Referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Walz – iść czy nie

PrzechwytywanieZa każdym razem, gdy ktoś mówi mi, że jest apolityczny, pytam go, którą konkretnie politykę ma na myśli – tak mniej więcej pisał Andrzej Sapkowski w sadze o Wiedźminie. Generalnie unikam rozmawiania o polityce, co ratuje spokój mego domowego ogniska, gdyż mamy z mężem skrajnie odmienne poglądy i rzadko udaje się nam zgodzić w jakiejkolwiek kwestii dotyczącej polityki. Nie udało się nam to także w kwestii tego, czy referendum ws. odwołania prezydent Warszawy, które się jednak odbędzie tej jesieni, ma jakkolwiek sens i czy warto się na nie wybrać.

„Iść dla zasady czy nie iść – też dla zasady”

Nie ukrywam, że gdy tylko pojawił się temat referendum, wydawało mi się, że może to być nawet niezły pomysł. Myślałam nawet o tym, aby sama podpisać taki wniosek, ale… Zdarzyło się, że temat ten wyszedł w rozmowie z kolegą. Początkowo stałam na stanowisku, że pójdę na referendum, że nie będzie mi Tusk dyktował, co mam robić, a czego nie. Podyskutowaliśmy chwilę i musiałam się z nim zgodzić, że pójście na referendum nie ma najmniejszego sensu. Uznałam, że tak jak wcześniej – dla zasady –  miałam zamiar na nie pójść, tak obecnie – również dla zasady – nie pójdę, by nie podbijać statystyk frekwencji.

Doskonale rozumiem nastroje tych Warszawiaków, którzy zdecydowali się na to pod wpływem emocji – świeża podwyżka cen biletów, problemy z przetargiem i wcieleniem w życie ustawy śmieciowej, ciągnące się budowy metra, obwodnicy… W całej tej atmosferze niezadowolenia nietrudno było zagrać na najlepszej możliwej nucie – skłonności Polaków do narzekania i malkontenctwa. Skwapliwie podchwycono argumenty, że wszystkiemu winna jest „bufetowa”, że czas, aby „Hajka Grundbaum pożegnała się z ciepłą posadką”. Może niektórym się one podobały, we mnie osobiście budziły odrazę. Nie znam zbyt dobrze jej życiorysu, więc nie wiem skąd ta bufetowa, ale… czy to naprawdę taka obelga? Jeśli faktycznie kobieta, która wykonywała wcześniej niskopłatną pracę, zdołała się wybić i zrobić karierę, to cóż tu ganić i potępiać? Chyba tylko z zawiści. Równie obrzydliwe wydają mi się insynuacje do rzekomego czy też prawdziwego żydowskiego pochodzenia. Znam osobiście niewielu Żydów i żadnego z nich nie darzyłam sympatią, ale… takie argumenty źle świadczą jedynie o używających ich. Ten sam poziom co „dziadek z Wermachtu”. Dla mnie naprawdę nie liczy się orientacja seksualna, pochodzenie, kolor włosów.

A kto zamiast HGW?

Gdy przeprowadzałam się do Warszawy kończyła się właśnie mierna prezydentura Kaczyńskiego, zastępowanego wówczas przez pełniących obowiązki, gdyż został właśnie wybrany na prezydenta Polski. Kto się na to zdecydował, patrząc na to, co zrobił w Warszawie – do tej pory nie wiem. Jak dla mnie jego prezydentura zostanie zapamiętana chyba wyłącznie z Muzeum Powstania Warszawskiego. A tak – i rozpoczął budowę CN Kopernik. Co zrobiła przez ten czas Gronkiewicz? Mam wrażenie, że wbrew pozorom sporo. W końcu zdobyła dotację z Unii na wspomniane Centrum, zaoszczędziła na budowie mostu Północnego. Szkoda tylko, że wszystko idzie tak ślamazarnie, a głupie zwyczaje, by wybierać najtańsze firmy, owocują tyloma problemami. Łatwiej niż przyznać, że jednak wyremontowano ulice, zrewitalizowano parki, zbudowano ścieżki rowerowe, park fontann… O tym się nie myśli, łatwiej powiedzieć – HGW zabrała mi autobus spod domu, więc jest okropna, odwołać ją.

Odwołać, łatwo powiedzieć, ale kim zastąpić? Zrobić to dla samej sztuki? Na złość mamie odmrożę sobie uszy? Mój mąż dokładnie tego argumentu użył, gdy powiedziałam, że nie pójdę na referendum, by nie przyłączać się do tej „politycznej hucpy” PiS-u i innych Guziałów. Otóż właśnie nie, wprost przeciwnie. Ja po prostu nie widzę lepszej alternatywy. Zresztą… jakiej alternatywy? Gdyby takie referendum zostało przeprowadzone dwa lata temu, być może miałoby to jakiś sens, a teraz… Teraz to tylko niepotrzebnie wydane pieniądze, nasze pieniądze, które można było wydać o wiele lepiej niż na referendum, które i tak nic nie da. Nie ma się co oszukiwać, że nie zostanie ustanowiony komisarz, że referendum wpłynie znacząco na poprawę sytuacji.  Może, jeśli HGW przestraszona perspektywą odwołania, dokończy dzieła i wprowadzi wreszcie kartę Warszawiaka. To byłby chyba jedyny pozytywny aspekt całego tego zamieszania. A jeśli nie… Cóż, nadal nie pójdę. Ja naprawdę nie potrzebuję, aby za moje pieniądze cokolwiek oryginalna koalicja PiS + Palikot robiła sobie próbę generalną przed przyszłorocznymi wyborami. Nie mam zatem zamiaru podbijać im frekwencji i sprawiać radości myślą, że udało im się nabrać kolejnego frajera na chwytliwe hasełka. Wolałabym, aby zamiast organizować referendum obecni krzykacze zabrali się za przedstawienie konkretnego planu tego, co mają zamiar zrobić po ewentualnym zdobyciu fotela prezydenta Warszawy. Chciałabym pozytywów, nareszcie jakichkolwiek pozytywów, planów, pomysłów, a nie kampanii opartej na tym, że jest źle, więc trzeba odwołać winnych. Super, odwołajmy, ale niech za tym coś idzie.  I niekoniecznie pomnik Lecha Kaczyńskiego i muzeum „Martyrologii Smoleńskiej”, ewentualnie zmiany nazw ulic.

A w ogóle całe to referendum to takie szlacheckie wymachiwanie szabelką i wykrzykiwanie „liberum veto”. Sprzeciw dla samego sprzeciwu.

Reklamy

11 Responses to Referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Walz – iść czy nie

  1. Anonim pisze:

    Podam Ci jeden argument. Buta władzy w Rzeczypospolitej sięgnęła niemierzalnych rejestrów. Naród zbiera podpisy pod projektem ustawy? – Do kosza! Naród domaga się referendum? Nie idźcie, bo to hucpa polityczna! Trzeba ratować gospodarkę i ubezpieczenia społeczne? Podnieść podatki! „Bufetowa” nie chciała nawet 5 złotych zapłacić za wstęp do parku i co najlepsze, groziła domagającemu się opłaty pracownikowi zwolnieniem! To referendum jest wprawdzie sygnowane przez PiS i RP, ale to prawdziwy odruch sprzeciwu Warszawiaków przeciwko robieniu z nich idiotów. Miliony wydawane rokrocznie na nagrody w magistracie to czysta kpina z obywateli, a HGW rozdaje te nagrody hojną ręką, zapewniając sobie lojalność BMW – biernych, miernych, ale wiernych… Jest szansa pokazać „władzy” czerwoną kartkę i przywrócić choć trochę do rzeczywistości z siódmego nieba,w którym najwyraźniej się znajdują. I ja to zrobię. A Prezydent „wszystkich Polaków” namawia, żeby nie korzystać z demokratycznych mechanizmów w demokratycznym (ponoć) kraju. O Tuscescu nie wspomnę… Pozdrawiam! 🙂

    • fkheg pisze:

      Anonim „weź nie pier*l: jak mawiał klasyk. Milionowe premie dawał Lech Kaczyński swoim współpracownikom za nic – a dokładnie po 40 tys. zł – w tamtych czasach to były naprawdę duże pieniądze. I jakoś to ciebie nie bolało. BMW to też w pisie , zapomniałeś o bigmacach na telefon i taksówce dla Rydzyka ?

  2. Ginger pisze:

    10 zdań i co najmniej 3 przepisane żywcem formułki z namawiań do referendum – czerwona kartka, buta, te demokratyczne mechanizmy… A to przeciwnikom PiS-u się wmawia, że łykają jak młode pelikany „prawdy z mediów”. Pokazuje to jak łatwo nawet myślącego człowieka ubrać w zasłyszane formułki i frazesy -gdy brakuje słów, automatycznie przychodzą na myśl te zasłyszane w TV.

    • ana pisze:

      Oj, zarzucasz Anonimowi, że jego komentarz jest pełen zasłyszanych formułek i frazesów, a Twój cały wpis niczym się od niego nie różni… czy przypadkiem to nie opozycja PiS-u namawia do olania referendum? Jeśli wiec sama łykasz wszystko jak młody pelikan i przyłączasz się do politycznej hucpy, z tym że tej sygnowanej literkami P i O, nie miej jej za złe innym.

      Żeby nie było: nie jestem z Warszawy, nie mieszkam tam, ale to stolica mojego kraju. I skończyłam politologię, co pozwala mi inaczej spojrzeć na temat. Choć i tak wg mnie to referendum jest zwyczajnie bez sensu – za rok wybory. Co ktoś inny niż HGW zrobi bądź zmieni w tym czasie? W tym zbiurokratyzowanym kraju – nic. Nawet nie zdąży się wdrożyć w obowiązki przed kampanią. Całe to referendum jest więc niczym innym jak ewidentną i najnormalniejsza w świecie zagrywką polityczną. PiS chce zrobić na złość PO, PO – PiS-owi, jedni chcą referendum, drudzy namawiają, by nie brać w nim udziału (co to za polityk, który namawia obywateli do bierności w decydowaniu o swojej mniejszej lub większej ojczyźnie?!). A największą głupotą ludzką jest oddawanie swoich spraw w ręce innych, a już tym bardziej opozycji, czyli bierność. Potem jęczymy, że w mieście/kraju jest jak jest. Ale by pójść o tym zadecydować to nie, bo po co? Co zmieni jeden głos? A że jesteśmy tak bogatym krajem, to możemy sobie pozwolić na zbędne wydawanie kasy na referenda i to jeszcze nieważne. Naprawdę, mądry wybór. W końcu lepiej posiedzieć przed monitorem i ponarzekać. A nawet przy braku kratki „nie mam zdania”/”żaden kandydat mi nie odpowiada” można wyrazić brak aprobaty dla władzy/opozycji. Trzeba chcieć, a nie jak pelikany słuchać decydentów/dysydentów (zależnie od tego, po której stronie barykady się stoi).

      Szkoda więc, że polskie społeczeństwo jest aobywatelskie, a uważa się za wielce obywatelskie. Tak jak Ty w tym wpisie. Bo skoro nie idziemy wziąć udziału w wyborach/referendum, to dlaczego potem oburzamy się, że inni wybrali nam władze takie, a nie inne?

      PS: Czy Ty naprawdę uważasz, że HGW mogła zrobić mniej niż Kaczyński? Naprawdę? To wytłumacz mi, jak można w ponad 2x dłuższym czasie zrobić mniej, zwłaszcza że wiele spraw zostało rozpoczętych przed kadencją HGW. Czy Ty wiesz, w jakim kraju żyjesz i ile trzeba czasu na załatwienie wszelkich papierów w Polsce i UE, by coś np. wybudować? Już nie mówiąc o samej realizacji projektu. O słodka naiwności. Choćby wspomniana przez Ciebie budowa CN Kopernik – nie znam szczegółów dot. terminów, ale piszesz, że zaczął Kaczyński. Więc przepraszam, ale o dotację też musiał się starać. Trzeba być idiotą, by zaczynać coś budować, jeszcze na koszt Unii, bez złożenia odpowiednich dokumentów. Nie bądź więc taka pewna, że sukcesy (lub „sukcesy”) HGW zawdzięcza tylko sobie. Bo na pewno wiele jest projektów, których zamknięciem ona się chwaliła, a zostały zainicjowane i rozpoczęte jeszcze przed jej poprzedników. I całe powyższe to nie jest jakiś pean na cześć któregokolwiek poprzednika HGW. To biurokracja i polityka, pelikanie 😉

  3. Ginger pisze:

    Oczywiście, masz sporo racji i – tak jak napisałam – bardzo długo miałam zamiar iść na referendum. Zmieniłam zdanie, wolno mi. I nie dlatego, że nie mam na co głosować, bo oddałabym głos nieważny, ale dlatego, że nie wierzę w te bajki o demokracji, wpływie i że „oburzamy się, że inni wybrali nam władze takie, a nie inne”. Jak do tej pory partie, na które głosowałam, wygrywały tak co drugi raz. Nie miałam się więc przesadnie na co oburzać. I powiem szczerze – nie widzę żadnej różnicy, czy rządzi partia, którą wybrałam, czy nie. No, może zniknął z polityki Lepper i abstynencja z okazji przyjazdu Benka. Dopoki nie będzie wyborów bezpośrednich, to nie ma o czym mówić w ogóle, bo zawsze wejdą do sejmu Niesiołowscy i agenci Tomki.

    • ana pisze:

      Dopóki mamy system polityczny, jaki mamy, a nie np. taki jak ma Szwajcaria (głównie w kwestii finansowania z budżetu państwa portfeli polityków), jest, jak jest. Wycofując się jednak z życia politycznego nie pokazujemy nic innego jak naszą aprobatę dla tego, co się dzieje w tym kraju. Bo w jaki sposób pokazaliśmy dezaprobatę? Pisząc tekścik na bloga? Politycy nie przejmują się zdaniem nawet topowych dziennikarzy, a co dopiero oburzonych internautów. ACTA to też była woda na młyn i zasłona dymna dla władz. As always.
      Poza tym, czy myślisz, że w wyborach bezpośrednich nie weszliby Niesiołowscy, Kaczyńscy, Tuski i agenci Tomki? Weszliby. Dopóki nie okroimy liczby (p)osłów o co najmniej połowę. A siedząc w domu nigdy do tego nie doprowadzimy.

  4. miki pisze:

    „Nie jest sztuką rozejrzeć się i powiedzieć że życie jest do dupy, sztuką jest je własnoręcznie odmienić.
    ” – jeśli by ktoś zaproponował jakąś konkretną alternatywę to może warto by było się zastanowić nad oddaniem głosu. Jak dla mnie to kolejny spektakl polityków. Na tyle co mieszkam w stolicy to według mnie sporo się zmienia, czasem na gorsze czasem na lepsze, grunt że się zmienia. HGW może nie jest doskonała ale coś tam robi dla miasta, a fakt że nasze prawo i przepisy jej tego nie ułatwiają to chyba nie jej wina. Ja sam od jakiegoś czasu nie głosuje, albo głosuje przeciwko największym krzykaczom i podżegaczom, bo brakuje mi w naszym kraju polityki wnoszącej jakieś konkrety, jest przeciwko całej tej szopce i na ta chwilę po prostu szkoda mi własnego czasu na przejmowanie się politykami. Jeśli komuś coś przeszkadza to według mnie powinien ‚sam’ spróbować coś zmienić żeby sobie ułatwić życie.

  5. Robert pisze:

    Buta władzy w Rzeczypospolitej sięgnęła niemierzalnych rejestrów. Naród zbiera podpisy pod projektem ustawy? – Do kosza! Naród domaga się referendum? Nie idźcie, bo to hucpa polityczna! Trzeba ratować gospodarkę i ubezpieczenia społeczne? Podnieść podatki! “Bufetowa” nie chciała nawet 5 złotych zapłacić za wstęp do parku i co najlepsze, groziła domagającemu się opłaty pracownikowi zwolnieniem! To referendum jest wprawdzie sygnowane przez PiS i RP, ale to prawdziwy odruch sprzeciwu Warszawiaków przeciwko robieniu z nich idiotów. Miliony wydawane rokrocznie na nagrody w magistracie to czysta kpina z obywateli, a HGW rozdaje te nagrody hojną ręką, zapewniając sobie lojalność BMW – biernych, miernych, ale wiernych… Jest szansa pokazać “władzy” czerwoną kartkę i przywrócić choć trochę do rzeczywistości z siódmego nieba,w którym najwyraźniej się znajdują. I ja to zrobię. A Prezydent “wszystkich Polaków” namawia, żeby nie korzystać z demokratycznych mechanizmów w demokratycznym (ponoć) kraju. O Tuscescu nie wspomnę… Pozdrawiam! 🙂

    • Ginger pisze:

      Ale to jest nadal głosowanie na zasadzie „na złość mamie odmrożę sobie uszy”. Można pójść na refernedum, ja chętnie pójdę, ale pokaż mi jakąś alternatywę. Jakiegoś kandydata, na którego bedzie warto głosować.

  6. fkheg pisze:

    Kilka procent ludzi o odmiennych poglądach niż ogół to nie Naród panie Robercie…NA razie w parlamencie jest przedstawicielstwo WIĘKSZOŚCI..

  7. Martinez pisze:

    Spolaryzowanie polskiego społeczeństwa jest władzy bardzo na rękę. Jak powiedział świetnie Paweł Kukiz: (cyt. z pamięci) „W samochodzie silnik się zatarł, skrzynia nie działa, samochód nie jedzie, a my się spieramy o kolor lakieru”. I tak jest, jeden drugiemu zarzuca, który prezydent większe dał premie swoim przydupasom, kto zrobił mniej i dlaczego. No ludzie! KAŻDY polityk, który obrzuca nas kiełbasą wyborczą, a potem robi kompletnie co innego, lub jak Hania, tak kombinuje, żeby jak najmniej robić w myśl ruskiego przysłowia „ciszej jedziesz, dalej będziesz”. Myślałem, że po ’89 roku ludzie, którzy dostaną się do władzy to będą może nie tyle ideowcy, co po prostu politycy z powołania, chcący zrobić coś dobrego, mający jakąś wizję poza kurczowym trzymaniem się stołków. A tymczasem cała PO nie robi nic innego, tylko spawa swe dupska do stołków. Po co? Ano żeby wszyscy „krewni i znajomi królika” żyli sobie lepiej i niejako obok tego, co się w kraju dzieje. Ludzie wkurzeni są, bo dzieje się źle, lub bardzo źle a my w Warszawie mamy szansę, aby skorzystać z demokratycznych środków i powiedzieć, że nie zgadzamy się na robienie z nas wariatów. Warszawa za kadencji „bufetowej” (tu dygresja, chodzi o wygląd HGW i jej trwałą, rodem z bufetu w latach ’80) sięgnęła niemal 6 miliardów złotych zadłużenia, a dochody rosną i owszem, tylko dzięki „janosikowemu” większość z nich trzeba oddawać biedniejszym (jeszcze) ośrodkom. W dodatku obligacje miasta są wysoko oprocentowane, gdyż w innym wypadku pewnie nikt by ich nie chciał. Przetargi w mieście wygrywają tylko firmy z kręgu PO, pamiętam jak po hucznym otwarciu prac na obwodnicy – w TV widać było kilkadziesiąt maszyn i mrowie robotników – praca wre. Następnego dnia tamtędy jechałem i stały DWIE koparki i nie było nikogo, bo PolAqua buduje w mieście już wszystko i się nie wyrabia. Mam dość tych ludzi, którzy wycierają sobie gębę „wspólnym dobrem” a robią dokładnie coś innego. Nie możemy się wciąż godzić na mniejsze zło, bo do cholery kiedy będzie czas na większe dobro? Jak nie będziemy wywalać na zbitą twarz „polityków”, którzy ewidentnie się nie nadają, to lepiej nie będzie nigdy. I dla tego rok przed wyborami trzeba tą koterię wykopać z Warszawy na Marsa najlepiej. Komisarz zrobi dokładnie to, co HGW, czyli nic, a my miejmy czas na prawdziwą kampanię przed kolejnymi wyborami. Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: