Długa i monotonna „Droga do Nidaros” Pilipiuka

23 kwietnia, 2012

Nie wiem jak to jest, że rzadko kiedy twórczość pisarzy, parających się fantastyką, zaczynam jak bozia przykazała – od początku lub od dzieł najlepszych, kultowych. U Sapkowskiego całkowicie pominęłam opowiadania, zaczynając od sagi o Wiedźminie, a mało brakowało bym zaczęła od „Narrenturm”.  U Tolkiena zlekceważyłam „Hobbita” i przeszłam od razu do „Władcy pierścieni” i tak dalej. 

Nikogo też zapewne nie zdziwi, że i Pilipiuka zaczęłam bynajmniej nie od przygód słynnego podobno Jakuba Wędrowycza, ale od najnowszego cyklu „Oko Jelenia”. Co ciekawe o wyborze zadecydowała okładka. Nie podobała mi się ta z „Homo Bimbrownikus” i zdecydowałam się na „Drogę do Nidaros”. To był listopad… Książkę, w końcu przeznaczyłam na prezent, bo uznałam, że i tak jej nie przeczytam, ale i tak do mnie wróciła. Kilka tygodni przeleżała, czekając na lepsze czasy, ale gdy już nie miałam czego czytać w tramwaju … Tyle tytułem przydługiego wstępu, przejdźmy do rzeczy. Czytaj resztę wpisu »


%d blogerów lubi to: