Przeproszenie się z bieganiem

1Wyjazdy, długie weekendy, imprezy rodzinne, grille i tym podobne przyjemności, a tu nagle okazuje się, że w ciągu miesiąca wyszłam pobiegać tylko jeden raz!  Nie znaczy to, że porastałam pleśnią i obżerałam się czym popadnie, hodując jakże przydatną zimą tkankę tłuszczową. Zdarzyła się koszykówka, badminton, wycieczka rowerowa, kilka wyjść na basen, ale czas mija, a ja wyraźnie mam z tyłu głowy wyrzuty sumienia pt. „i znowu nie biegałam”… I nie tylko wyrzuty sumienia. Cały mój organizm domaga się tych kilkudziesięciu minut sam na sam z muzyką i własnymi myślami, w czasie pokonywania kolejnych kilometrów na dobrze znanej trasie.

A tu deszcze, słota, szaruga i konflikt – biegać czy nie?

Za ciepło też nie może być. Rano trudno wstać, a po pracy się nie chce… Dosyć tego. Na przekór wszystkiemu założyłam swoje ukochane najki i poszłam biegać w sobotę w samo południe. Oczywiście za ciepło się ubrałam, płuca odmawiały posłuszeństwa, nogi nie chciały mnie nieść, a wracałam niemalże tyłem i na czworakach, ale… udało się, nareszcie. A udało się tylko dzięki aplikacji do biegania.

875-12 fun run marathonNa ratunek – aplikacja!

Do biegania ze smartfonem przymierzałam się od pewnego czasu. To tak ładnie wygląda na ścianach znajomych, którzy pokazują, że przebiegli x kilometrów za pomocą aplikacji tej czy owej. Ściślej rzecz biorąc zakony są dwa. Dla jednych nie ma nic lepszego niż Endomondo, pozostali zachwalali Runtastic. Zdecydowałam się na Endomondo, gdyż zyskała lepszą ocenę na moim ulubionym portalu o aplikacjach mobilnych. A poza tym 3 złote nie majątek i w dodatku nie wymagała żadnego zakładania konta,  logowania i innych cudów na kiju. I przyznam szczerze, że gdyby nie to, że chciałam przetestować, jak ta aplikacja działa, to chyba bym po 10 krokach umarła i wróciła z płaczem do domu. Tymczasem śledzenie tempa, trasy i porównywanie jej ze wskazaniami googlemaps było tak zajmujące, że ani się obejrzałam, a już byłam w parku. Z rozpędu zrobiłam sobie jeszcze test Coopera i humor poprawił mi się jeszcze bardziej. Okazuje się, że chociaż nie biegałam przez miesiąc, zrobiłam już 3 kilometry i generalnie czułam, że to nie jest mój najlepszy dzień, to jednak udało mi się osiągnąć bardzo dobry rezultat dla swojej kategorii wiekowej.

Coś czuję, że dzisiaj pobiegnę znowu. A za miesiąc zrobię sobie test ponownie, kto wie…  Może za rok jakiś półmaraton. Zobaczymy tylko, co na to powiedzą moje kolana.

Reklamy

One Response to Przeproszenie się z bieganiem

  1. […] jest 29 września, więc nie ma co liczyć na to, że pogoda na pewno będzie idealna. A skoro już przeprosiłam się z bieganiem, w czymś trzeba biec i byłoby miło, gdyby nie kapało na głowę. Przydałby się zatem […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: