Skumbrie w tomacie, pstrąg

O, zielony Konstanty, o, srebrna Natalio!
Cała wasza wieczerza dzbanuszek z konwalią;
wokół dzbanuszka skrzacik chodzi z halabardą,
broda siwa, lecz dobrze splamina musztardą,
widać, podjadł, a wyście przejedli i fanty –
O, Natalio zielona, o, srebrny Konstaty

Wiem, Gałczyński był postacią kontrowersyjną, ale też jakże ciekawą. Jak napisał wiele lat po śmierci poety Międzyrzecki „pobrużdżona była epoka i pobrużdżone były dwudziestowieczne życiorysy, również poetyckie”. A ja wbrew wszystkiemu co jakiś czas powracam w opary absurdu, czytając nie tylko jego wiersze, ale i wspominki innych wielkich poetów, którzy, nie mogąc mu wybaczyć romansu z „wartą stalinowską”, nie mogli zarazem nie docenić jego wielkiego talentu. Talentu, który zyskał mu miano „Wielkiego Czarodzieja”. O wierszu o bożej krówce rzekomo napisanej szminką na ścianie galerii sztuki, polemice z Tuwimem „Ozór na szaro, chrzan”, o tym jak Gałczyński był podatny na pokusy epoki, lubił grzać się w blasku sławy, siedząc w kawiarni z lutnią i pisząc na serwetkach.

Szły heroldy widziane z prawa,
biało-czerwone heroldy;
i krzyczały heroldy: — Sława,
sława kolczykom Izoldy.

Jak można było połączyć cotygodniowe redagowanie rubryki „Zielona gęś” i pisanie o umiłowanych krajach, wydalanie z siebie poematów dla zdrajcy. Do tej pory tego nie rozumiem, ale nie na próżno uczyli mnie na studiach, jak hołubieni byli posłuszni poeci w tamtych czasów. Ile sławy, przy której można się ogrzać. A tymczasem powracam pod budkę z papierosami, pod fałszywy adres, gdzie dziwni letnicy piją dzikie wino.

Bajka o sześciu tłumaczkach

Sześć tłumaczek w ramach nieuzgodnienia
tłumaczyło tę samą powieść w oparach natchnienia:
pierwszej wyszedł poemat oktawą,
drugiej coś ze sportu: „Kiszka, brawo!”,
trzecia przywiozła powieść historycznaą
pt. „Zamierzchłe czasy”,
czwarta rewelację w trzech tomach (nieomal klasyk!),
piąta reportaż „Tam, gdzie był dół”,
szósta – „O hodowli pszczół”.

Pytanie
Skąd ta historia dzika?

Odpowiedź
Żadna nie znała języka.

Morał, czyli pouczenie:

Więc po co sięgać do oryginału?
Zamiast jednego, sześć dzieł powstało.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: