Pierwsza zima biegacza

imagesPodobno, jeśli się przebiega pierwszą zimę, to znaczy, że jest się już biegaczem pełną gębą, a uzależnienie jest trwalsze niż miłość starszych pań do „Mody na sukces”. Wiele lat temu, gdy zaczynałam swoją pierwszą przygodę z bieganiem, traktując ją jako remedium na samotność w wielkim mieście i coraz mniej perspektywiczny związek, był październik, a pogoda była już co najmniej niesprzyjająca. Niestety, rychło się poddałam. W tym roku postanowiłam być mądrzejsza i przeżyć swoją pierwszą biegową zimę aktywnie.

Na siłowni czy na dworze? 

Podjęcie decyzji o tym, czy kontynuować bieganie na dworze, czy też zdecydować się raczej na regularne wizyty na siłowni jest w moim wypadku niezmiernie trudne.  Jestem bowiem w tym samym stopniu zmarzluchem, co przeciwniczką dewastowania swoich kolan na siłowni i wdychania oparów potu. Trzeba było zatem szybko rozważyć wszystkie za i przeciw.

Bieganie na dworze siłą rzeczy implikuje konieczność uzupełnienia szafy o kolejne akcesoria biegowe. A ponieważ pierwsze moje starcie z temperaturą w okolicach zera skończyło się 2-tygodniową chorobą, to przydałaby się też szczepionka na grypę i pewna doza samozaparcia, aby mimo to wyjść po raz kolejny z domu i biegać. Siłownia to koszt karnetu, ale też niewątpliwa frajda z chodzenia na saunę. Przynajmniej teoretyczna, gdyż zwykle po 3 minutach zaczynam się nudzić. Pożyjemy, zobaczymy. Na razie wybieram bieganie na dworze, tym bardziej, że aura zimowa jest prześliczna. Warto też dodać, że  podziw pomieszany ze zgrozą w oczach przechodniów na widok szaleńców truchtających zimą dodatnie wpływa na zapał do biegania:)

Co kupić, a co sobie darować?

Myśląc o bieganiu późną jesienią, wyobrażałam sobie siebie w ekwipunku mniej więcej wysokogórskim. Gdy przyszło co do czego, okazało się, że wystarcza koszulka lub bluzka z długim rękawem i bluza wiatrochronna. Nie zmienia to faktu, że na myśl o bieganiu zimą, mam ochotę kupić bieliznę dla astronautów, która podobno wytrzymuje -70, ruską papachę i kożuch. Obawiam się jednak, że byłoby mi odrobinę niewygodnie, trzeba zatem podejść do tematu realistycznie. Przydadzą się przede wszystkim buty z lepszym bieżnikiem. Zakupione już jesienią do biegania po lesie buty trialowe powinny być wystarczające. Przynajmniej tak twierdzi koleżanka, zapewniając, że w identycznych biegała poprzedniej zimy i spisywały się przyzwoicie. Zobaczymy. Mam nadzieję, że nie będą przemakały, ale i tak nie od parady mogą okazać się wkładki i ciepłe skarpety. Skarpetki, nie stopki, bo przemrożenie ścięgna Achillesa będziemy odczuwać długo i boleśnie. Jeśli nie macie innych skarpetek niż stopki, jak ja, warto kupić tak zwane ocieplacze. Innymi słowy getry, w których Jane Fonda lata temu ćwiczyła aerobik. Ocieplą kostki, a jeśli wybierzemy jaskrawe mogą służyć także jako element odblaskowy. Koleżanka, która ma za sobą już 2 biegowe zimy, odradziła mi kupno odzieży termoaktywnej, przynajmniej do momentu, gdy nie uznam, że jest mi niezbędna. Nie bardzo jej wierzę, więc zamówiłam takową u Świętego Mikołaja. Zanabyłam także bluzę dresową ocieplaną, z wysoką stójką, w mojej szafie pojawił się też leciutki niczym piórko polarek. Idealnie mieści się pod kurtkę. Na liście zakupów są jeszcze czapka i komin. Może się okazać, że lista zakupów się rozszerzy, gdyż koleżanka w przeciwieństwie do mnie nie jest zmarzluchem. Tym bardziej, że upatrzyłam w Lidlu kurtkę softshell. Cóż… okaże się za jakiś czas.

Jak zwiększyć motywację?

Tradycyjnie, zapisując się na bieg masowy. Tym razem cel podwójnie szczytny, gdyż będę biegła w 8. biegu Policz się z cukrzycą, organizowanym w ramach WOŚP. I wszyscy zyskują – kobiety chore na cukrzycę pieniądze, a ja – formę. Przymusowe lenistwo działa bowiem na mnie bardzo przygnębiająco.

Muszę też sprostać wyidealizowanym wyobrażeniom bratanicy, która w wypracowaniu szkolnym napisała, że chciałaby biegać maratony, tak jak ciocia Asia. Do maratonów jeszcze mi daleko, ale jakiś półmaratonik jesienią… Doleczając resztki przeziębienia mam czas, aby ułożyć plan startów na przyszły rok. Na razie chciałabym dokończyć triadę patriotyczną, czyli wziąć udział w Biegu Konstytucji i Powstania Warszawskiego. A przede wszystkim – przetrwać pierwszą biegową zimę.

Reklamy

3 Responses to Pierwsza zima biegacza

  1. Artoo pisze:

    Powodzenia! Mam nadzieję, że wytrwasz w postanowieniu! Niestety ja mam „słabą silną wolę” i tego typu postanowienia zawsze kończą się dużym przybytkiem w talii podczas zimy!

  2. Podstawowa zasada. Ciepło pod szyją. Reszte warstw ubierasz tak, że zanim zaczniesz biec jest Ci chłodno. Ciepło na postoju = za gorąco w biegu.

    Dla motywacji filmik

  3. […] szczerze, że nadal marzył mi się kożuch i papacha, ale żadnego z ww. nie posiadam. Dlatego udało mi się powstrzymać.   Niestety, trudno jest […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: