Dziękuję, Krystyno

Naszła mnie ostatnio refleksja. Tyleż odkrywcza co banalna. Mianowicie przekonałam się, chyba po raz pierwszy w życiu, że dopiero doświadczenie czegoś sprawia, że uświadamiamy sobie jak bardzo tego nam brakowało. Dopiero wtedy zaczynamy rozumieć, że przez te wszystkie lata podświadomie tęskniliśmy właśnie za tym. Może to być rzecz zupełnie banalna, np. kogel-mogel z jagodami, jaki robiła nam prababcia. Zapach lawendy, leżącej między chusteczkami w ogromnej, przepaścistej szafie babci, pełnej cudownych skrawków tkanin i kłębków wełny, z której nieporadnymi jeszcze rączkami próbowało się uszyć ubranka dla lalek.

Ja takiego uczucia doświadczyłam w miniony weekend. W czasie wizyty u rodziców natknęłam się na rozsypującą się ze starości książeczkę:  Powieść „Dziękuję, Katarzyno” Krystyny Dąbrowskiej, którą czytałam naście lat temu, i o której istnieniu zupełnie zapomniałam.

Ta książeczka, kilkadziesiąt stronic wielkości może notatnika, w której każda kartka znajdowała się osobno, a rogi były pozadzierane od ciągłego czytania , na kilka wspaniałych godzin zabrała mnie w zupełnie inny świat. W dziwną i tajemniczą krainę, w której zwyczajni ludzie sobie pomagają, a nie zbywają problemów innych, udzielając światłych rad: weź się w garść, jakbyś chciała to byś znalazła rozwiązanie itp. Krainę, w której ludzie szanują swoje upodobania i pasje, a nie próbują ociosać wszystkich siekierką na równo i stworzyć z nich swoje klony – o dokładnie tych samych gustach i poglądach. W której jest przyjaźń, miłość, zrozumienie, ale i smutek, tęsknota, samotność.

Uświadomiłam sobie coś jeszcze – brakuje obecnie pięknych i mądrych powieści dla młodzieży,współczesnej młodzieży. Nie powstają już „Tajemnicze ogrody”, nikt nie napisze „Ucha od śledzia” ani „Małej księżniczki”. A gdyby autorka chciała wydać tę powieść dzisiaj zapewne by ją odrzucono. Powiedziano by, że jest zbyt infantylna, bohaterowie są nieżyciowi i „kto to będzie kupował”.  Gdyby chociaż były jakieś czary albo chociaż narkotyki. Jakie to krótkowzroczne.

Dziękuję, Krystyno za tę mądrą i jakże trudną lekcję życia...

Dziękuję, mamo, że byłaś dla mnie wzorem i nauczyłaś mnie kochać książki. Że dzięki Tobie moimi towarzyszami z dzieciństwa byli na równi koledzy ze szkoły, jak i Pan Kleks, Tomek Wilmowski i bohaterki Jeżycjady.

Reklamy

One Response to Dziękuję, Krystyno

  1. Marcin pisze:

    I koniecznie Pan Samochodzik! Dzisiaj opowieść o historyku jeżdżącym rozklekotanym pojazdem i kumplującym się z młodymi chłopakami byłaby bardzo podejrzana…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: