Kościół i PiS = agresja i paranoja

Gdy słyszę o przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego, stanowisku Kościoła katolickiego, liście pasterskim czy wyrażeniu opinii PiS o tym czy innym zagadnieniu z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę przypuścić, że będzie ono radykalne, kategoryczne i niepodważalne, na domiar złego agresywne i przejawiające cechy paranoidalne. 

Tak, Kościół jak i PiS ciągle szukają jakiegoś „wroga” zewnętrznego, wewnętrznego, tajemniczej siły, jakiegoś dysydenta, i w ogóle tajemniczej twarzy czyli półdupka w lufciku ;). Gdyby usunąć z komunikatów nazwy instytucji i autorów to pewnie 90% społeczeństwa łatwo by je pomyliła, gdyż i treść i retoryka są dokładnie takie same.

Jak bowiem inaczej niż paranoją nazwać podchodzące pod manię prześladowczą opinie o. Rydzyka o tym, że KRRiT niszczy katolicyzm, niszczy Polskę a jej prezes „działa na czyjeś zlecenie” albo list pasterski Abpa Michalika, w ktorym snuje teorie spiskowe, iż „Kościół jest planowo atakowany przez środowiska libertyńskie, ateistyczne i masońskie”, że nie wspomnę już o oskarżeniach JK w sprawie smoleńskiej, który winnymi katastrofy TU-154 uznał wszystkich od Tuska i całego rządu, poprzez Komorowskiego po Putina i tajemnicze siły, pragnące zniszczenia Polski. Pamiętajmy także o Szatanie! Gdy bowiem nie da się znaleźć zadnego konkretnego zarzutu ani winnego ani nawet realnego potwierdzenia, że faktycznie ktoś stara się Kościołowi zaszkodzić na scenę wciągany jest Szatan. Bardzo zmyślnie zresztą. W końcu gdy usłyszysz , że „Metodą szatana jest kłamstwo. A ileż tego kłamstwa, manipulacji, fałszywych oskarżeń i niedotrzymanych obietnic krąży między nami i po całym świecie. Jakże łatwo ludzie idą za fałszywymi prorokami także dziś” musisz uznać, że jeśli przypadkowo uwierzyłeś w jakąkolwiek złą opinię o Kościołku to musiało być to kłamstwo. A jeśli nie wierzysz, że to kłamstwo to sam jesteś opętany przez Szatana. Takie proste a takie genialne. Przypomina mi to fale zachwytu literaturą postmodernistyczną, w tym „dziełami” Paolo Coelho, kiedy to powieści postmodernistyczne były określane jako polifoniczne, głębokie, niszowe, skierowane wyłącznie do wyrobionego literacko czytelnika i wymagające zadumy i spędzenia nad owym arcydziełem przynajmniej miesiąca celem namysłu nad każdym wyrazem, i tak dalej w tym duchu i stylu. Siłą rzeczy więc gdy tylko ośmieliłeś się powiedzieć złe słowo na Margueza czy Pamuka to mieniłeś się ćwierćinteligentem, nieznającym się na prawdziwej literaturze profanem i nie było co z tobą rozmawiać o poważnej literaturze. Aczkolwiek z jednym się zgodzę – jeden rozdział Coelho faktycznie czytałam z miesiąc, nie tyle celem głębokiego namysłu co znalezienia jakiegokolwiek sensu. Nie wspomnę już o tym, że po każdej ociekającej frazesami stronie musiałam zrobić sobie kilka dni przerwy 😉

Ale wracając do tematu. Ludzie wiele zniosą i nonsensów i wpadek, ale po przekroczeniu granicy absurdu część z nich zaczyna się jednak zastanawiać nad sensem przekazu. Bo czy instytucja prawdziwie chrześcijańska kiedykolwiek mogłaby wpaść na pomysł mordowania ludzi z jakiegokolwiek powodu ? A wpadła i to nie raz i nie dwa. Mówi się, że to było dawno, że to historia, ale jakby nie patrzeć zdaje się, że Kościół mieni się instytucją stworzoną przez Chrystusa i opartą na Dekalogu. Nie wiem jak wy, ale ja sobie nie wyobrażam Jezusa palącego czarownice. Ale nie sięgając tak daleko wstecz – jak Kościół, który chce rządzić naszym sumieniem  może twierdzić, że takich czy innych ludzi powinno się izolować od reszty społeczeństwa (Pieronek o gejach), że dzieci urodzone metodą in vitro nie zasługują na chrzest, że ktoś nie ma prawa być jurorem w telewizji, wystąpić z koncertem w Polsce i tak dalej. Z czystego lenistwa nie będę wklejać co bardziej błyskotliwych i porażających miłosierdziem wypowiedzi, każdy z nas czytał i słyszał ich niemało.
A później Kościółek, który tyle dobrego uczynił dla ludzkości (nie licząc kilku takich tam drobiazgów jak krucjaty i kilka podobnych) dziwi się, że można o nim myśleć jako o instytucji wyjątkowo zacofanej,  ciasnej światopoglądowo, agresywnej, nielubiącej dialogu, upartyjnionej i generalnie nadającej się do rozwiązania, gdyż żadna reforma tu nic nie pomoże. A prezes PiS dziwi się jeszcze, że ludzie nie chcieli wybrać na prezydenta ziejącego ogniem i ociekającego żółcią oderwanego granatem od rzeczywistości polityczyny, który chyba ani jednego dnia w życiu uczciwie nie przepracował.
Reklamy

3 Responses to Kościół i PiS = agresja i paranoja

  1. Marcin pisze:

    Prawda. Forma przekazu jest równie ważna, co jego treść, a czasem nawet ważniejsza. Kłopot zaczyna się, kiedy zarówno jedno, jak i drugie jest nie do przyjęcia…

  2. ana pisze:

    Strasznie stereotypowy wpis, z serii: „każdy ksiądz molestuje małych ministrantów”. Niestety, ani w polityce, ani w Kościele, ani w żadnej dziedzinie życia nic nie jest tak czarno-białe, jak tu opisane. Ludzie są tylko ludźmi i nawet jeśli uważają się za wybrańców narodu (politycy) czy Boga/bogów (duchowni czy guru), to nie można uważać, że nie mają prawa się mylić. Co innego, że niektórzy sami tak uważają, ale to już świadczy o nich.

  3. ms pisze:

    Kościół całe wieki bazuje na wmawianiu ludziom, że istnieje jakiś zewnętrzny wróg. Tworzenie atmosfery strachu przed obcym istnieje co najmniej od czasów kontreformacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: