Weźmisz czarną kurę… i przeczytasz z przyjemnością!

Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z Pilipiukiem i Jakubem Wędrowyczem. „Homo bimbrownikus” leżał na półce księgarni i straszył widokiem starego opoja, odzianego w ruską papachę. Pomyślałam sobie kilka niepochlebnych rzeczy o postaci, autorze, który ją stworzył i wydawnictwu, które doprawdy już nie ma czego promować. Z czasem (po przeczytaniu  „Sagi o Oku Jelenia” ) zaczęłam okazywać cień braku dezaprobaty do lektury opowieści o losach Wędrowycza, aż wreszcie złapałam byka za rogi i…  trochę wsiąkłam.

Potoczysty język

Wsiąkłam, gdyż od zawsze uwielbiałam soczystą literaturę, pisaną ciekawym językiem. O wiele bardziej fascynującą niż wymuskane, wychuchane zdania i pseudofilozoficzne rozważania. Postać starego opoja i egzorcysty amatora, pochodzącego ze wschodu Polski jest fascynująca. Podobnie jak jego język i domorosła filozofia, objawiająca się najczęściej w sądzie lub na posterunku policji, gdzie trafiał nader często. Coś czuję, że powiedzenia takie jak: „Prawo pędzenia bimbru jest prawem człowieka.”, „Lepiej mieć, a nie potrzebować, niż nie mieć i nie potrzebować.” trafią do mojego stałego repertuaru ulubionych cytatów.

i popkultura!

A dlaczego wsiąkłam tylko trochę? Z dwóch powodów. Po pierwsze Pilipiukowi zdecydowanie nie wychodzą dłuższe opowiadania i przez to zdecydowanie obniżają poziom całości. Gdyby je trochę pociąć, skrócić i wydobyć esencję byłyby o wiele lepsze. Niestety autor nie wpadł na to i czytelnik, który po znakomitych opowiadaniach trafia na „Lenina” lub „W kamiennym kręgu” może poczuć się lekko rozczarowany. Po drugie nie podoba mi się nadużywanie odniesień do bardziej popularnych niż książki pana Pilipiuka dzieł i zjawisk popkultury. O ile jeszcze mogłaby wytrzymać zjedzenie Pikachu lub przeróbkę filmu Spielberga, to już niewymownie zdenerwowało mnie opowiadanie „Titanic”.  Owszem, sparafrazowanie słynnego zdania Rose z filmu Camerona „Minęły 84 lata, a ja wciąż czuję zapach świeżej farby”, było pomysłowe, ale …  Zbędne i odtwórcze. Jak dla mnie to takie podpinanie się pod czyjś sukces. Niczym współczesne zespoły popowe, które potrafią jedynie śpiewać covery.  A na ile zdążyłam się zorientować jest to wręcz maniera twórcza – tu Osama Bin Laden, tam Harry Potter…

Opowiadania o krzepkim bimbrowniku mi się podobają i poleciłabym je swoim znajomym, ale … Poziom trzymają raczej te, które podejmują problematykę społeczną, pokazują ludzkie charaktery, słabości i przywary. Świetnie pokazano chociażby środowisko szpitala psychiatrycznego albo umiejętność wójta do zrobienia interesu nawet na wampirze.  Te opowiadania są znacznie lepsze niż te, w których Pilipiuk na siłę wplątuje Wędrowycza we wszystkie najważniejsze wydarzenia ostatniego stulecia i styka z powszechnie znanymi osobami.  Szczególnie, że rozmach – od Lenina i Hitlera przez Bin Ladena po Pottera –  sprawia, że zaczynam się zastanawiać kto będzie kolejny. Królowa Elżbieta, książę Ferdynand, papież? Pilipiuk jest tak doskonałym obserwatorem ludzkiej natury, że spokojnie mógłby się obejść bez tych cokolwiek chybionych prób podrasowania atrakcyjności swoich utworów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: