Kinematografia znaczy zyskologia stosowana

25 lipca, 2012

Czy wy też z trudem przypominacie sobie kiedy ostatnio byliście w kinie? Odkryłam dziś ze zdziwieniem, że ja tak. Dwa tygodnie temu, owszem, mała (i droga przyjemność urodzinowa), ale wcześniej?  Jakoś zimą? Ale w tym roku czy jeszcze w ubiegłym? I cóż to była za okazja?…

Jakieś 3 lata temu w kinie bywałam średnio raz w miesiącu. Nie wiem czy repertuar był lepszy czy to była zasługa 2 biletów w cenie jednego w ramach „śród z Orange”, czy bilety nie były jeszcze tak drogie, czy też to dlatego, że nie było jeszcze masowo produkowanych filmów z jedna sceną w 3D, która ma usprawiedliwiać wyciąganie dodatkowej kasy. Zapewne wszystkie te czynniki razem wzięte, bo ostatnimi czasy kino zupełnie mnie nie nęci, a każdą propozycję wypadu torpeduje połączenie beznadziejnego repertuaru i koszmarnych cen.

Czytaj resztę wpisu »


%d blogerów lubi to: