Uroki przepychania się w „Kolejce”

Okazało się, że IPN jednak czegoś dokonał. Coś mu się udało, poza wzbudzeniem kontrowersji, obchodzacych – bądźmy szczerzy – głównie polityków i politykierów. Mam tu na myśli oczywiście nie zasoby teczek, ale grę „Kolejka”. Grę, która -jak mówi opis wydawcy – opowiada o realiach życia codziennego w latach schyłkowego PRL. Czasów, kiedy półki sklepów są puste, a ty musisz wyposażyć mieszkanie lub wysłać dziecko na kolonie…

Zasady gry

Gracze ustawiają swoje pionki w kolejkach, w zależności od tego, jakich towarów potrzebują najbardziej (zgodnie z wylosowanym zadaniem). Dopiero po ustawieniu się dowiadują się, do którego sklepu zostanie dostarczony towar. Jako, iż można dostać od 1 do 3 sztuk artykułów każdego rodzaju, to kart towaru starczy tylko dla stojących najbliżej drzwi do sklepu. Nie oznacza to jednak, że jeśli jesteśmy na ostatniej pozycji to jesteśmy na straconej pozycji, gdyż przechodzimy do najciekawszego momentu rozgrywki – przepychanek kolejkowych. Do przepychania się używamy kart kolejki, takich jak: „Matka z dzieckiem na ręku”, „Pan tu nie stał”, „Lista społeczna”, czy „Towar spod lady”, ale także  „Remanent” lub „Pomyłkę w dostawie”, które pozwalają nam zyskać na czasie lub zdobyć towar nawet wówczas, gdy stoimy w innej kolejce.  życie oprócz konkurencji, utrudniają nam także spekulanci, którzy niejednokrotnie wyrywają nam z rąk ostatni fotel, by sprzedać go na bazarze. Zakupy można bowiem robić także na bazarze,gdzie jest drogo, chyba, że natrafimy na przekupkę,  więc czasem warto kupić coś, co jest nam niepotrzebne, by sprzedać to na bazarze.

Wrażenia

Muszę przyznać, że „Kolejka” spełniła wszystkie moje oczekiwania, a nawet je przewyższyła. Na uwagę zasługuje już samo wydanie gry. Pudełko, przypominające paczkę, owiniętą w szary papier, pomazaną obliczeniami, jaki pamiętam jeszcze z dzieciństwa (tak, kiedyś nie było kas fiskalnych). Wytarte fabrycznie koszulki kart, plansza z odciśniętym śladem po kubku… Akcesoria do kupienia wprowadzają nas w klimat PLU-u. Przewodnik po Bułgarii, meblościanka, magnetofon szpulowy, perfumy „Pani Walewska”, opatrzone sloganami reklamowymi rodem z najbardziej topornych reklam, np. „Żyrandol. Fantazja pod sufitem”, papierosy Giewonty „Szczyt wrażeń”, czy Przemysławka „Poranny powiew świeżości”.  Przepychanki kolejkowe są wspaniałe, a stosunkowo niska losowość gry, sprawia, że wiele zależy od naszego sprytu, strategii i umiejętnego przeszkadzania konkurentom. Rozrywkę przeznaczono dla 2-5 osób, ale dopiero 3-4 osoby w rozgrywce sprawiają, że naprawdę trzeba się nagimnastykować. Co nie znaczy, że w dwie osoby nie można mieć zabawy -zdarzyło się nam jedną partię rozgrywać przeszło godzinę.

Tyle tytułem wstępu, idę się przepychać w kolejce!

[Zacytowałabym na końcu wiersz Barańczaka „Pan tu nie stał”, ale każdy kto zna się na twórczości Nowej Fali, wie, że nie ma on nic wspólnego ze staniem w kolejce]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: