Nie oceniaj książki po jej ekranizacji?

14 stycznia, 2013

bookKiedyś mawiało się „Nie oceniaj książki po okładce”, teraz radzi się, aby nie oceniać książki po jej ekranizacji. Czy słusznie domagamy się od reżyserów i autorów scenariuszy absolutnej wierności w stosunku do oryginału? Ostatnimi czasy coraz mniej jestem o tym przekonana.

Gdybym chciała przypomnieć sobie filmy, oparte na lubianych przeze mnie książkach, po obejrzeniu których zgrzytałam zębami długo i wytrwale, zapewne mogłabym od razu w te pędy biec do protetyka, gdyż musiałabym wstawić sobie sztuczną szczękę. Na wspomnienie Scorupco w „Ogniem i Mieczem”, plagiacie z Kosidowskiego w „Starej Baśni”, „Przedwiośniu”, „Quo Vadis”, powieściach Jane Austen itd. …  jeszcze kilka lat temu zapewne wyrzuciłabym z siebie soczystą wiązankę pod adresem osób odpowiedzialnych za tę masakrę. O tym, jak wyglądały po ekranizacji książki przeciętne, m.in. Mastertoona, Dana Browna, Grocholi nie ma w ogóle co wspominać. Czytaj resztę wpisu »


%d blogerów lubi to: