Może jednak warto nie poddawać się

30 kwietnia, 2013

PrzechwytywanieOd wielu lat zdumiewa mnie fenomen postanowień noworocznych, wakacyjnych, urodzinowych i wszelkich innych. Chyba każdy z nas – świadomie lub nie – ma co jakiś czas poczucie, że marnotrawi czas. Myśli, że powinien mocniej, więcej, dłużej, lepiej. Uczyć się języków, spędzać czas na siłowni a nie przed telewizorem, jadać zdrowiej…  Najczęściej podobne przeświadczenie pojawia się w jakimś mniej lub bardziej przełomowym momencie – gdy zbliża się nowy rok, kolejne urodziny, wakacje, następny rok akademicki. Ze smutkiem uświadamiamy sobie wówczas, że minął kolejny rok, wielkimi krokami nadchodzą wakacje, a my znowu nie uczyliśmy się więcej, a oponka na brzuchu zamiast zniknąć, jeszcze urosła. Efektem tych ponurych konstatacji jest zwykle mocne i ambitne postanowienie poprawy, na realizację którego brakuje zwykle czasu, energii, samozaparcia… Nie udało się dwa dni temu, wczoraj, dzisiaj pewnie też się nie uda, trudno. Koniec. Finito. Może jednak warto nie poddawać się? W końcu każdy najmniejszy nawet krok uczyniony w dobrym kierunku oznacza się, że powoli i z mozołem, ale jednak idziemy w dobrym kierunku. Czytaj resztę wpisu »


%d blogerów lubi to: