Hu, hu, ha. Zima zła i ja!

PrzechwytywanieNareszcie przyszła prawdziwa zima i, co tu ukrywać, od razu z przytupem. Temperatury są takie więcej ekstremalne, zwłaszcza dla osób, które na myśl o podobnych mrozach mają szczerą ochotę zapaść w sen zimowy.  Jak w takich warunkach zmusić się do wyjścia na trening? Co założyć? I czy na pewno nie da się biegać w futrze do kostek? 😉

Pierwsze spotkanie z zimą od razu okupiłam przeziębieniem. A może nawet nie tyle przeziębieniem, ile idiotycznym stanem podgorączkowym. Poza bólem gardła nic mi nie dolegało, ale i tak czułam się jak wypluta.Przez tydzień potulnie siedziałam w domu, ale wreszcie się zniecierpliwiłam i uznałam, że trudno. Ja idę biegać. Albo w tę, albo we wtę.

Przyznam szczerze, że nadal marzył mi się kożuch i papacha, ale żadnego z ww. nie posiadam. Dlatego udało mi się powstrzymać.   Niestety, trudno jest dobrać strój pod pogodę, gdy temperatura odczuwalna jest średnio 10-13 stopni niższa od tej na termometrze, czyli dokładnie te 10 stopni, które powinno się dodać. Jak się okazało – na bieg w temperaturze około – 13 wystarczyło mi dodanie do stroju, w którym biegałam wcześniej jednej warstwy na nogi. czyli do bielizny termoaktywnej i softshella z Lidla dodałam wiatroodporne spodnie z Lidla, które sprawdziły się doskonale. Mróz mrozem, i co prawda nie planowałam szybkiego treningu, ale wiedziałam, że przedzieranie się przez śnieg zwiększy intensywność wysiłku na tyle, że będzie porównywalny z tym, jaki jest potrzebny do pokonania solidnego podbiegu. Swojego debiutu doczekała się kominiarka, która była w komplecie do bielizny termoaktywnej. Tym razem zdecydowałam się także na rękawiczki. Nie wyczyniałam natomiast żadnych cudów ze skarpetkami. Zamieniłam cienkie stopki na grubsze i odrobinę dłuższe i okazało się to w zupełności wystarczające.

Czy bieganie po śniegu jest super? 

Biegowe autorytety spierają się, czy bieganie po śniegu powoduje, że jesteśmy bardziej narażeni na kontuzje, marzną nam stopy, a buty niszczą się bezpowrotnie czy też zwiększamy siłę biegową, podziwiamy widoki i dobrze przepracowana zima zaprocentuje wiosną. No cóż… Zgadzam się.  Z obiema stronami.

Gdy przebiegłam pierwszych kilkaset metrów po śniegu, myślałam, że płuca wyzionę i złamię nogę. Odśnieżanie chodników w mieście stołecznym Warszawa pozostawia wiele do życzenia, a przedzieranie się przez hałdy na wpół rozpuszczonego przez sól śniegu jest wątpliwą przyjemnością. Serce wali, nogi wydają się ważyć tonę, ciężko postawić dobrze stopę, która grzęźnie w puchu. Uchhh… Ciężko. O prędkości i tempie nie ma co mówić, pierwsze kroki to dopiero uczenie się nowego podłoża. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że bieganie po śniegu jest łagodniejsze dla stawów, to chyba bym go wyśmiała. Za to z pewnością zwiększa siłę biegową. Po kilku takich treningach nawet słynny podbieg pod Agrykolę to małe miki. Czuję to zwłaszcza w mięśniach… brzucha. Tak, tak… Skipy a, b, c i zgoła q i ó nie mogą się równać kopaniu się w śniegu.

Na pocieszenie mogę powiedzieć, że już po kilku kilometrach przestajesz się tym przejmować. Albo to może kwestia tego, że zdołałam dobiec do parku, który był lepiej odśnieżony niż chodniki ;). Jeśli nie biegniesz w kopnym śniegu, buty się nie moczą, więc nie jest ci zimno w stopy, a w dobrze dobranym stroju jest ci wręcz gorąco. Dobrze znane ścieżki wyglądają zupełnie inaczej, więc jest co oglądać. Nie da się biec zbyt szybko, więc można spokojnie posłuchać audiobooka zamiast muzyki lub włączyć coś spokojniejszego. No i ta satysfakcja… Może i przebiegłam „tylko 10 km”, ale czuję się jak po półmaratonie. Osoby mniej leniwe i mniejsze zmarzluchy tego nie zrozumieją, ale ja jestem z siebie przeraźliwie dumna. Ciekawe tylko, czy jutro będę w stanie powtórzyć swój wyczyn. Mam ochotę, bo bieganie zimą coś w sobie ma, ale coś mi się zdaje, że nadwyrężone trudnym podłożem kostki da się przekonać do wysiłku, ale mój brzuch jest zupełnie innego zdania.  Moje buty także.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: