Aptekarze – nowe „święte krowy” ?

Jest wiele rzeczy, których nie znoszę a jedną z nich jest komplikowanie sobie i innym życia. Mam jakieś takie dziwne, wewnętrzne przekonanie, że ludzie, którzy nie są idiotami będą starali się ustawić w życiu tak, aby nie robić wyłącznie rzeczy, których nie lubią, które sprawiają im przykrość i generalnie denerwują. Dlatego też ja przykładowo nie pracuję w rzeźni ani w zakładzie pogrzebowym, ani nawet w sklepie. I nieodmiennie dziwi mnie to, że ciągle czyta się o protestach kolejnych grup zawodowych, którym nie podoba się to czy tamto, czy jeszcze owo.

Być może mam zbyt idealistyczne podejście do życia, ale wyobrażam sobie, że człowiek, który chce zostać przykładowo górnikiem musi liczyć się z wysiłkiem fizycznym, kasjer z nieprzyjemnymi klientami, a kierowca autobusu z korkami i tym, że ludzie będą chcieli wsiąść do pojazdu. I szczerze nie rozumiem protestu tak lekarzy jak i aptekarzy w związku z wypisywaniem/realizowaniem recept. Od czego bowiem jest aptekarz ? Od realizacji recept i to takiej realizacji, aby cukrzyk nie dostał leku nasercowego, a alergik środka na przeczyszczenie. Czy tylko mnie wydaje się to proste i logiczne ?

Być może jednak się mylę i aptekarze woleliby w ramach obowiązków zawodowych miesić ciasto na chleb albo nalewać paliwo, gdyż już od dawna próbują kolejnymi dziwnymi akcjami doprowadzić do tego, by robić wszystko byle nie wydawać ludziom leków, które mają przepisane.

Aptekarz lekarzem ?

Nie dawniej jak w październiku farmaceuci z Katolickiego Stowarzyszenia  Farmaceutów Polskich zapowiedzieli, że mają gotowy projekt ustawy, który miałby im zagwarantować prawo do „wolności wyboru oraz odmowy sprzedaży środków niszczących płodność i ludzkie życie u jego początku”. Ja się tylko pytam – kiedy to aptekarze zyskali kompetencje lekarza specjalisty w zakresie ginekologii? Coś mi umknęło? Może mają więcej specjalizacji i powinnam się liczyć z ich opinią także w zakresie zawału, cukrzycy i hemoroidów? Aż dziwne, że za nimi nie poszli pracownicy kiosków, supermarketów, stacji benzynowych, bo tam są sprzedawane (och jejku jej, to straszne) prezerwatywy, czyli jakby nie patrzeć środki, które może nie niszczą płodności, ale i powodują niszczenie milionów potencjalnych „żyć”. A ich prawo do klauzuli sumienia to co?!

Zdawać by się mogło, że farmaceuta jak nikt inny spędza 5 lat studiów na uczeniu się tego, co im będzie potrzebne do jedynego obowiązku zawodowego – sprzedaży leków. Może i hiperbolizuję, ale jak dla mnie czym innym jest nie prowadzenie sprzedaży różowych swetrów, a czym innym ograniczanie dostępu do leków. Leki nie są zwykłym towarem i farmaceuta, idąc na studia zdaje sobie chyba sprawę z tego, że będzie musiał wydać lek czy mu się to podoba czy nie. Czy się mylę?  I jak ktoś sobie zażyczy 5 opakowań leku na stawy, to musi mu je wydać bez względu na to, czy on pójdzie na leczenie chorej babci czy podejrzewa, że zostanie użyty do wywołania poronienia.

Pozostaje panom aptekarzom życzyć, aby w sytuacji zagrożenia leczyli ich wyłącznie lekarze świadkowie Jehowy albo Amisze, którzy ani nie zrobią im przeszczepu, ani transfuzji, ani innych zabiegów ratujących życie, ze względu na klauzulę sumienia i ciekawa jestem, czy będą wówczas tacy mądrzy i będą twierdzili, że zawsze można iść gdzie indziej.  Może wówczas coś ich otrzeźwi. Tym bardziej, że – jak powtarzam – przymusu nie ma i zamiast prowadzić aptekę każdy może założyć warzywniak i sprzedawać wyłącznie kapustę.  Aptekarz zaś ma psi obowiązek sprzedać to, co przepisze lekarz, a jeśli nie, to niech się liczy z pozwem sądowym  za spowodowanie sytuacji zagrażającej życiu i zdrowiu, nieudzielenie pomocy w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia. Kilka paragrafów dla zdyscyplinowania panów „sumiennych” się znajdzie. Na tej samej zasadzie strażak mógłby mieć prawo do odmowy gaszenia pożaru w niedzielę? A policjant miałby prawo do przyglądania się jak rabują sklep, bo akurat jest święto? Cóż, nie trzeba było wybierać sobie zawodu zaufania publicznego. Warzywniaki czekają.

Fundamentalizacja życia?

Uważam, że wszelkie tego inicjatywy powinny być tępione, aby nie doszło do sytuacji, że sprzedawca w drogerii może odmówić sprzedaży pudru brzyduli (bo jej i tak nic nie pomoże), butów na obcasach niskim (skoro bóg miał życzenie zrobić nas niskimi to niech tak zostanie), a kelnerzy w restauracjach nie będą obsługiwać otyłych, bo jak nie zjedzą, tylko się przejdą gdzieś dalej, to im to tylko pójdzie na zdrowie. Podobnie można przecież zakazać prowadzenia sprzedaży noży, bo można ich użyć do napaści, rajstop, gdyż mogą posłużyć do zamaskowania bandycie i tak dalej w tym duchu i stylu.

Popieram rząd! 😉

Przypominam sobie, że  w Arabii Saudyjskiej zginęło bodaj kilkadziesiąt dziewczynek, gdyż sumienie nie pozwalało strażakom wejść do żeńskiej szkoły. Naprawdę chcemy, aby w naszym kraju zapanował fundamentalizm na wzór muzułmańskiego albo ustrój przeciwny zaspokajaniu potrzeb obywateli jak komunizm? Mam nadzieję, że nie.  I jak nigdy popieram działania rządu, który ustawą refundacyjną  sprawił, że błyskawicznie zapomnieli o sumieniu i tym podobnych dyrdymałach.

Reklamy

6 Responses to Aptekarze – nowe „święte krowy” ?

  1. Katarzyna pisze:

    Nie pamiętam kiedy ostatnio spotkałam się z takim stekiem bzdur… Może wynika to z niezrozumienia istoty protestu zarówno lekarzy jak i aptekarzy, nie mam pojęcia. Piszesz: „Mam jakieś takie dziwne, wewnętrzne przekonanie, że ludzie, którzy nie są idiotami będą starali się ustawić w życiu tak, aby nie robić wyłącznie rzeczy, których nie lubią, które sprawiają im przykrość i generalnie denerwują”. Zgadzam się w stu procentach z tym zdaniem. Tak się składa, że protestującym lekarzom i aptekarzom chodzi właśnie o możliwość wykonywania w dalszym ciągu wyuczonego zawodu. Nie wiem czy ogarniasz ustawę refundacyjną, ale w skrócie wniosek z niej sprowadza się do tego, iż rząd który tak bardzo popierasz, kosztem tych grup zawodowych chciał sobie zaoszczędzić, czyniąc z z tych ludzi urzędników, sekretarzy czy asystentów wypełniających stosy papierków zamiast w tym czasie np. przyjmować kolejnego pacjenta. Nie kumasz problemu, ale skumasz jak będziesz 3x dłużej czekać w kolejce do lekarza, który ten właśnie przedziera się przez tabelkę z wyszczególnionymi lekami przeznaczonymi do refundacji, nanosząc na receptę właściwe kody i numerki. Dlatego mnie jakoś nie dziwi fakt, że aptekarz nie będzie chciał zrealizować recepty. Jak nie dopatrzy, że w rubryczce brakuje przecinka, który wg ustawy musiał tam być, a zrealizuje receptę na lek za powiedzmy 1000 zł, to potem nasze kochane NFZ każe mu pokryć koszt tego leku z własnej kieszeni. Jak można oburzać się na ludzi, którzy chcą tylko sumiennie wykonywać swój zawód? Btw. nie jestem ani lekarzem ani aptekarzem jakby co, ale potrafię postawić się w sytuacji innych ludzi. Pozdrawiam.

    • Mariusz pisze:

      szkoda ze nie widzisz, ze wiekszosc ludzi chce wykonywac tylko wlasny zawod (nie tylko lekarze i aptekarze). Jednak w kazdym zawodzie trzeba tez bawic sie w biurokracje. Nie widze powodu, dlaczego wlasnie tylko ci w bialych fartuchach mieli by byc traktowani jak swiete krowy?

  2. Lilith pisze:

    Ciekawe, że nie potrafisz się postawić w sytuacji osoby, która chce w najbliższej możliwej aptece zrealizować receptę na środki antykoncepcyjne i nie zastanawiać się czy w aptece stoi katol, świadek jehowy czy inny świr religijny!

  3. lpk pisze:

    Uśmiałem się nieźle czytając ten „art”. Autor nie ma pojęcia o przepisach aktualnie obowiązujących, ani dla lekarzy ani dla farmaceutów. A uwielbiam czytać wypociny osoby która liznęła tylko temat i na podstawie swoich ‚przemyśleń’ (jeśli można to tak nazwać w ogóle), postawił sobie za zadanie uświadomić naród.
    Jestem mgr farmacji od kilku ładnych lat i powiem Ci jedno autorze, jeśli aptekarz(czy to technik czy mgr) nie będzie chciał Ci czegoś sprzedać to po prostu powie że nie ma tego w aptece. I ma serdecznie gdzieś przepisy. Ja osobiście uważam że każdy ma prawo decydować o sobie, o swoim zdrowiu i życiu. A co do wiedzy lekarzy to jest naprawdę baaardzo różna, chociażby na temat przepisów które od nowego roku mają się zmieniać co 2m-ce. Często ostatnim czasy lekarz żeby chronić samego siebie wypisuje wszystkie leki pełnopłatnie, a jeśli co miesiąc pobierane są z mojej pensji pieniądze na ubezpieczenie to czemu mam nie korzystać z refundacji którą gwarantuje mi prawo ? Tylko dlatego że lekarz nie potrafił określić jaka zniżka mi przysługuje. I na prawdę wiele takich przypadków widziałem w ciągu tych kilku ostatnich miesięcy. Więc autor niech się najpierw dokształci zamiast wypisywać teksty typu ‚popieram rząd z nową ustawą’.

  4. Joanna pisze:

    Umiejętność czytania się kłania. Popieram rząd z nową ustawą nie dlatego, że mi się podoba tylko dlatego, że aptekarze zajęli się czym innym niż marudzenie o sumieniach.

  5. […] zapewnia dostęp do właściwej wiedzy (Radio Maryja jedynym głosem prawdy), regulację rynku (klauzula sumienia dla aptekarzy) i właściwe ustawodawstwo odnośnie aborcji i in vitro, z czasem przejmie właściwe poglądy. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: