Śmieciowe rządy, śmieciowe dyplomy

Profesor honoris causa Wyższej Szkoły Manipulacji i Propagandy, znany także jako Rafał A. Ziemkiewicz właśnie wypluł z siebie kolejną porcję jadu. Tym razem trucizna przybrała formę felietonu o chwytliwym tytule „Śmieciowa generacja”. Traktuje on o rzekomych skutkach 5-letnich rządów Tuska, których efektem jest wysyp osób ze śmieciowymi dyplomami, kwalifikacjami i umiejętnościami zawodowymi.

W przypadku pana Ziemkiewicza i innych pisuarów winą za wszystko należy obowiązkowo obciążać aktualny rząd, bez względu na to czy są to zbiory buraków czy miejsce w rankingu polskich uczelni. Być może osoby, które faktycznie nie odróżniają Chopina od Schopenhauera dadzą się nabrać na jego wywody. Ale ci, którzy studia ukończyli już za czasów III RP, mogą się jedynie złapać za głowę i powiedzieć: „Co za brednie!”

Być może wpływ na moją opinię ma fakt, że to właśnie na moim roczniku AWS i UW, a więc partie, z których bezpośrednio wywodzą się tak PiS, jak i PO uczyniło sobie poletko eksperymentalne i postanowiło zafundować nam 4-letnią gehennę pod tytułem „Jaką maturę będziemy zdawać : starą czy nową?”. Rocznikowi, który jako ostatni szedł starym systemem w szkole podstawowej i liceum ni z gruszki ni z pietruszki postanowiono wprowadzić nową maturę, włącznie z matematyką.  Jakoś nie przypominam sobie w składzie tego rządu Tuska, ale zapewne to i tak jego wina. 4-letni maraton maturalny, z którego to powodu średnio co pół roku musieliśmy zdawać jakąś maturę, by ministerstwo mogło się utwierdzić w przekonaniu genialności tego pomysłu, zakończył się dopiero w grudniu. Zaledwie na 4 miesiące przez przystąpieniem do egzaminu dojrzałości dowiedzieliśmy się jaką maturę w końcu będziemy zdawać! A i to tylko wyłącznie dlatego, że właśnie wtedy zmienił się rząd.

Jaka była sytuacja na uczelniach w roku pańskim 2002 ?! Dokładnie taka sama jak rok, dwa, trzy lata wcześniej i dokładnie taka sama jak obecnie! Polskie uczelnie były na szarym końcu wszelkich rankingów europejskich, wykłady odbywały się w auli, po której hulały przeciągi, a uczelnie na tony produkowały politologów, prawników, socjologów i filozofów.  I już 10 lat temu było wiadomo, że nie ważne co studiujesz, ważne kogo znasz i kim są twoi rodzice. Zwłaszcza na Lubelszczyźnie, gdzie o pracę było równie trudno jak obecnie. Jeśli nie trudniej, gdyż kiedy 5 lat później zasiliłam  wraz ze 120 osobami z roku rzeszę bezrobotnych absolwentów, ratujących się pójściem na doktorat, aby nie zmarnować roku jedyną pracą, jaką mogłam zdobyć było call center i… niewiele więcej. A warto wspomnieć, iż 2007  rok to końcówka rządów miłościwie nam panującego PiS, kiedy to Polska rzekomo mlekiem i miodem płynęła. Najwidoczniej na Lubelszczyznę dobrobyt nie dotarł.

Wiele lat różnych miejsc pracy, kursów i certyfikatów  później dowiaduję się, że to wszystko wina rządów Tuska. Szkoda, że tego nie przewidziałam, może wówczas zamiast śmieciowym magistrem faktycznie zostałabym spawaczem (spawarką? ;)). Wątpię tylko czy nawet wówczas padłoby mi na mózg na tyle, aby zapomnieć o tysiącach przeczytanych książek i zniżyć się umysłowo do ciemnogrodu od ojca Tadeusza, walki z in vitro, prohibicji z powodu przyjazdu szwabskiego papieża i walki o krzyż. Albo może jestem na to za głupia, gdyż taka chyba miała być wymowa felietonu – ponieważ jesteście głupi głosowaliście na Tuska, a skoro głosowaliście na Tuska to jesteście głupi i macie śmieciowe dyplomy to głosujecie na Tuska. Ciekawe tylko dlaczego pan Ziemkiewicz zamiast studiować polonistykę nie wybrał kursu kładzenia glazury i terakoty albo nie został pomocnikiem szambiarza. Jakoś nie wierzę, że w momencie kiedy kończył polonistykę na studiach było max 5 osób i wszystkie od razu znalazły zatrudnienie. Ergo, jego dyplom jest w zasadzie tak samo śmieciowy jak wszystkie kupione tytuły magistra politologii albo innego kulturoznawstwa. W końcu co z tego, że wie kim był Shelley albo Walter Scott, skoro nie potrafi wysnuć logicznych wniosków z logicznych przesłanek, a logiczny wniosek może być tylko jeden. Tak długo, jak długo najpierw nauczyciele, a potem wykładowcy będą przepychać niedouczków i tępaków z klasy do klasy, tak długo będziemy mieli miernych licencjatów albo kupnych magistrów z miernymi kwalifikacjami. A przy programie nauczania i podstawie programowej mieszali wszyscy na równi i wszyscy solidarnie (sic!) powinni się teraz poczuć do odpowiedzialności za to w jakim stanie jest polska oświata. Bo wszyscy do śmieciowych dyplomów dołożyli solidną cegiełkę.

Jakie rządy takie generacje.

Reklamy

3 Responses to Śmieciowe rządy, śmieciowe dyplomy

  1. ana pisze:

    Gubię się 🙂 W 2002 zdawałaś maturę, czy zaczynałaś do niej przygotowania? Bo jeśli dobrze liczę, to ostatni rocznik, który szedł starym trybem, zdawał maturę z równie eksperymentalnym pierwszym rocznikiem po gimnazjum, czyli w roku 2005. A przynajmniej tak mi się wydaje, jako drugiemu rocznikowi gimnazjalnych eksperymentów. A może bardziej maturalnych, bo to mój rocznik był objęty tą „wspaniałą” amnestią.

    Niestety, tekstowi Ziemkiewicza nie można odmówić racji. Czasy, gdy miało się pracę po studiach, minęły. Wtedy studia kończyła wąska grupa ludzi, a kończąc studia, była faktycznie specjalistami w swojej dziedzinie i mogła liczyć na pracę. A teraz? Teraz studia kończy niemal każdy. Polska jest krajem o jednym z najwyższych odsetków osób z wyższym wykształceniem. I co z tego? Do tego, o dziwo, nadal pokutuje też przekonanie, że uczelnie takie jak UW czy UJ trzymają poziom i po nich to już na pewno bedzie praca. A liczą się przecież umiejętności, nie kawałek papieru z prestiżowym logiem. tam tak naprawdę poziom trzyma bardziej kadra niż jej absolwenci. Studenci kombinują, ślizgają się i kończą UW bez jakiejkolwiek praktycznej wiedzy. Jaki więc jest ten dyplom, jeśli nie śmieciowy? Nawet dyplomy okraszone pracą, nauką i praktyką można sobie wsadzić tam, gdzie pisze Ziemkiewicz, bo liczą się znajomości. Dyplom w dzisiejszych czasach, niestety, nic już prawie nie znaczy. Ile osób pracuje w zawodzie? Ile osób idzie na doktorat (po którym często jeszcze trudniej o pracę, bo pan prezes ma tylko średnie), bo nie może znaleźć pracy? A jak już znajdzie, to jakieś call center i tylko na śmieciową umowę. A na naszej ścianie wschodniej dyplomy znaczą chyba najmniej. Jedyną winą Ziemkiewicza jest zwalanie winy na Tuska. Taki już jego urok. Bo wina leży po kazdej stronie polskiej sceny politycznej. A może bardziej po stronie mediów, lansujących zachodni styl życia?

  2. Joanna pisze:

    Zdawałam maturę w 2002 r. Po tym jak rządy objęło SLD opóźniono nową maturę o kilka lat. Jeśli dobrze pamiętam jako pierwszy zdawał ją rocznik ’86.

    • ana pisze:

      Faktycznie, nie tylko matura 2005 była zamotana, parę lat wcześnie też już coś kombinowali. I tak, nową maturę w nowym systemie 6+3+3 zdawał jako pierwszy rocznik ’85. Mnie zastanawia tylko jedno – kiedy znow wrócą do dwuetapowego kształcenia, bo gimnazjum to kompletny niewypał, a im dłużej istnieje, tym bardziej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: