Czwarta wojna choinkowa

1372681_christmas_decorations_1

Nienawidzę świąt. Nie, akurat nie ja, ale jak się okazuje coraz więcej osób na myśl o świętach odczuwa mdłości, a potem gwałtowną pokusę ucieczki na Hawaje albo chociaż do Tunezji. Gdzieś, gdzie nikt nie będzie od nich wymagał trzepania dywanów, ucierania maku i dobierania prezentu dla cioci Krysi lub babci Leokadii. Wcale im się nie dziwię. Ale czy naprawdę trzeba robić z tego taką tragedię? Wydaje mi się, że nie.

Awantura na 24 trzepaczki

Święta wcale nie muszą być okropne. Wystarczy odrobina dobrych chęci i skupienia się na pozytywach, a nie negatywach.  Osobiście nie znoszę łamania się opłatkiem. Z nikim. Generalnie nie lubię składania życzeń (przyjmowania także) i zawsze w takiej sytuacji czuję się nieswojo.  Ta sytuacja wydaje mi się po prostu nienaturalna i o ile mogę, to jej po prostu unikam. Tym niemniej, nawet jeśli mamy Wigilię na 20 osób, to składanie życzeń zajmuje maksymalnie 15 minut. Czy dlatego mam przez cały miesiąc chodzić skwaszona? Trudno, trzeba przeżyć i wujka Mikołaja z jego „latka lecą, a męża nie widać”, i ciocię Marzenkę, która zobaczy nawet nieistniejące dodatkowe kilogramy, i kuzynkę Malwinę, która nie omieszka zauważyć każdej zmarszczki i siwego włosa, a nawet babcię, która na pewno będzie życzyła sobie prawnuka. Niech im będzie, od ich gadania przecież nie przybędzie nam ani kilogramów, ani siwych włosów, ani tym bardziej dzieci. Dieta przedświąteczna nikomu jeszcze nie zaszkodziła, włosy można na wszelki wypadek ufarbować, a cała reszta to już zwyczajny dopust boży. Łatwo natomiast nabawić się zmarszczek i sprowokować kłótnię rodzinną, jeśli cały miesiąc będziemy chodzić i narzekać.

 „Poczuj magię tych świąt”

Dodatkową presję przed świętami wprowadza telewizja i reklamy. Cały listopad i grudzień jesteśmy bombardowani reklamami wypasionych prezentów, artykułów luksusowych i obrazkami szczęśliwych, uśmiechniętych rodzin, skupionych przy przepięknie zastawionym i ubranym stole, rozpakowujących ogromne pudła z prezentami przy aromatycznej kawie albo wybornym winie ( za jedyne x,99 zł). Wiele osób daje się na to złapać i targa do domu dwumetrowe świerki, girlandy światełek i bombek. Gotuje jak na pułk wojska, „żeby na pewno wystarczyło”, co kończy się zwykle usilnym namawianiem gości, aby wzięli sobie do domu ze 3 litry tego wybornego barszczyku i chociaż 50 przepysznych pierożków, a może jeszcze pół blachy ciasta.  O prześciganiu się  w kupowaniu sobie nawzajem coraz to większych i droższych prezentów, że o tłoku w sklepach już nawet nie wspomnę.

Najlepszą radą, jaką mogę udzielić w tej kwestii jest to, aby zachować zdrowy rozsądek i nie dać się reklamom.

Czwarta wojna choinkowa

Święta naprawdę mogą być wyjątkowe, wystarczy do nich odpowiednio podejść. Trzeba po prostu znaleźć jakieś przyjemne aspekty świąt i się na nich skupić. Nie lubisz trzepać dywanów? Zaofiaruj się, że w zamian zrobisz wszystkie zakupy, pomożesz z kręceniem maku albo ucieraniem mas do ciast. Nie znosisz ubierania choinki? Zamień się z siostrą na mycie okien, wieszanie firanek albo coś innego. Nie chcesz żywej choinki? Kup małą w doniczce lub stroik! A jeśli się nie da to trzeba zacisnąć zęby i pomyśleć sobie o tym, że im szybciej zrobimy, tym szybciej będzie z głowy.

Zamiast denerwować się na to, że już od listopada lecą reklamy, wybierzmy się na spacer i pooglądajmy oświetlone miasto. Warszawa wygląda wówczas naprawdę magicznie. Zróbmy zdjęcia, powygłupiajmy się. Wybierzmy się na łyżwy! A spacer można przecież połączyć z zakupami, ale i wypadem do ulubionej kawiarenki na szklankę gorącej czekolady albo grzane wino. Prezenty zamiast w centrum handlowym, można kupić przez Internet, a choinkę ubrać nie drogimi bombkami, ale własnoręcznie wykonanymi ozdobami ze słomy, aniołkami z masy solnej, pierniczkami i ususzonymi plasterkami cytryny i pomarańczy, które będą pięknie pachnieć przez całe święta.

Osobiście polecam także, aby – w miarę możliwości – wziąć urlop na okres między świętami a Sylwestrem. To świetny czas, aby pospacerować, pograć w gry planszowe,  wyciągnąć się wygodnie z książką na kanapie i podjadać ciasteczka od mamy. A choinka, o którą taka była awantura, będzie pięknie pachnieć i świecić wieczorem.

Reklamy

One Response to Czwarta wojna choinkowa

  1. Ania pisze:

    Całą magię Świąt psuje dzisiejsza komercja. Na samą myśl, że zbliża się gwiazdka człowiek dostaje gęsiej skórki i bólu głowy. To nie te same Święta, które pamiętam z dzieciństwa, a na które czekało się z utęsknieniem i zniecierpliwieniem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: