Ciemna strona małżeństwa – recenzja

ksiazkaKsiążka „Ciemna strona małżeństwa” znalazła się w mojej biblioteczce w dziwnych okolicznościach, gdyż wyjątkowo zasugerowałam się bardzo pozytywnymi opiniami. Wówczas miałam chyba zbyt wysokie oczekiwania, liczyłam na to, że powieść powali mnie na kolana, a ja – mężatka z niespełna rocznym stażem – dowiem się czegoś niesamowitego i głębokiego o małżeństwie. Teraz zasiadłam do niej po raz kolejny i…

Jeśli to możliwe, zawiodłam się jeszcze bardziej.  Zdaję sobie sprawę, że małżeństwo to problem bardzo trudny. Równie często sprowadzany do „i żyli długo i szczęśliwie”, „miłość dawno wygasła, zostało przyzwyczajenie”, „szczęśliwie rozwiedziona”, jak i do „mordercą na pewno jest współmałżonek”.  Adam Ross postanowił pójść w inną stronę i połączyć w jednym względnie szczęśliwego męża i faceta fantazjującego o śmierci swojej żony, któremu przyjemność sprawia wyobrażanie sobie, jak jego małżonka ginie w metrze lub z rąk przypadkowego przychodnia. Faceta zmęczonego ciągłymi dietami żony, która utyła do ponad 130 kilo, ale zarazem wciąż nią zauroczonego. Twórcy gier komputerowych od tak dawna żyjącego w świecie fantazji, że być może nie potrafiącego już odróżnić życia od świata gry. Pomysł nawet oryginalny, ale mieszanka przypomina raczej nieudane połączenie puree ziemniaczanego z czekoladą, żeby nie powiedzieć „ni pies ni wydra”. Doprawdy nie widzę w tym wszystkim żadnej głębi i nie wiem kto uznał, że jest to powieść psychologiczna. Adam Ross zapewne chciał, abyśmy zastanawiali się, skąd ta osobliwa zmienność nastrojów, ambiwalencja uczuć. Czy mordercze fantazje Davida to tylko sposób na rozładowanie stresu, wyraz bezsilności, czy może autentyczne plany, których wcześniej nie miał odwagi zrealizować? Mnie te rozważania specjalnie nie wciągnęły. Tutaj nie ma ani schizofrenii, ani nawet socjopatii, jest tylko żałosny facet, który sam nie wie, czego chce od życia i samego siebie.

Jak to bywa w powieściach  – fantazje Davida spełniają się szybciej niż myślał – Alice zginęła w osobliwych okolicznościach – zostaje znaleziona w kuchni z orzechem w ustach, a powodem jej zgonu jest wstrząs anafilaktyczny.   Czy śmierć Alice była efektem samobójstwa kobiety w depresji, czy też zaplanowanego z zimną krwią morderstwa, którego dopuścił się mąż? David szybko staje się głównym podejrzanym, a śledztwo prowadzi policjant , którego małżeństwo aktualnie przeżywa potężny kryzys, więc nie jest nastawiony do życia szczególnie optymistycznie. W ogóle w powieści pojawia się cała galeria nieszczęśliwych mężów, bo baaardzo naciąganym zbiegiem okoliczności drugi detektyw sam był kiedyś oskarżony o śmierć żony, w dodatku wyjątkowy drań bezustannie  zdradzający swoją żonę. Szczęśliwych małżeństw zabrakło. Aby dodatkowo skomplikować sytuację, nagle pojawia się jakiś tajemniczy Mobius, który zapewne miał wydawać się mroczny i niepokojący, ale jak dla mnie był raczej na siłę wrzucony na karty powieści.

W ogóle w pewnym momencie akcja się przesadnie hmm…  nawet nie rozbudowuje, ale zaczyna przypominać rozgotowany makaron, który się wydłuża i rozpada. Skłaniam się ku opinii, że miał na to wpływ niejaki mój brak uwagi przy czytaniu, gdyż książka rychło stała się nużąca. Ile można czytać depresyjne wywody przetykane długimi tekstami z rodzaju „dobre rady wujka Adama”?

Nie wchodząc w szczegóły fabuły, przejdę do podsumowania. Mianowicie mam wrażenie, że pan Ross nie do końca wiedział, jaką książkę chce napisać. Czy ma to być thriller czy powieść psychologiczna, studium małżeństwa czy może moralitet… W efekcie wyszło pomieszanie z poplątaniem, a całość ma tylko tę zaletę, że jeśli pominie się wszystkie rezonerskie wstawki, to resztę czyta się dość szybko. Decyzja o ponownym przeczytaniu tej książki była o tyle trafna, że utwierdziłam się w przekonaniu, że z panem Rossem nie chcę mieć nic wspólnego.

PS. Kto reflektuje na mój egzemplarz powieści? Tanio odstąpię. 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: