Najgorsza reklama banku ever?

Maciej Samcik, dziennikarz Gazety Wyborczej, miał niegdyś taki cykl „Prześwietlamy reklamy”, w którym pokazywał jak mają się kokosy i niskie procenty obiecywane w reklamach banków do rzeczywistości. Dzisiaj zabawię się podobnie, ale zamiast analizować tylko haczyki i kruczki, poznęcam się trochę nad przekazem i językiem reklamy Eurobanku.

1. Zły wybór twarzy kampanii

Przede wszystkim zacznę od tego, że Eurobank strzelił sobie w stopę wyborem Piotra Adamczyka na twarz swojej kampanii. Nie sposób nie zgodzić się z tym, co powiedział Kuba Wojewódzki, że Piotr Adamczyk przyzwyczaił nas do tego, że ostatnio grywa we wszystkim, w czym można zagrać. I nie wiem jak inni, ale ja na widok Piotra Adamczyka w czymkolwiek mam odruchy, występujące u mnie wyłącznie po zjedzeniu nadmiaru tortu – zaczyna się od mdłości, a kończy… 😉 Mam serdecznie dosyć Adamczyka, Szyca, Karolaka i Kota, tudzież obsady serialu „Usta usta”. No dobrze, przejdźmy dalej, pomijając moją prywatną awersję do Adamczyka.

Kampania wizerunkowa, zgodnie z tym co mi mówiono, ma na celu wprowadzenie produktu na rynek lub jego ponowne wprowadzenie, ewentualnie poprawienie sposobu postrzegania instytucji poprzez klientów, a najlepiej stworzenie kampanii kultowej („takie rzeczy to tylko w erze”, „a może frytki do tego”). Eurobank jest bankiem, który się bogaci na kredytach gotówkowych i doprawdy jeśli wydaje już na reklamy bajońskie sumy pochodzące z wcale nie niskich procentów od tychże kredytów to niech wybierze kogoś odrobinę mniej ogranego. Wybaczcie, ale widząc po raz kolejny Adamczyka nie wiem, czy aktualnie mam się zachwycać piwem czy może olejkiem do opalania albo kawą.

2. Nietrafiony moment emisji reklamy

Reklamowanie spotu pt.  „nieudane wakacje Piotra Adamczyka” to strzał nie tylko w kolano, ale i w głowę. Bankructwo Sky Club, bankructwo Alba Tour , a Eurobank radośnie pokazuje, że nie ma co jechać na tanie wakacje, lepiej weźmy kredyt i jedźmy na lepsze. Osoby, które zapłaciły po 20 tys. za Maroko, Dominikanę i inne egzotyczne miejsca na pewno im przyklasną i potwierdzą, że wydanie kupy kasy to gwarancja udanych wakacji.  Kredyt na wakacje + bankructwo biura podróży = podwójna porażka. Raz że wakacje zmarnowane, dwa że trzeba za nie spłacić kredyt. W dodatku bank promuje kredyt na 84 m-ce, nawet jeśli skusimy się na pożyczkę na” jedyne” 24 albo 48 m-cy, to i tak będziemy je spłacali długo po tym, jak już wakacje odejdą w zapomnienie, a za rok też będziemy pewnie chcieli wyjechać i co ? Kolejny kredyt?!

3. Beznadziejny przekaz

Jak się zaczyna spot reklamowy? „Zanim Piotr Adamczyk opowie Państwu o kredycie gotówkowym w Eurobanku, przeprowadzimy na nim pewien eksperyment. Wyślemy go na wakacje kupione po BARDZO okazyjnej cenie!”Li-to-ści! Ludzie, mówicie swoim klientom – „Kochani frajerzy, aktor, który nigdy w życiu nie musiał być na wakacjach last minute, bo zarabia miliony (a my dołożyliśmy mu jeszcze 750 tys. – tak przynajmniej głoszą plotki) za darmo pojechał na wakacje, na jakie wielu z Was i tak nie stać, jeszcze narzeka i proponuje Wam, abyście jednak pojechali na lepsze (i oczywiście droższe) wakacje. W tym celu weźcie kredyt z wysokimi odsetkami, ale niską ratą, a jeśli wasze biuro podróży nie zbankrutuje, to wyjedziecie na fajne wakacje, które będziecie spłacać prawie 4 lata. Ps. Stworzenie reklamy i emisja reklam w telewizji – tak, to również pokryjemy z wciśniętego wam wysokiego oprocentowania.” Specjalnie pofatygowałam się na kanał banku na YT, ale nie znalazłam danych agencji interaktywnej, odpowiedzialnej za ten koszmarek. Szkoda, może byłaby to przestroga, aby ją omijać szerokim łukiem.

4. Baaardzo drogi kredyt

Od kredytów gotówkowych, ognia i wojny…  Tak, rozumiem, że honorarium Adamczyka, koszty emisji spotów i tak dalej swoje kosztują, ale proponowany kredyt gotówkowy jest strasznie drogi i zdecyduje się na niego tylko desperat. W całej reklamie nie pada ani słowo o oprocentowaniu kredytu, za to jest w każdym możliwym miejscu o niskiej racie. A dla osoby odrobinę zorientowanej w finansach niska rata oznacza długi okres kredytowania, a co za tym idzie pewność, że wysokość odsetek przekroczy co najmniej połowę wartości pożyczki. Sprawdziłam i rzeczywista stopa oprocentowania  – zgodnie z tym, co napisano na stronie Eurobanku – dla przykładu reprezentatywnego na dzień 18.12.2011 r. przy całkowitej kwocie kredytu 13 200 zł dla 44 miesięcy spłat z prowizją i opłatą przygotowawczą (łącznie 396 zł), z oprocentowaniem 14,5%, dla klientów przelewających wynagrodzenie lub świadczenie emerytalno-rentowe na ROR w Euro Bank SA wynosi 31,53%. RRSO uwzględnia pełny pakiet ubezpieczeń kredytu (łączny koszt – 2 148,96 zł). Rata miesięczna kredytu wynosi 388,55 zł a całkowita kwota do zapłaty – 17 096,23 zł. Zatem jeśli jesteś klientem banku, przelewasz mu wynagrodzenie i wykupiłeś ubezpieczenie to spłacasz kredyt na jedyne 31,5 %! Strach pomyśleć,jakie oprocentowanie dostają klienci, którzy nie mogą spełnić tych warunków. Doprawdy, lepiej już podwyższyć sobie limit w karcie kredytowej, która może być oprocentowana na bodaj maksymalnie 22% obecnie. I spłacić w dogodnym dla siebie terminie, a nie karmić bank swoją krwawicą przez 4 lata. Najlepiej w ogóle na wakacje zaoszczędzić i modlić się by biuro podróży nie zbankrutowało, ale to już zupełnie inna bajka.

W każdym razie – Eurobank promuje nie dość, że bardzo drogi kredyt to jeszcze w beznadziejny sposób. Wizerunkowy strzał w głowę, produktowy w kolano. Sama nie wiem czemu mam nadal konto w tym banku, a tak  – do kwietnia mieli dobre konto oszczędnościowe i bezpłatne nielimitowane przelewy KO ROR.   Chyba czas na zmianę …

Reklamy

One Response to Najgorsza reklama banku ever?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: