PointBox.pl i K-EX, czyli jak stracić na wysyłce kurierem

Nauka drogo kosztuje. Wie to każdy student, nawet na rzekomo bezpłatnych, państwowych studiach, od dzisiaj wiem i ja. Przekonałam się mianowicie, jaka jest różnica między korzystaniem z powolnej, ale porządnej Poczty Polskiej, a jeszcze powolniejszym spryciarzem, usiłującym naciągnąć klienta na każdym kroku, czyli duetem PointBox.pl i K-EX.

Łańcuszek nieszczęść zapoczątkował mąż, który sprzedając na Allegro jakieś duperele wartości ok. 100 zł nieopatrznie udostępnił opcję wysyłki „kurier, za pobraniem”, a dokończyłam ja osobiście wybierając pierwszą lepszą z brzegu firmę kurierską, czyli portal PointBox.pl, korzystającą z usług firmy K-EX. Miłe złego początki zaczęły się już na etapie odbioru przesyłki. Kurier zamówiony 12.12 miał przyjechać następnego dnia, czyli 13.12. Ale nie przyjechał. Śnieg, okres przedświąteczny, zdarza się. Wysłałam zatem zgodnie z instrukcją ponaglenie i 14 grudnia o godzinie 9:49 otrzymałam e-mail o treści: „Witam, przesyłkę dzisiaj odebrał Kurier, wczoraj nie wyrobił się czasowo.”

Patrzę na e-maila.

Na biurko.

Na e-maila.

Na biurko.

Nic się nie zmienia, paczka leży jak leżała. Napisałam następnego maila, bo kto wie, co i od kogo odebrano, ale nim dostałam kolejną odpowiedź, kurier w końcu nadjechał. Była już 10:30. No tak, na kawkę trzeba było wstąpić, po co tu się śpieszyć,  a centrali można nazmyślać…  Przesyłka pojechała, dojechała – o dziwo bez kolejnych komplikacji -i rozpoczął się bieg czasu, gdyż K-EX na wysyłkę przelewu rezerwuje sobie nawet 14 dni roboczych. Termin minął, przyszedł czas na kolejne ponaglenie. I cóż się okazało? Że jeśli chcesz wysłać przesyłkę firmą K-EX za nic w świecie nie ułatwiaj sobie życia i nie wysyłaj jej z pracy. Gdyż albowiem ponieważ, mimo iż podałam swoje kompletne dane jako zamawiający, firma K-EX postanowiła wysłać przelew nadawcy, czyli firmie, w której pracuję. Przelew podobno wrócił, o czym dowiedziałam się tylko dlatego, że sama się skontaktowałam i poprosiłam o wyjaśnienie. Dowiedziałam się jeszcze czegoś, ile kosztuje nauka, żeby nie ufać „firemkom”, o tyle:kex

Tak, K-EX liczy sobie za ponowne wykonanie przelewu 21,50 zł. Biorąc pod uwagę całą sumę pobrania jest to niemało, gdyż blisko 20%. Wyjścia za bardzo nie mam, zapłacę. W skuteczność reklamacji nie wierzę, ale złożę. Potem pomodlę się gorliwie do Wielkiego Potwora Spaghetti, aby tym razem przelew dotarł poprawnie i… żeby coś z tej sumy jednak ocalało. I przeproszę się z Pocztą Polską, która pieniądze przynosi w zębach i nie liczy sobie 21,50 za wklepanie przelewu. A firemkom w rodzaju PointBox i K-EX podziękuję ozięble za dalszą współpracę.

Reklamy

2 Responses to PointBox.pl i K-EX, czyli jak stracić na wysyłce kurierem

  1. […] Przesyłka wprowadzona do systemu przez sprzedającego we wtorek. Pocztex. Z góry nastawiam się na odbiór w czwartek. Nic się nie dzieje. W piątek rano, gdy jestem na drugim końcu miasta telefon, że kurier czeka pod blokiem. Śmiało, niech czeka. Ja się nie teleportuję. Pan pyta, czy nie będę czasem gdzieśtam, żeby sobie odebrać. No chyba kpi lub o drogę pyta. Umawiam się z panem na poniedziałek wieczór. Nie ma. We wtorek – nie ma. Dzwonię maksymalnie wkurzona – w systemie jest, że jest w doręczeniu. A kiedy to doręczenie nastąpi? Pan nie wie. Środa wieczorem – przesyłka wreszcie dociera. Tydzień! Z Poznania! Równie dobrze mogli mi tę przesyłkę wysłać wozem drabiniastym zaprzężonym w okulawioną starą szkapę. A myślałam, że od czasu przygód z K-Ex i Point Boxem nic gorszego mnie już nie spotka. […]

  2. Anonim pisze:

    k-ex’a odradzam każdemu jak mogę. Na 3 paczki 2 przyszły uszkodzone, a 1 zgubili na 14 dni i nie wiedzieli gdzie ją mają. MASAKRA. Ostatnio nieświadomie skorzystałem z ich „usług” po raz 4ty. Zamówiłem lustro na wymiar, wysyłka kurierem, … a jak się okazało kexem. Oczywiście lustro całe, a rama uszkodzony narożnik, kurier zwiał nie czekając na otwarcie, umawianie się na termin protokołu szkody, parę kłamstw i nieścisłości odnośnie procesu reklamacji z jego strony i 3 krotna odmowa uznania reklamacji z argumentacją „nie, bo nie”. Pomimo zdjęć, posiadania całego opakowania do wglądu nic. Żenada, nie profesjonalizm dziadostwo i brak jakiejkolwiek dobrej woli nie mówiąc już o rozumieniu czytanego tekstu z ich strony. ODRADZAM!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: