Sezon burz, czyli Chinese Democracy Sapkowskiego

P1010864Zapewne większość z fanów prozy Sapkowskiego miała mieszane uczucia, kiedy dowiedziała się, że wyjdzie kolejna część przygód Geralta. Z jednej strony – super, z drugiej –  czy komuś czasem nie skończyła się kasa i czy nie będą to zwyczajne popłuczyny po znakomitej sadze. Może lepiej nie czytać i zostawić sobie dobre wspomnienia. Postanowiłam zaryzykować.

Przyznam szczerze, że jeśli chodzi o literaturę, jestem odrobinę marudna. Może nie wybredna i nie twierdzę, że czytuję wyłącznie arcydzieła literatury światowej, ale od powieści, a zwłaszcza powieści fantasy wymagam tego, żebym została całkowicie pochłonięta przez fabułę, a bohaterowie jawili mi się jako istoty z krwi i kości. Jeśli zacznę, nie mam prawa się oderwać, a książka ma mi towarzyszyć nawet w wychodku. A „Sezon burz…”, hm…

„Sezon burz” jest poprawny. To przyjemna, średnio zajmująca lektura, której główną zaletą jest to, że jest osadzona w doskonałym uniwersum, a ponadto znaleźć w niej można dobrze znane postaci, które może nie są aż tak zbliżone do oryginału, jak by się chciało, ale…

 Trzeba to Sapkowskiemu przyznać, że się postarał.  Motta rozdziałów ze znanych już z sagi dzieł literackich, z „Pół wieku poezji” na czele – są. Konfrateria czarodziejów, na czele z Koral, która przewinęła się już wcześniej – obecna. Intrygi – na pęczki. Potwory – a i owszem.  Dlaczego zatem książka jest zaledwie poprawna?  Może dlatego, że lista przedmiotów wystawionych na aukcji albo kompletne menu restauracji nie ma szans wzbudzić takich emocji, jak scenka na statku i walka wiedźmina z żagnicą. A list Koral do Pinatego niczym nie umywa się o słynnej epistoły Jennefer, zaczynającej się od słów „Miły przyjacielu”. Może dlatego, że nie mam ochoty czytać po raz trzeci opisu cholernych skradzionych mieczy, a rozmowa Geralta z adwokatką jest nieciekawa i nic nie wnosi do akcji. Cała sprawa z zajęciem konta również jest zgoła niepotrzebna, a już na pewno zbyt współczesna. Gdybym chciała czytać o bankach i tym, jak pieniądz rządzi światem, kupiłabym sobie „Rzeczpospolitą” albo inne „Nie do rzeczy”, gdzie od teorii spiskowych aż grubo.  Nawet opis walki z morfoczymśtam był jakiś nieudany.

Moim zdaniem AS tak starał się być Asem w całej krasie i okazałości, że aż mu nie wyszło. Czytając „Sezon burz”, miałam te same odczucia, co w czasie słuchania piosenek z „Chinese Democracy” Gunsów. Niby te same brzmienia, taki sam wokal, zbliżony klimat, ale czegoś ewidentnie brakuje. Tego czegoś, co sprawia, że już po pierwszych taktach i po pierwszych zdaniach wiesz, że masz do czynienia z arcydziełem, które zapadnie ci w serce i pamięć na długo. Lektura „Sezonu burz” przypominała trochę czytanie książek, które pisał kontynuator, a nie sam autor. To tak, jakby ostatnią część Pieśni Lodu i Ognia napisał syn autora albo Władcę Pierścieni dokończyła żona Tolkiena. Niby są teoretycznie zjadliwe dialogi, bon moty, aforyzmy i inne złote myśli, ale jakoś nie skłaniają do uśmiechu i nie zapadają w pamięć. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie żadnego cytatu, a  to już osiągnięcie. Brakuje emocji, brakuje dowcipu, brakuje pomysłu.

Tak… Nie mogę powiedzieć, że książka jest całkowicie i absolutnie do kitu. Nie mogę powiedzieć, że spodziewałam się czegoś więcej, gdyż przeczuwałam, że tak mniej więcej będzie to wyglądało. Ale trochę żałuję, że kupiłam i przeczytałam, bo to trochę jak zmierzenie się z ukochaną książką z dzieciństwa po nastu latach. Może okazać się niestrawne.

Reklamy

3 Responses to Sezon burz, czyli Chinese Democracy Sapkowskiego

  1. Piotrek pisze:

    Zgadzam się z recenzją. Książka na kolana nie rzuca. Ciekawe czy książka byłaby bestsellerem, gdyby napisał to ktoś inny niż Sapkowski…

  2. Lilka pisze:

    Wątpię. Akcja się rozkręca wolno, by ostatecznie wcale się nie rozkręcić. Brak wybitnych drugoplanowych postaci. Tylko Jaskier daje radę

  3. Ginger pisze:

    Gdyby nie napisał jej Sapkowski, to pies z kulawą nogą by się nią nie zainteresował. t

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: