Radość kibicowania

Statecznej mężatce z wyższym wykształceniem, humanistycznym w dodatku, zapewne nie wypada tego powiedzieć ani pozwolić by krążyło w eterze i blogosferze, ale…Co mi tam! Powiem! Jestem kibicem siatkówki od najmniejszego palca u nogi po czubek głowy! Trudno, możecie mnie linczować. Nigdy nie twierdziłam, że jestem typową polonistką, taką co to poszła na studia, bo „kocha książki i chce uczyć dzieci” (facepalm) i nie może przeżyć jeśli wszystkie przecinki nie są dokładnie na swoim miejscu ;).

Dlaczego piszę to akuart dzisiaj, skoro Kędzierzynowi kibicuję od 1998 r., a Puchar Świata zakończył się tydzień temu? Z powodu sensacyjnego wyniku meczu Politechniki Warszawa z AZS Częstochowa, w którym przegrywając 0:2 w setach i 19:24 w trzeciej partii, Akademicy ze stolicy zdołali wygrać seta, a w efekcie całe spotkanie 3:2. Coś pięknego! Coś niesamowitego! Wyciskającego łzy z oczu, przykuwającego do fotela, zmuszającego do wydawania co sekundę okrzyków triumfu, zgrozy, przerażenia i radości. Coś… po prostu magicznego!

Kto nigdy nie był na meczu, szczególnie na meczu naszej reprezentacji, ten może nigdy nie zrozumieć tych emocji. Tam trzeba po prostu być! Wśród kilku tysięcy podobnych sobie kibiców śpiewających a capella Mazurka Dąbrowskiego lub w trudnych dla chłopców chwilach nieoficjalny hymn naszych siatkarzy – „Pieśń o małym rycerzu”. Sama zrozumiałam to dopiero wówczas gdy w przed meczem Ligi Światowej w Bydgoszczy sama podczas  śpiewania hymnu miałam w oczach łzy wzruszenia, które nie wiadomo skąd pojawiły się na moich rzęsach.

Zawsze staram się maksymalnie skoncentrować na lekturze i niejednokrotnie, nawet w tramwaju, ukradkiem ocierałam łzy, wywołane lekturą, ale takich emocji jakie wzbudza piłka setowa decydująca o zdobyciu medalu, awansu na igrzyska, czy nawet o zwycięstwie ligowym nie da się porównać do niczego innego. To po prostu nagła eksplozja radości, smutku, ekscytacji, zawodu, tak silna, że można ją przyrównać chyba do słynnego katharsis, którego nie wywołała we mnie lektura „Elektry” czy „Króla Edypa”. Dla której to lektury nie wstawałam bynajmniej o 5 rano, by dowiedzieć się czy król X zabije księcia Y, ale za to wstawałam karnie (ze względu na różnicę czasu między Polską i Japonią) i śledziłam mecze Mistrzostw Świata w 2006  roku. Chociaż nie powiem, czasem zdarzało mi się czytać do 4 nad ranem, gdyż nie mogłam się oderwać od interesującej powieści, ale jestem dziwnie spokojna, że żadna z tych pozycji nie znalazła się na liście lektur, teraz i nigdy i na wieki wieków, gdyż wszystkie co mniej nużące utwory czym prędzej z niej wyrzucano. W najlepszym wypadku na listę lektur dodatkowych, w najgorszym… chyba łatwo się domyślić.

Wracając do tematu – kibicowanie (ale prawdziwe kibicowanie, nie mam tu na myśli zabijaków i chuliganów) to prawdziwy sprawdzian charakteru, lojalności, wytrwałości i szlachetności, gdyż kibicowanie to sztuka cieszenia się szczęściem innych i trwania na dobre i na złe. Kto jest dobrym kibicem ten zwykle jest dobrym człowiekiem. A może tylko mi się zdaje?!

Reklamy

3 Responses to Radość kibicowania

  1. Anonim pisze:

    Dlaczego nie wypada osobie z wyższym wykształceniem powiedzieć, że jest się kibicem?
    Co to jakieś wywyższanie się? Co ma do tego polonistyka, wiadomo, kierunek z dupy, ale poloniści też mają prawo…

  2. Joanna pisze:

    No cóż – stereotyp kibica w Polsce jest dosyć jednoznaczny. Nie wspominając o tym, że nie jest to rzecz, którą warto pisać w miejscu na zainteresowania w CV. Przetestowane.

  3. ana pisze:

    Bardzo stereotypowe, że nie wypada… i nie warto wpisywać w zainteresowania. Dlaczego nie? Tylko może „sport”, a nie „przynależność do ultrasów” 😉 I może w zależności od stanowiska, o które się człowiek stara. Ale ja nie zauważyłam jakiejś dyskryminacji, wręcz przeciwnie – czasem to fascynuje. Może nie w moim CV z portalem sportowym w tle, ale znam przypadki, że tak było.

    Szczerze przyznam, jest coś magicznego w siatkówce, że wstaje się dla niej bladym świtem lub jeszcze nocą. A emocje na żywo w hali? Coś wspaniałego!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: