżą/dziećmi/produktami „pogimnazjalnymi”, tym częściej mam ochotę skoczyć z mostu i podrzeć swój dyplom.

Już w trakcie studiów, kiedy to musiałam odbyć praktyki nauczycielskie, miałam pewne podejrzenia, jak może wyglądać dziecko wytłoczone z prasy zwanej szumnie reformą edukacji, ale chyba jeszcze byłam pełna młodzieńczych ideałów, bo jakoś naiwnie wierzyłam, że może bez wkuwania na pamięć wszystkich nizin w Europie, tablicy pierwiastków i trzeciego prawa dynamiki, dzieciaki będą miały czas i siłę na to, żeby dostrzegać związki przyczynowo-skutkowe, myśleć, rozważać… A gdzie tam!

Bryki, ściągi i przeżuta papka

Macie pojęcie, jak ciężko jest obecnie kupić lektury bez opracowań? Bez bryków, podpowiedzi, zaznaczonych ważnych cytatów, charakterystyki postaci i generalnie gotowej, zmielonej papki, którą dziecko łyka jak młody pelikan i nie próbuje już samo nic myśleć, tylko czeka na podpowiedzi na marginesach. Od lat mam ten problem, gdy usiłuję coś takiego sprawić swojej bratanicy. A potem ta biedna ofiara współczesnej szkoły, lat 9 jak obszył, ma problemy ze zrozumieniem wierszyków z książeczki, którą ja dostałam jako jakąś nagrodę w zerówce. Ergo – czytałam ją jako 6-7 latka. To samo dziecko płacze, kiedy ma czytać książkę, traktując to jak najgorszą karę. Owszem, część winy ponoszą rodzice, bo jak dziecko ma lubić czytanie, skoro nie rozumie tego, co czyta, ale ja jestem przerażona. Ona spędza nad lekcjami kilka godzin i robi wszystko, byle tylko tych lekcji nie odrabiać. Okej, czasy, kiedy się rzucało tornister na podłogę i po pośpiesznym obiedzie pędziło „na dwór”, wracając dopiero, gdy mama z patelnią w garści wyszła przed blok, pewnie już nie wrócą, ale mimo wszystko. Z drugiej strony – już nawet myśląc praktycznie – lepiej byłoby te lekcje zrobić i mieć święty spokój. Ale najwidoczniej nie jest to obecnie możliwe, bo wszyscy mamy problemy z koncentracją. Zauważam to nawet po sobie – ciągle usiłujemy się przełączać między co najmniej dwoma czynnościami – w tle leci mecz, a na laptopie dyskutuję z kolegą, a pod ręką leży komórka, która przesyła mi nowe promocje i prognozę pogody.

Co to jest aneksja?

Ale wracając do poziomu edukacji – kiedy pracowałam jeszcze w biurze tłumaczeń jako korektor – nie zaglądając nikomu w metrykę i życiorys, na podstawie samego tekstu z trafnością mniej-więcej 90% wyłapywałam tłumaczy idących starym i nowym programem. Zasób słownictwa, znajomość związków frazeologicznych, odwołania do literatury – wszystko to mówiło samo za siebie. Teraz w najlepszym razie można się doczekać odwołania do popularnego serialu albo innych memów. Gdyby tak zacząć rzucać cytatami, to pewnie problemy zaczęłyby się już przy „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”, a „Polały się łzy me czyste, rzęsiste” albo „Ideał sięgnął bruku” mogłoby być już nie do przeskoczenia. A ponieważ tradycyjnie już nigdy się nie dociera do literatury współczesnej, to o „Na nowym Campio di Fiori bunt wznieci słowo poety” lub „w gruncie rzeczy była to sprawa smaku” już w ogóle nie ma mowy. Zaś zdradzeni o świcie skojarzyliby się zapewne głównie z bełkotem Kaczyńskiego. Ale czego wymagać, skoro programy typu „Matura to bzdura” dobitnie pokazały, że młodzież nie wie nawet, kto jest aktualnie prezydentem ani gdzie leży Portugalia. A także nie wie, czym na przykład jest aneksja. Ostatnio zupełnie serio zapytała się mnie młodociana koleżanka z pracy, co to właściwie znaczy, że Putin dokonał aneksji Krymu. Matko i córko! Zdaję sobie sprawę z tego, że na historii się nie wychodzi zwykle poza II wojnę światową, ale aneksja Austrii i Czechosłowacji przez III Rzeszę jednak jest przerabiana. Strach się bać. A później takie okazy naszego systemu edukacyjnego będą pomagać w lekcjach swoim dzieciom! Niedawno rozwiązywałam dla innej koleżanki równanie z dwiema niewiadomymi! Przecież to poziom bodaj IV klasy podstawówki!

Wczoraj była matura z matematyki. Strach się bać, co to będzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: