Giulio Leoni – Reguła Mroku. Recenzja

Autorem „Reguły mroku” mógłby równie dobrze jak Giulio Leoni zostać Umberto Eco – podobny do świata pokazanego w „Imieniu Róży” jest klimat, postaci, pewna doza erudycji i wyobraźni. Podobne są postaci i ich powiązania.

Głównym bohaterem rozgrywającej się w okresie późnego średniowiecza akcji jest młody Pico Mirandola – szlachetnie urodzony młodzieniec, który pomimo młodego wieku ma już za sobą studia prawnicze, ale jest także wyśmienitym znawcą literatury, architektury i filozofii. Świat stoi przed nim otworem szczególnie, że jego mentorem i protektorem jest potężny Lorenzo Medici, zgłaszający pretensje do tronu papieskiego florencki wielmoża i mecenas sztuki. Gdyby nie to, że Medici jest jedynie tym, który wyciąga kamyczek i porusza lawinę można by nazwać go Wilhelmem z Baskerwille, który uczy i prowadzi młodego Adso. W każdym razie to właśnie za sprawą Lorenza, opętanego uczuciem do idealnej kobiety, którą chce wskrzesić z martwych, młody Pico udaje się do Rzymu z trudną misją – odnalezienia tajemniczej księgi zawierającej regułę mroku, mającą siłę sprowadzania ludzi z krainy mroku. Księgi, która najprawdopodobniej została zniszczona, a być może nigdy nie istniała. I tym samym trafia w sam środek wydarzeń, intryg i spisków, które mogą się okazać dla niego niezwykle groźne.

Autor zadał sobie niezwykle wiele trudu by powiązać fabułę książki z rzeczywistymi wydarzeniami historycznymi i postaciami. Mamy i papieża Sykstusa IV i czyhającego na jego miejsce zachłannego i drapieżnego Rodrigo Borgię, wspomniane są największe osobistości sztuki – Donate Bramante, Leon Battista Alberti, a całość akcji rozgrywa się w pobliżu znanych zabytków z czasów antycznych – Kościoła Sant Angelo, ozdobionego figurami mostu, Kolumny Trajana, Panteonu, Kaplicy Sykstyńskiej, która jeszcze jest w swym pierwotnym kształcie… W tle działa Święta Inkwizycja, pobrzmiewają echa nieudanych zamachów i spisków, opracowuje się nowe wynalazki, upowszechnia druk…

Minusem powieści jest to, co stanowi zarazem o jej sile. Autor tak dalece zapętlił się w filozoficznych wywodach, architektonicznych wizjach, monumentalnych budowlach i mrocznych uliczkach, że wydaje mi się, że zagubił się w samej akcji, która wygląda trochę jakby przeskakiwał po kilka kondygnacji schodów – postaci nie zachowują się zgodnie z tym, do czego powinien skłaniać ich nakreślony przez autora charakter, pojawiają się coraz to nowe, dziwniejsze okoliczności, tajemne skrytki, przejścia, maszyny i sztuczki, które mają sklecić coraz bardziej pękające w szwach wydarzenia. Wyraźnie widać, że gdy autor nie wie co zrobić z zamotanymi wydarzeniami pojawia się jakaś deux ex machina i<pstryk> problem rozwiązany. Może dlatego scena finałowa jest tyleż spektakularna co tak przesadzona, że nie wzruszająca, ale śmieszna.

Generalnie powieść warto jest przeczytać, ale bardziej jako traktat filozoficzny, dzieło o architekturze  i mini-przewodnik po Rzymie i jego zabytkach niż jako powieść fantasy, bo mimo iż  w wielu fragmentach mistyczna i ocierająca się o magię to powieść fantasy to zdecydowanie nie jest. Przynajmniej w moim skromnym mniemaniu.

Reklamy

One Response to Giulio Leoni – Reguła Mroku. Recenzja

  1. […] 19. G. Leoni, Reguła mroku (Recenzowałam na blogu TUTAJ) […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: