Ludzie księgi – recenzja

Wiedzieliście, że dla muzułmanów określeniem „ludzie lub lud księgi” nazywani są wyznawcy religii Abrahamowych, czyli chrześcijanie i judaiści? Kiedy sięgałam po „Ludzi księgi” Geraldine Brooks, ja też tego nie wiedziałam. Podobnie, jak nie przypuszczałam, że można zabrać czytelnika kilka setek lat wstecz, by pokazać, jak nierozłącznie dzieje księgi splatają się z wydarzeniami historycznymi, społecznymi, obyczajowymi i rodzinnymi.  Spodziewałam się czegoś między „Kodem da Vinci” a „Cieniem Wiatru”, tymczasem okazało się, że wbrew opisowi w księgarni nie jest to powieść sensacyjna, ale jest też swoistą sensacją. Geraldine Brooks jest zresztą uznaną marką od wielu lat, doczekała się nawet Pulitzera, więc powieść nie mogła być zła. Historia zaczyna się dość przeciętnie, można nawet powiedzieć, że nudno. Konserwatorka starych książek zostaje wezwana pilnie do Sarajewa, ma potwierdzić autentyczność zabytkowej księgi żydowskiej tzw. Hagady Pesachowej, która zaginęła na wiele lat podczas II wojny światowej, a teraz nieoczekiwanie się odnalazła. Czy faktycznie jest to bezcenna księga z XV wieku? Co ciekawe opowieść po części opiera się na faktach, gdyż sarajewska hagada, czyli zbiór komentarzy, modlitw i opowieści upamiętniających wyjście ludu izraelskiego z Egiptu, istnieje naprawdę.

Odnaleziona księga

Hanna Heat, konserwatorka z Australii, podczas swoich badań dokonuje wielu ciekawych odkryć. Skrzydełko owada, plamę być może krwi, być może wina, biały włos, słoną wodę… Zastanawia się, kto tak niedbale lub niekompetentnie oprawiał księgę i gdzie podziały się piękne klamry spinające okładkę… Skąd wzięły się w niej bogate ilustracje, skoro Żydzi nie uznawali ikonografii. Od tego momentu opowieść będzie toczyć się naprzemiennie. Po każdym wyniku badań, który informuje Hannę o wieku, składzie itd. znaleziska, przenosimy się w czasie do odpowiedniego momentu z dziejów księgi. Cofamy się coraz bardziej i bardziej, niekiedy towarzyszymy ważnym momentom w dziejach świata, innym razem osobistym tragediom społeczności lub jednostek.

Sarajewo, Wiedeń, Wenecja, Sewilla…

Skrzydełko motyla wiedzie nas do Sarajewa z czasów II wojny światowej. Sarajewa, w którym muzułmanie, chrześcijanie i judaiści żyją we względnej komitywie, a teksty nacjonalistów wydają się wszystkim młodzieńczymi wybrykami. Do pierwszych prześladowań Żydów, wywożenia do obozów, dramatycznych wyborów, ucieczek i głodu. Są to czasy, kiedy trzeba wybrać między tym, co łatwe, a tym, co słuszne. Takiego słusznego wyboru dokonuje muzułmanin, kustosz muzeum, który z narażeniem życia ratuje Żydówkę i hagadę, wywożąc je obie na wieś, w góry… Niedbała oprawa i zaginione klamry. Ten etap dziejów księgi wiąże się z losami wiedeńskiego introligatora. XIX wiek w Wiedniu to z jednej strony złoty wiek miasta. Czasy, kiedy powstaje wiele najpiękniejszych budowli miasta, kiedy tworzy Strauss i Schubert. My jednak lepiej poznajemy ciemną stronę miasta. Zepsucie i degeneracja sprawiają, że miasto toczą choroby weneryczne, a zwłaszcza syfilis. Później przenosimy się jeszcze do weneckiego Gheta, średniowiecznej Sewilli z czasów convivencji, haremu muzułmańskiego. Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji! Twórca księgi przeznaczonej na prezent ślubny też nie. To chyba najbardziej przerażający fragment „Ludzi księgi”. Tortury i prześladowania w majestacie prawa i religii, a nad wszystkim unosi się złowrogi cień Tomasa de Torquemady. Nie chcę tu opisywać historii zbyt dokładnie, by nie pozbawić nikogo przyjemności czytania.

A czyta się naprawdę przyjemnie. Każda opowieść to jedna rycina, obrazek, z wszystkie razem składają się na dzieje narodu żydowskiego, ale też muzułmanów na przestrzeni wieków.  Losy w przeważającej mierze tragiczne. Niewola, gwałt, biega, hańba, wygnanie, hazard, syfilis… Każdego z bohaterów dotknęło nieszczęście, stracili bliskich, domy, a mimo wszystko wydźwięk całości jest pozytywny, niesie jakiś niewielki promyczek nadziei. W końcu na przestrzeni przeszło pięciu wieków zawsze znaleźli się ludzie odważni, nonkomformiści, gotowi zaryzykować bezpieczeństwem swoim i swoich rodzin w imię większego dobra.Może nie jest wybitna powieść, na miarę nagród literackich, ale ja osobiście polecam. Zmusza do zastanowienia. Pokazuje inaczej przekonania idące za pustym, zdaniem wielu, trykaniem w dywanik, szabatem itd. Poznajemy meandry ludzkiej natury. Ludzi pobożnych i z jednej strony godnych szacunku, z drugiej ulegających nałogom, znajdujących się w szponach hazardu, topiących smutki w butelce lub ramionach prostytutek. Dawno już nie trafiłam na tak dobrą książkę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: