Zakazany owoc i dojne krowy

22 stycznia, 2013

krowaPrzypomniałam sobie ostatnio, dlaczego coraz rzadziej chodzę na mecze siatkówki.  Coraz bardziej się bowiem czuję nie jak kibic i osoba, która płaci i wymaga, ale jak potencjalny przestępca i dojna krowa. Przy czym na to odczucie nie ma wpływu poziom rozgrywek – tak samo traktuje się kibiców na meczach ligowych i spotkaniach Ligi Mistrzów. Czytaj resztę wpisu »


%d blogerów lubi to: