Wokół sami terroryści…

magnet„Lunatycy otaczają mnie…” śpiewał Dżem. Ja mam wrażenie, że otaczają mnie nie tyle lunatycy, co terroryści. Różnej maści i niekoniecznie posługujący się bombą domowej roboty jako argumentem w dyskusji. Wybierają raczej ustawodawstwo, media, manipulację i – od czasu do czasu- protesty, marsze i manifestacje. Ekoterroryści, wege-terroryści, laktoterroryści, zarodkoterroryści, katoterroryści… I doprawdy trudno orzec, którzy z nich są najgorsi.

Parówkowym skrytożercom ( i jawnożercom też) mówimy nie!

Każda z ww. grup terrorystów ma jedną wspólną cechę – ma swoją prawdę objawioną i każde odstępstwo od niej jest uważane za grzech śmiertelny i zbrodnię podlegającą karze przymusowej resocjalizacji. Albo chociaż śmierci. Tacy weganie, witarianie czy tam inni freeganie, na przykład. Czy komukolwiek przeszkadza to, że żywią się wyłącznie nasionkami albo zgoła śmieciami? Nie! Czy ktoś chodzi za nimi z kiełbaską i namawia do zjedzenia? Także nie. A czy jakikolwiek wegetarianin pokusił się o to, by swoim przyjaciołom urządzić grilla, na którym będzie porządna karkówka, a nie grillowana cukinia? Nie. Więc dlaczego oni zawsze domagają się specjalnych względów, bo tego nie zjedzą, tego nie lubią, a to jest fe? I dlaczego bez przerwy muszą urządzać protesty, a to pod masarnią, a to pod sklepami z wędliną, wykrzykując jakieś bzdurne hasełka. Nie chcecie, nie jedzcie i dajcie ludziom żyć tak, jak im się podoba! Osobiście nie lubię lodów czekoladowych i co? Czy daje mi to prawo do stania pod lodziarnią i posypywania kocimi kupami lodów tym, którzy takie właśnie kupili? Nie wydaje mi się. Byłoby więc miło, gdyby wszystkie osoby, które mają fantazję niejedzenia tego czy owego, pozwoliły innym na podobne fanaberie.

Watykańska ruletka

Jeszcze gorsze są – o ile to w ogóle możliwe – eko-,  śluzo- i laktoterrorystki. Dlaczego terrorystki? W obu tych grupach dominują kobiety. Wśród śluzoterorystek, czyli zwolenniczek kalendarzyka, znanego także jako watykańska ruletka, jako metody antykoncepcyjnej, zdarzają się  także mężczyźni, ale … Bądźmy szczerzy – 80% z nich to księża, a 20% to prawiczki i impotenci, którzy podlewają swoją ułomność religijnym sosem. Laktoterroryści płci męskiej to w mojej skromnej opinii jednostki hmm… Najpierw sprawdźcie, czy nie mają przestarzałych danych na temat karmienia piersią, a jeśli się upierają – wiejcie, jak szybko się da.

Śluzoterrorystki obsesyjnie wierzą w to, że sposób w jaki się bzykają i zabezpieczają sprawia jakąkolwiek różnicę bogu. W związku z tym wyczyniają codzienne różne cuda na kiju wymyślone chyba przez jakiegoś skrajnego sadystę, a wpajane w czasie tzw. „nauk przedmałżeńskich„. Wstawanie co rano o tej samej porze, podziwianie śluzu i wtykanie sobie termometru w miejsce, w którym ja wolę miewać co innego, współżycie zgodnie z tabelką lub ladycompem i częsty dylemat między „w końcu mogę” i  „nie mam ochoty” muszą być nie dość, że nudne, to jeszcze frustrujące. Nie umiem sobie bowiem wyobrazić innego powodu, dla którego z takim uporem, graniczącym z manią, przekonują inne kobiety, by je naśladowały. Skoro one to robią, to niech inne też się pomęczą, a pogrozić piekłem nigdy nie zawadzi. Notabene – nie spotkałam się jeszcze z tym, żeby kobiety, stosujące antykoncepcję hormonalną, przekonywały enpeerówki do zmiany metody. Wszystkie, jakie znam ograniczają się do popukania się w czoło na wieść o tym, że mogłyby powierzyć swoją przyszłość wróżeniu z fusów. Podobnego szacunku dla innych niż kalendarzyk metod trudno się dopatrzeć u śluzoterrorystek, ale – jak wynika z mojego doświadczenia – osiągnięciem jest już brak nachalnej indoktrynacji. Dobre i to…

Osobną, ale podobną kategorią są eko- i lakto-terrorystki. Cesarskie cięcie i mleko modyfikowane są na samym czele ich czarnej listy. Poród naturalny to przecież cud, miód i orgazm, znieczulenie szkodzi, wystarczy się nastawić, że nie będzie bolało.  W skrajnych wypadkach rodzić można w hipnozie. A potem karmić wyłącznie piersią, średnio do 2 r.ż., bo mleko mamusi to eliksir życia. Albo przynajmniej coś podobnego, ale zdecydowanie musi mieć magiczne właściwości, które sprawiają, że wychowa się co najmniej małego Mozarta. Mleko modyfikowane z kolei to trucizna i samo zło, podawane niemowlętom przez wygodne egoistki, które za nic mają zdrowie i życie (!) swojego dziecka. Dziecku służy tylko mniamniuśny cycuś, najchętniej podawany w miejscu publicznym, bo przecież to takie „naturalne”. Tego, że kobiety, które karmić nie chcą/nie mogą, nie zabraniają im bynajmniej robić po swojemu, nie są uprzejme zauważyć. Wszyscy powinni postępować zgodnie z jedynymi słusznymi wytycznymi. I kropka.

„-Powiedz, że to nie z in vitro! -Spokojnie, to  z gwałtu! „

No i na zakończenie zarodko i katoterroryści. Jak wiadomo grupą społeczną, o której prawa najbardziej się w Polsce dba, są zarodki. Na ich rzecz lobbują głównie katoterroryści. Lobbowanie idzie im jak na razie niesporo, ale dzięki zmasowanym wysiłkom na wielu polach już za kilka lat… W końcu społeczeństwo, w którym odpowiedni dba się o edukację (czytaj. matura z religii i brak edukacji seksualnej), zapewnia dostęp do właściwej wiedzy (Radio Maryja jedynym głosem prawdy), regulację rynku (klauzula sumienia dla aptekarzy) i właściwe ustawodawstwo odnośnie aborcji i in vitro, z czasem przejmie właściwe poglądy. Tymczasem zaś swoje poglądy można ubierać w szatki dbałości o zdrowie kobiety, która zatruwa swój organizm hormonami i samolubnie pragnie dziecka niegodnie poczętego (nie, nie z gwałtu, z in vitro !) .

Wśród dozwolonych modyfikacji dostępna jest jeszcze dbałość o postawę moralną społeczeństwa, promocję życia oraz – uwaga – o przyrost naturalny w Polsce i nasze przyszłe emerytury. W tej kategorii prym wiedzie poseł Psikutas. A, przepraszam, Oksiutas, bez „s”. Szaleje on na Twitterze z coraz to ciekawszymi tekstami. Zaczęło się niemal niewinnie od: „Rząd niewiele robi, by podnieść dzietność kobiet. A można przecież na rok zakazać sprzedaży środków antykoncepcyjnych”, a potem poszło już lawinowo i pan poseł był uprzejmy stwierdzić m.in. że części kobiet zapewne spodobałoby się przymusowe zapłodnienie, nawet jeśli oznaczałoby to ograniczenie w wyborze partnera seksualnego, a oszczędności na antykoncepcji można przeznaczyć na łóżeczko. Na łóżeczko? Chyba pan poseł nie ma pojęcia o różnicy cen. Ale czego się spodziewać, misja go oślepia, ogłusza i pcha! A człowiekowi pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie będzie musiał emigrować do Boliwii albo na Madagaskar, by uciec przed niewczesnymi pomysłami kolejnych terrorystów.

I o to właśnie chodzi. Jak się człowiek nie obróci i tak rzyć z tyłu, a wokół sami terroryści. Ludzie, którzy lepiej od ciebie wiedzą, jak powinieneś żyć, myśleć, jeść i uprawiać seks. Serio, serio. Zdarzyło mi się nawet zostać odsądzoną od czci i wiary za wybór niewłaściwej kukurydzy w puszce (WTF?), pizzy na wynos (tekturowe świństwo albo jakoś podobnie), a nawet majonezu (jak możesz nie dbać o to, co jesz?! <zgroza w głosie>). I tylko tak myślę czasem, że chyba jestem nie do końca normalna, skoro nie usiłuję zdelegalizować żurku i zakazać jedzenia kanapek z masłem i pasztetem…

Reklamy

One Response to Wokół sami terroryści…

  1. silver account pisze:

    Uzupełnianie karmienia naturalnego mlekiem modyfikowanym ma, jak widać, swoje wady i zalety. Z jednej strony jest to świetne (i często jedyne, bądźmy szczerzy) rozwiązanie dla kobiet, które po urlopie macierzyńskim wracają do pracy. Z drugiej strony szybko może się okazać, że pierś ostatecznie pójdzie w odstawkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: