Skóra, w której żyję. Almodovar podejście pierwsze.

Z kulturą latynoamerykańską jakoś nigdy nie było mi po drodze. „Don Kichote” był dla mnie głupawy, dramaty Lope de Vegi i Calderona de la Barcy niczym mnie nie zachwyciły, a podczas gdy wszyscy zachwycali się Marquezem ja ziewałam nad „Sto lat samotności„, zastanawiając się czy wystarczy mi życia na przebrnięcie przez dzieje kolejnych Arcadiów, Aurelianów i Jose Arcadiów. Zdając sobie zatem sprawę z tego, że aczkolwiek nie jestem osobą o stałych upodobaniach to doskonale wiem czego nie lubię  za kino latynoskie w jakiejś większej ilości nawet się nie zabierałam. Szczególnie po tym jak sugerując się opiniami na filmwebie i nagrodą Goya dla najlepszego filmu hiszpańskojęzycznego obejrzałam „Rosario Tijeras„, o którym to filmie nie jestem w stanie napisać niczego pozytywnego, bo nawet nie był krótki ;).

Na film „Skóra, w której żyję” Almodovara trafiłam dosyć przypadkowo – wydawał się najlepszy na tle sieczki, serwowanej w kinie, z najnowszą polską „superprodukcją” pt. „Listy do M.” na czele.  Było warto. A najlepszą rekomendacją jak dla mnie jest to, że podobał mi się na tyle, że mam ochotę obejrzeć więcej.

Szczególną zaletą filmu – przynajmniej dla mnie – jest jego powściągliwość i oszczędność środków wyrazu. Na szczęście nie ma typowych dla Latynosów wybuchów emocji, płaczów, lamentów, śmiechów, kłótni, w czasie których oponenci mówią z prędkością karabinów maszynowych. 

Akcja filmu jest pokazywana niczym w kalejdoskopie, nielinearnie, tak, że na początku trudno się zorientować o co tak naprawdę chodzi. Poznajemy główną żeńską bohaterkę, więzioną w wielkim dom a niewiadomego powodu, ubrana w dziwną siateczkę, przypominającą skórę. Okazuje się, że kobieta jest ofiarą eksperymentów Roberta, granego przez Antonio Banderasa. Robert jest wybitnym chirurgiem, którego po śmierci żony w pożarze, ogarnęła obsesja  stworzenie doskonałej, wytrzymałej na ogień sztucznej skóry. Z tego też powodu popada w konflikt z kolegami po fachu, których oburza użycie  tkanki świńskiej do produkcji skóry. Gdyby wiedzieli czego jeszcze dopuścił się Robert…

Robert jest bowiem postacią bardzo dwuznaczną. Z jednej strony kochający mąż, który czule opiekuje się córką z poważnymi problemami psychicznymi, z drugiej strony bezwzględny despota, więżący w swoim domu ofiarę swoich własnych eksperymentów. Ofiarę, którą porwał, uwięził i dokonał niewiarygodnego zniekształcenia ciała, dokonując dziesiątek, a może nawet setek operacji. Ofiarę, do której czuje nienawiść, a która zarazem go fascynuje, pociąga, której pożąda. Robert przypomina demiurga, Pigmaliona, który zakochał się w stworzonym przez siebie posągu.

Nie chcę pisać więcej, gdyż nie chcę nikogo pozbawić możliwości oglądania i samodzielnego odkrywania logiki, rządzącej fabułą. Do samodzielnego odpowiedzenia sobie na szereg pytań, nasuwających się w czasie projekcji. Czy naprawdę można zakochać się w osobie, której się nienawidzi? W osobie, która pozbawiła cię wszystkiego? Czy można pożądać prześladowcy ?Jak dalece można zatracić się w zemście ? To tylko kilka z nich.

Wszystko w tym filmie wydaje się jakieś chore, nienormalne, dziwne… Do końca nie wiadomo czy to thriller, mroczny romans czy może dokument, pokazujący osiągnięcia genialnego, acz ekscentrycznego chirurga. Klimat filmu przypomina mi trochę „Pachnidło” Suskinda,  filmy von Triera… Jest naprawdę szokujący! Do końca wydaje się, że to jest po prostu niemożliwe, nieprawdopodobne, złe… Zbyt chore, zbyt okrutne…

Chyba od czasu  obejrzanego niedawno Vanilla Sky żaden film nie wywarł  na mnie takiego wpływu i nie zmusił do tylu przemyśleń. Almodovar wiedział co robi – nigdy niczego nie pokazując do końca, nigdy nie oceniając, nie wartościując, niemal wszystko pozostawia odbiorcy, jego wyobraźni i wrażliwości. Film warty obejrzenia, ale nie dla każdego. Miłośnikom multipleksów, którzy z filmu wynoszą co najwyżej żołądek pełen popcornu nie polecam.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: