Nie oceniaj książki po jej ekranizacji?

bookKiedyś mawiało się „Nie oceniaj książki po okładce”, teraz radzi się, aby nie oceniać książki po jej ekranizacji. Czy słusznie domagamy się od reżyserów i autorów scenariuszy absolutnej wierności w stosunku do oryginału? Ostatnimi czasy coraz mniej jestem o tym przekonana.

Gdybym chciała przypomnieć sobie filmy, oparte na lubianych przeze mnie książkach, po obejrzeniu których zgrzytałam zębami długo i wytrwale, zapewne mogłabym od razu w te pędy biec do protetyka, gdyż musiałabym wstawić sobie sztuczną szczękę. Na wspomnienie Scorupco w „Ogniem i Mieczem”, plagiacie z Kosidowskiego w „Starej Baśni”, „Przedwiośniu”, „Quo Vadis”, powieściach Jane Austen itd. …  jeszcze kilka lat temu zapewne wyrzuciłabym z siebie soczystą wiązankę pod adresem osób odpowiedzialnych za tę masakrę. O tym, jak wyglądały po ekranizacji książki przeciętne, m.in. Mastertoona, Dana Browna, Grocholi nie ma w ogóle co wspominać.

Z biegiem czasu moje podejście do filmów na podstawie książek zaczęło się zmieniać, a zaczęło się paradoksalnie od audiobooków. A dokładniej od słuchowisk na podstawie powieści Joanny Chmielewskiej. Po operacji wzroku nie mogłam przez pewien czas czytać, oglądać telewizji ani korzystać z internetu. Pewnie dostałabym kręćka, gdyby nie audiobooki, którymi troskliwi znajomi mnie zarzucali, a wśród nich znalazły się właśnie słuchowiska na podstawie Chmielewskiej. Nie mogłam się siłą rzeczy wczytywać w opis na okładce, więc wrzuciłam płytę w odtwarzacz i oniemiałam ze zgrozy. Nie mogłam poznać znanego i lubianego „Lesia”, którego poskracano, a całość robiła wrażenie dziwnego melanżu. Gdy się już jednak przestawiłam, okazało się, że doskonale się bawię. Słuchowisko wydobyło z utworu, którego długie fragmenty mogę cytować z pamięci, zupełnie nowe tony! Nie darowałam, przesłuchałam wszystkie słuchowiska, jakie wpadły mi w ręce i oddałam się przyjemności. To było trochę jak spotkanie dawno niewidzianych znajomych i odkrycie, że, owszem, są inni, ale zarazem lepsi.

Podobnie rzecz się miała z filmami na podstawie powieści Tolkiena. Z niechęcią przyznaję, że filmy były o wiele lepsze od książek, a na wspomnienie odsieczy elfów, które przybyły do Helmowego Jaru łezka mi się w oku kręci.  Owszem, są lepsze i gorsze filmy, bo kościotrup Knightley jako Anna Karenina zupełnie nie mieści mi się w głowie, ale nie zmienia to faktu, że z czasem zaczęłam z niecierpliwością czekać na filmy na podstawie lubianych książek. Niekiedy zdarzało się nawet, że ekranizacja przekonała mnie do przeczytania książki. Ostatnio zdarzyło się tak z Hobbitem, którego kiedyś nie przeczytałam.

Zatem, moi drodzy, nie traktujcie filmów jako przeniesienia na ekran treści książek. Nie traktujcie każdej zmiany jako grzechu śmiertelnego i spróbujcie spojrzeć na znaną sobie historię oczyma reżysera, próbując zrozumieć co chciał nam przekazać, dlaczego pokazał coś tak, a nie inaczej. Książkę pewnie przeczytał, możliwości techniczne zapewne miał, więc przypuszczalnie coś miał na myśli. Oczywiście są wyjątki, ale dajmy chociaż jakiś kredyt zaufania. Co!? Tak w ramach postanowień noworocznych 😉

PS. Na wspomnienie „filmu” na podstawie „Wiedźmina” nadal mam ochotę rzucić się z dziewiątego piętra.

Reklamy

One Response to Nie oceniaj książki po jej ekranizacji?

  1. palanee pisze:

    Pamiętam jak obejrzałam ekranizację jednej z moich ulubionych książek „Hrabia Monte Christo”. To, co zrobili twórcy filmu na długo zniechęciło mnie do filmów kręconych na podstawie książek. Jednak od pewnego czasu, mam podobne podejście co Ty. Kino rządzi się swoimi prawami – czasem należy ominąć dany fragment, by film się nie dłużył, czasem dodać, by zainteresować widza, a czasem po prostu luźno podejść do książki. Ocenianie tylko przez pryzmat tego, jak dokładnie zostało coś przedstawione, nie ma sensu, gdyż film, choć oparty na książce, to inny i zupełnie różny byt.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: