ZTM – smród, tłok i mandaty

427367Mieszkając w Lublinie, żyłam w złudnym mniemaniu, że nie ma w Polsce miasta z gorszą komunikacją publiczną. Linii jest mało, zmieniają się non stop, przystanki nieopisane (aczkolwiek, gdy się wyprowadziłam, zaczęli to poprawiać), punktualność autobusów pozostawia wiele do życzenia, a ceny biletów okresowych są droższe niż koszt dojechania i powrotu do pracy/szkoły na biletach jednorazowych. Okazało się jednak, że wystarczyło przeprowadzić się do Warszawy, by docenić komunikację w Lublinie.

Podobno ludzie są w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego. Nawet do wrzodu na tyłku, którego nie pozwalają sobie wyciąć (tak przynajmniej twierdził kapitan Nowicki w jednym z „Tomków”. Dość szybko zatem przyzwyczaiłam się do tego, że o jakiejkolwiek zbieżności większości autobusów z rozkładem można sobie co najwyżej pomarzyć i że jeśli od poprzedniego dnia nie wycofano go z kursowania z powodu remontu/objazdu/widzimisię, mam wyjątkowe szczęście – raczej dotrę na miejsce, ryzykując co najwyżej smród, brud, żebraków i grupy przedszkolaków.

Miało być jak nigdy…

Nie wiem doprawdy, jak to się ma do utopijnej wizji władzy Warszawy, która przekonuje, że jej celem jest sprawienie, aby ludzie przesiedli się do komunikacji miejskiej. Takie deklaracje słyszałam, gdy tylko przeprowadziłam się tutaj, czyli niemal 5 lat temu. Buspasy miały poprawić punktualność autobusów, parkingi P&R odkorkować miasto, a w czasie Euro 2012 działać miała druga linia metra. Tyle planów, a rzeczywistość? Niestety, nie mogę powiedzieć, aby coś to dało. Jak wygląda kwestia „odkorkowania” wiemy wszyscy, podobnie druga linia metra, a punktualność… Hmm… Autobus, którym jeżdżę do pracy albo złośliwie przyjeżdża 3 min. przed czasem, albo spóźnia się co najmniej pięć. A jeśli nawet się nie spóźni, nie ma gwarancji, że kierowca nie… wyskoczy sobie do Lidla na zakupy w środku trasy. Tak, owszem, zdarzyło mi się widzieć coś podobnego.

Autobus śmierdzący przez ulice mego miasta mknie

Rozumiem, że nie wszystko da się dokładnie przewidzieć, ale… Dlaczego ratusz nie zrobi niczego, absolutnie niczego, aby poprawić te obszary, które mógłby bez specjalnego wysiłku? Dlaczego są pieniądze na masowe kontrole biletów i straż miejską na każdym przejściu dla pieszych, a nikt nie robi nic z problemem śmierdzieli oraz żebrania w autobusach i tramwajach? Albo z akordeonistami, którym mogłabym zapłacić po to, by przestali rzępolić. Wielokrotnie zwracałam się do kierowców tramwajów, aby wyprosili żebrzących Cyganów albo pożal się boże muzyków. Bez rezultatu. Po co się użerać z nachalnym wyrostkiem, na następnym przystanku wysiądzie. To nie to samo, co wygonienie z ulicy babiny z bukiecikami, która może dzięki temu uiści opłatę za pozwolenie na handel. Będzie dochód dla miasta, wszyscy będą szczęśliwi. A z takiego żebraka nawet się mandatu nie ściągnie… Tak samo nikt nie raczy zająć się palącym, pardon, śmierdzącym problemem. W autobusach najbardziej obleganych linii władzę dzierży Pan Smród. Rozwalony na siedzeniu, obstawiony torbami i „woniejący”, dzięki czemu w promieniu kilku metrów nie ma absolutnie nikogo, a pozostali duszą się na pozostałym skrawku. Nikt się sprawą nie zajmuje, pasażer albo wytrzyma, albo wysiądzie w cholerę. A kontrolerzy wolą łapać zagranicznych turystów czy emerytki, które nie zdążyły podejść do kasownika, a śmierdzących pasażerów na gapę omijają, gdyż – patrz wyżej – mandatu się z niego nie ściągnie.

A+B-C=??

Chciałabym także zrozumieć politykę wytyczania tras autobusów. Mieszkam w jednym miejscu od 4 lat. W tym czasie zmieniły się rozkłady co najmniej 50% linii autobusowych, a tym jednej z nich chyba z 5 razy. Zaczęło się niewinnie od zmiany numeru i liczby kursów, a potem poszło już lawinowo. Zmiany poszły tak dalece, że obecnie w ogóle nie przyjeżdża na mój przystanek, o czym boleśnie przekonałam się, gdy wsiadłam do znajomej mi linii „na pamięć” i musiałam się potem przebijać przez pół miasta do domu. W ogóle wsiadanie do autobusu lub tramwaju dowolnej linii, którym nie jeździło się przez kilka miesięcy, bez spojrzenia na rozkład, to potencjalne ryzyko. Prawie nigdy nie jeżdżą dawną trasą, są zawieszane, odwieszane, zmieniane… I planowane bez sensu. Mieszkam na bliskiej Woli, a nie mam bezpośredniego połączenia z połową dzielnic po swojej stronie Wisły. Nie dojadę na Nowy Świat (4 przystanki ode mnie), na Wilanów, do Ursynowa, na Służew… Kilka lat temu, gdy jeszcze wierzyłam w społeczeństwo obywatelskie napisałam list do Pana Prezesa, Pana Dyrektora czy też Innej Bardzo Ważnej Osoby i wyraziłam stanowczy sprzeciw przeciwko zabraniu mi większości połączeń do pracy. Nie dość, że po odpowiedź musiałam się pofatygować na pocztę, gdyż wysłali mi ją poleconym, to jeszcze, jak się okazało  – wcale nieprawda, że autobusów relacji Wola-Wilanów jest o połowę mniej, ale jedynie o 30%, co jest wartością nieznaczną. To tłumaczenie byłoby prawie logiczne, gdyby nie to, że znam podstawy matematyki.  I jeżeli mamy linię A = 6 kursów i linię B= 4 kursy na godzinę, czyli razem 10 kursów, to zlikwidowanie linii A i zmniejszenie liczby kursów linii B do 3 daje nam… 30% poprzedniej wartości, a nie zmniejszenie o 30%. Moja obywatelska postawa została zresztą przykładnie ukarana i wkrótce potem linii B zmieniono trasę.

A ceny rosną…

Najbardziej bulwersują mnie w tym wszystkim ceny biletów. Ceny coraz wyższe, komfort coraz niższy. Mniej połączeń, więcej czekania, gorsze autobusy… A potem radni dziwią się, że ludzie nie kupują biletów i unikają komunikacji jak ognia. Wybaczcie, ale skoro już muszę dojeżdżać do pracy z dwiema przesiadkami, to chciałabym przynajmniej docierać punktualnie i nie jeździć z brudasami. I byłoby miło, gdyby panowie kontrolerzy, którzy ostatnio jeżdżą ze mną nieustannie, nie informowali całego autobusu, ile który już dzisiaj złowił ofiar i na kogo kolej. Poręczy przyspawanych, a nie przyklejonych taśmą, sprawnych klimatyzatorów i szyb, przez które coś widać już nie wymagam.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: