Nieszczęścia, reklamy, seriale i polityka

Słyszałam ostatnio dowcip, że gdyby z telewizji publicznej  usunąć politykę zostałyby tylko reklamy. Trudno się z tym nie zgodzić, ale ja bym dodała, że gdyby z telewizji usunąć politykę zostałyby jeszcze seriale (oczywiście głupkowate i totalnie nienadające się do oglądania) i informacje, a w nich nieszczęścia, wypadki, awantury, korki i inne klęski żywiołowe i nie tylko.

Dawno, dawno temu miałam w zwyczaju włączanie TV o 19 i oglądania”Faktów” a następnie „Wiadomości”. Następnie się przeprowadziłam, w wynajmowanym pokoju nie było telewizora a ja wyraźnie odczułam, że życie jakby się zmieniło na lepsze. I w sumie czemu tu się dziwić, skoro przestałam codziennie szkodzić swojej wątrobie i systemowi nerwowemu oglądaniem serwowanej nam papki w sosie tragicznym. Kolejne wojny, konflikty zbrojne, kłótnie polityków, wybory, wypadki drogowe i korki oraz wszystkie biedne, chore dzieci, które uratować może tylko dożywotnia rehabilitacja lub skomplikowana operacja w Szwajcarii… Szczęśliwie wraz z brakiem telewizora te „radosne” wieści odeszły w niebyt.  Na moje i mojej wątroby szczęście. O czym będzie dziś w wiadomościach ?! 

W końcu – nie wiem jak wy, ale ja – włączam telewizor po to by się oderwać od rzeczywistości, a nie po to by się dołować jeszcze bardziej. Zresztą… Wiadomości telewizyjne stały się tak przewidywalne, że mogłabym je układać z 2-tygodniowym wyprzedzeniem. Przykładowo – mamy dzisiaj Trzech Króli. Za godzinę w faktach usłyszymy o tym cóż to za święto, przypomną nam również, że to prawosławna Wigilia i jak się ją obchodzi, nie zapominajmy o krajowej polityce i tym o co kłóci się koalicja z opozycją,ciąg dalszy epopei z refundacją leków i jak co roku po nowym roku kolejki do zapisu do specjalistów. A pewnie będzie coś o kolejnym długim weekendzie, apele o ostrożność na drogach, informacje o kolejnej akcji policyjnej i łapaniu pijanych kierowców. Jeśli akurat zdarzy się wypadek z jedną ofiarą śmiertelną już będziemy mieli „tragedię na drodze krajowej nr … ” Może się zdarzyć jeszcze coś o pogodzie i braku śniegu, jakieś informacje o euro i kursach walut oraz doniesienia o aktualnych nieszczęściach na święcie – wojna, tsunami, ewentualnie wybory, rewolucja o takie tam. Przy odrobinie nieszczęścia może być jakiś pożar, wypadek w kopalni lub trzęsienie ziemi. Wszystko w normie. Na zakończenie żenujący news z rodzaju: wyścigi ślimaków, błąd ortograficzny w ogłoszeniu lub gadający wąż. Dopuszczalne są wariacje. No i nie zapominajmy o reklamach, które są już tak głupie, że nawet nie da się ich sparodiować. Chooociaż… Na Kwejku niedawno był dobry rysunek w stylu: „woda jest głupia, bo trafia do przełyku, a syropek jest mądry bo trafia do płuc”. Tak, syropek prawie dorównuje inteligentnym proszkom i magicznym kremom…

Lądowanie na Marsie i pilot-samobójca

Dlatego też nie oglądam seriali, przynajmniej tych, określanych mianem obyczajowych. Mogę z przyjemnością obejrzeć oderwany od życia granatem serial typu „Big Bang Theory”, gdzie grupka nerdów czyta komiksy i zajada się żarciem na wynos, nie tyjąc nawet o kilogram albo „House’a”, ale „Majka”, „Klan” albo inna „Brzydula” ? Nie wiem czy zdarzył się tam chociaż jeden odcinek, w którym przynajmniej jeden bohater nie ma dżumy, długu u mafioza, pogrzebu brata, siostry i nigdy niewidzianej kuzynki, nieślubnego dziecka, wypadku samochodowego albo chociaż beznadziejnej pracy i znerwicowanego psa. No ludzie! Scenarzyści zużyli już chyba wszystko od katastrofy lotniczej, poprzez porwanie, seryjnego mordercę i AIDS i zdaje się, że pozostało im tylko wysłanie bohaterów w kosmos albo dołączenie przez jednego z nich do Alkaidy w charakterze pilota-samobójcy (gdyby coś takiego istotnie się pojawiło w najbliższym czasie to roszczę sobie prawa autorskie, a co!) lub powtarzanie rozwodów, nieślubnych potomków  i tak dalej.

Rozumiem rosnącą rzeszę alkoholików, narkomanów i fanów fantasy

W zaistniałych okolicznościach przyrody zaczynam coraz lepiej rozumieć rosnącą rzeszę alkoholików, narkomanów  i wielbicieli literatury fantastycznej. Dają sobie szansę na oderwanie się od ponurej rzeczywistości. Osobiście odradzam dwa pierwsze sposoby, gdyż są cokolwiek kosztowne i niezupełnie zdrowe, a w dodatku mogą nas wpędzić w tarapaty. Ale literatura – jak najbardziej. Czyż może być coś piękniejszego niż leżenie na kocyku na działce z książką w jednej garści, jabłkiem w drugiej i zagłębianie się w świat, w którym nikt nie kłóci się o to kto komu ma podać rękę nogę czy inną część ciała ;). W końcu popularność książek Sapkowskiego, Rowling i sagi o wampirach nie wzięła się z sufitu. Powieści fantastyczne pokazują nam inny świat, w którym walki toczą elfy, krasnoludy, czarodzieje, wampiry zakochują się i rezygnują z picia krwi 😉 a młodociany czarodziej zbawia świat… Tak, inny świat, w którym dobro zwycięża, zło zostaje ukarane, sieroty i zaginione psy znajdują opiekunów. Nierealna, ale jakże podnosząca na duchu wizja… Gdyby tak jeszcze nastała w końcu wiosna…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: