Antykoncepcja – zło…

Zaglądając na Grono (tak, jeszcze żyje) zauważyłam toczącą  się na gronie „Katolicy” dyskusję o kalendarzyku, „metodzie antykoncepcyjnej” zwanej także NPR-em (naturalne planowanie rodziny). „Metodzie” tej nie jestem przeciwna tak długo, jak długo stosujący ją sami utrzymują swoje dzieci (oczywiście wszystkie planowane ;)) i jak długo nikt mi nie wmawia, że jest jedynie słuszna, ale zaciekawiły mnie argumenty za tą „metodą” i ich autor, który wedle wszelkich praw i zasad powinien być jeszcze prawiczkiem i nie wypowiadać się o rzeczach, na których znać się nie ma prawa.

Jeśli bowiem młodzieniec (lat 24, sprawdziłam) jest tak gorliwym i pobożnym katolikiem, jakim się mieni, to jakimże prawem może głosić tezy, iż „Wiele osób nie stosuje NPR, bo im się po prostu nie chce. Po co facet ma się uczyć zasad funkcjonowania ciała ukochanej kobiety, skoro może ją namówić, żeby brała pigułkę. I co z tego, że NPR jest całkowicie naturalna, a pigułki mogą być bardzo szkodliwe dla zdrowia. Wiele osób po prostu woli iść na łatwiznę.„, skoro jako pobożny i nieżonaty chłopiec nie ma prawa uczyć się żadnego ciała żadnej kobiety i powinien grzecznie trzymać rączki na kołderce. A skoro się nie uczył to co tu pleść o łatwiźnie?! Szczególnie, że jak widać naprawdę stosowania kalendarzyka nie próbował, gdyż wiedziałby wówczas, że w dzisiejszych czasach zmierzenie temperatury  trwa mniej więcej tyle samo co łyknięcie tabletki i wymaga takich samych warunków (stała pora, wykluczenie alkoholu itp). W dodatku od lat istnieją urządzenia, które  mierzą ci temperaturę i zapalają światełko czy możesz się bzykać czy nie, więc nie wymagają od stosującego nawet umiejętności rozpoznawania fazy płodnej i niepłodnej (swoją drogą taki ulepszony termometr, który podobno robi pomiar w 30 sekund,  kosztuje od 1200 do 2500 peelenów, niezły interes, jak wszystko w branży kościelnej). I gdzie to mozolne uczenie się i nie chodzenie na łatwiznę? Gdyby chłopię wiedziało do jakiego stopnia obnaża swoją ignorancję to może by się nie odzywało. Widać celibat szkodzi bardziej niż się powszechnie sądzi.

Z drugiej strony to chyba dość powszechne rozdwojenie jaźni, gdyż z jednej strony piszą o poświęceniu, uczeniu, rozpoznaniu i czort wie czym jeszcze, a z drugiej twierdzą, że to w ogóle bardzo proste, nie zajmuje dużo czasu i w ogóle nie wpływa na codzienne funkcjonowanie, a z trzeciej na forach powtarzają się głosy niezadowolenia, że tu wyjazd, tu delegacja, tu wizyta u cioci i mija 3 m-ce bez seksu, bo ciągle nie ta faza…  I bądź tu człowieku mądry… Na gumki jakoś nikt nie narzeka, chyba, że ekolodzy 😉

Szczególnie, że polskie realia wyglądają tak:

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: