Boniecki milczy, Terlikowski szczeka, karawana idzie dalej

Zawsze kiedy pojawia się jakaś kontrowersja wokół Instytucji w Polsce, w pierwszej chwili zupełnie nie wiem, nie rozumiem o co chodzi, co się stało i z jakiego powodu ten cały szum. Ciągle jakoś zapominam, że po tej Instytucji nie ma się co spodziewać decyzji rozsądnych, umiarkowanych i stojących w zgodzie z ogólnymi przekonaniami.

Nie inaczej było i w przypadku ojca Bonieckiego. O tym, że w ogóle coś się dzieje dowiedziałam się (jakby inaczej) z Facebooka, znajomy zaprosił mnie na wydarzenie „Solidarni z księdzem Adamem Bonieckim”. Nie powiem, aby mnie to nie zdziwiło, gdyż mój stosunek do Instytucji jest powszechnie znany, a jak ktoś już się z tą Instytucją zadaje to i niech się później nie dziwi, że jest mu źle, a na moje poparcie nie liczy. Z czystej ciekawości jednakże zerknęłam czym się biedaczyna zasłużył Instytucji, bo może to znaczyć, że jest przyzwoitym człowiekiem, mimo wszystko.

Przeczytałam ów wywiad, który spowodował wydanie zakazu wypowiadania się w mediach i nie mogę powiedzieć, abym była specjalnie zaskoczona tą decyzją, co bynajmniej nie znaczy, że się  z nią zgadzam. W końcu mówiąc, że obawia się „ruchów, które są napędzane złymi emocjami. Czy to będzie ruch klerykalny czy antyklerykalny” i że Ewangelia nie polega na wojence o krzyż ksiądz Boniecki musiał zdawać sobie sprawę z tego jak zostanie to odebrane w Instytucji. Ta Instytucja w przeciwieństwie do molestowania przez księży kalania swego gniazda nie pobłaża, nie wybacza i nie toleruje.Wszystko w temacie powiedział tu Terlikowski, tuba jedynego słusznego nurtu w Instytucji, kategorycznie stwierdzając, że: „zakonnik nie jest od tego, żeby plótł, co mu ślina na język przynosi, lecz żeby reprezentował stanowisko Kościoła.”. Poniekąd się z nim nawet zgadzam – bycie w Instytucji zakłada bezwarunkową lojalność i niekwestionowanie rozkazów. Jak w wojsku. Albo w komunizmie – kto nie jest z nami…Tu nie ma nad czym deliberować – albo się zgadzasz na reguły gry albo z niej wypadasz.  „…jako zakonnik (o. Boniecki) zobowiązany jest do posłuszeństwa – podkreśla Terlikowski. I dodaje: – Zakonnik to nie jest po prostu uczestnik dyskursu publicznego. To jest osoba, która podjęła w swoim życiu pewną decyzję i ponosi tego konsekwencje.”

Dziwi mnie naprawdę oburzenie opinii publicznej, akcje solidarności, wypowiedzi w ankietach… „Biedny, uciemiężony ojciec Boniecki”. Bzdura! Zgodził się na to. Sam, dobrowolnie, wstępując do Instytucji. I po co te protesty ? Czy naprawdę tak wiele osób myśli, że Instytucja dopuszcza lub dopuści kiedykolwiek pluralizm poglądów ? Czy nie zdają sobie sprawy z tego, że to tylko woda na młyn, tych, którzy decyzję o wydaniu nakazu milczenia podjęli. To przecież tylko potwierdza, że poglądy o. Bonieckiego się ludziom podobają, popierają je. A skoro nie są zgodne z oficjalną doktryną to muszą ucichnąć jak najszybciej.

Naprawdę tak wiele osób myśli, że ta decyzja zniechęci ludzi do Instytucji (por. ankieta  obok)? Ci, którzy się mieli zniechęcić już dawno są zniechęceni, a pozostali uznają, że widać tak musi być, że decyzja Instytucji na pewno jest słuszna, nawet jeśli teraz jest niezrozumiała. A jeśli ktoś ma inne zdanie to pluje na Instytucję i jest bezrozumnym, prymitywnym antyinstytucjonalistą. I nie powinien być w Instytucji, bo jej nie rozumie. A za tydzień awantura ucichnie i karawana podąży dalej… Wstecz.

Bo tu nie ma co potępiać działania Instytucji. Trzeba potępić samą Instytucję!

Param pam pam, pa ram pam pam…

Kto nie jest z nami jest przeciwko nam!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: