Saga aż za dobrze napisana, czyli „Pieśń Lodu i Ognia”

13 czerwca, 2013

gra-o-tronGdy rok temu mniej więcej, zaczęłam oglądać pierwszy sezon serialu „Gra o tron”, napaliłam się na niego, niczym szczerbaty na suchary. Oczywiście musiałam przeczytać wszystkie książki. Oczywiście jednym ciągiem i najlepiej w jeden wieczór. Przeczytałam, może nie w jeden wieczór, ale  dość szybko, aczkolwiek z każdym tomem coraz wolniej i wolniej, gdyż książki zmieniały się w coraz krwawszy melanż z trupem ścielącym się gęściej niż w greckiej tragedii. Minął pewien czas i nabrałam nawet ochoty na obejrzenie trzeciego sezonu serialu. Z głupiego pomysłu wyleczyłam się w jeden wieczór, dokładnie wczoraj, gdy na HBO trafiłam akurat na ostatni odcinek trzeciego sezonu, co nie sprawiało mi różnicy, gdyż i tak wiedziałam, co się stanie. 10 minut serialu i przypomniało mi się dokładnie i ze wszystkimi detalami, dlaczego jest mało prawdopodobne, abym specjalnie śpieszyła się i rychło skończyła czytanie „Pieśni Lodu i Ognia”, nawet jeśli George R. R. Martin wreszcie dokończy tę sagę. Czytaj resztę wpisu »


%d blogerów lubi to: