Skóra, w której żyję. Almodovar podejście pierwsze.

Listopad 20, 2011

Z kulturą latynoamerykańską jakoś nigdy nie było mi po drodze. „Don Kichote” był dla mnie głupawy, dramaty Lope de Vegi i Calderona de la Barcy niczym mnie nie zachwyciły, a podczas gdy wszyscy zachwycali się Marquezem ja ziewałam nad „Sto lat samotności„, zastanawiając się czy wystarczy mi życia na przebrnięcie przez dzieje kolejnych Arcadiów, Aurelianów i Jose Arcadiów. Zdając sobie zatem sprawę z tego, że aczkolwiek nie jestem osobą o stałych upodobaniach to doskonale wiem czego nie lubię  za kino latynoskie w jakiejś większej ilości nawet się nie zabierałam. Szczególnie po tym jak sugerując się opiniami na filmwebie i nagrodą Goya dla najlepszego filmu hiszpańskojęzycznego obejrzałam „Rosario Tijeras„, o którym to filmie nie jestem w stanie napisać niczego pozytywnego, bo nawet nie był krótki ;).

Na film „Skóra, w której żyję” Almodovara trafiłam dosyć przypadkowo – wydawał się najlepszy na tle sieczki, serwowanej w kinie, z najnowszą polską „superprodukcją” pt. „Listy do M.” na czele.  Było warto. A najlepszą rekomendacją jak dla mnie jest to, że podobał mi się na tyle, że mam ochotę obejrzeć więcej.

Szczególną zaletą filmu – przynajmniej dla mnie – jest jego powściągliwość i oszczędność środków wyrazu. Na szczęście nie ma typowych dla Latynosów wybuchów emocji, płaczów, lamentów, śmiechów, kłótni, w czasie których oponenci mówią z prędkością karabinów maszynowych.  Czytaj resztę wpisu »


Dzięki Gowinowi będziemy drugą Irlandią !

Listopad 17, 2011

Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że jeszcze się na dobre nowa kadencja sejmu nie rozpocznie a ja już będę podzielała opinię Biedronia. Chodzi oczywiście o jego opinię na temat wyboru Gowina na Ministra Sprawiedliwości.  Zastanawiając się czy lepie określić tę decyzję mianem katastrofy, końca sprawiedliwości w tym kraju czy też oddaniem stanowienia prawa w ręce fundamentalistów, uświadomiłam sobie, że na dobrą sprawę w ogóle nie wolno mi ocenić tej decyzji jeśli nie chcę się narazić na zarzut zniesławienia członka Rady Ministrów i co gorsza na naruszenie słynnego artykułu 196 kk, bo z pewnością pan (niestety) minister Gowin już wkrótce zostanie ogłoszony świętym od zarodków. Myślę, że już wkrótce zostaną również zainicjowane ważne konsultacje społeczne w sprawie zmiany nazwy ministerstwa na Ministerstwo Ochrony Zarodków albo Ministerstwo Dwulicowości albo po prostu Święta Inkwizycja, którego zbrojne ramię będą stanowiły moherowe bojówki. Czytaj resztę wpisu »


M. Kuncewiczowa – „Przymierze z dzieckiem”

Listopad 8, 2011

„Przymierze z dzieckiem” powstało w czasach kiedy o macierzyństwie wypowiadali się głównie mężczyźni, mówiący wiele o rozkoszach „stanu błogosławionego”, instynkcie macierzyńskim, wspaniałym doświadczeniu jakim jest karmienie piersią  i tak dalej. Samych zainteresowanych nikt o zdanie nie pytał, a one milczały, gdyż powiedzenie prawdy wymagało ogromnej odwagi i siły do stawienia czoła ostracyzmowi społecznemu.

Czytaj resztę wpisu »


O „Gwałcie” Chmielewskiej słów kilka

Listopad 4, 2011

„Gwałt” to kolejna książka Joanny Chmielewskiej, którą mam i przeczytałam tylko dlatego, że otrzymałam ją w prezencie. Nie powiem, pozycja ma pewne zalety, szczególnie jeśli czyta ją ktoś, kto nie zna zbyt dobrze twórczości Chmielewskiej, ale dla prawdziwych fanów to zdecydowanie „nie to”.

Jak pisałam już kiedyś przy okazji recenzji Porwania moim zdaniem Chmielewskiej coraz bardziej nie wychodzą książki z serii przygód Joanny, ostatnią niezłą pozycją była bodaj „Złota mucha”, napisana już dobrych 15 lat temu.  Wydaje mi się, że Chmielewska nie odnajduje się w czasach małpiej poczty i komórek, do czego oczywiście ma prawo, ale nieustanne czytanie o tym staje się powoli nużące. Być może autorka także zdaje sobie z tego sprawę i dlatego tym razem wróciła do czasów swojej młodości, które doskonale zna i lubi i rozumie, czyli do okresu PRL-u.

Czytaj resztę wpisu »


Boniecki milczy, Terlikowski szczeka, karawana idzie dalej

Listopad 4, 2011

Zawsze kiedy pojawia się jakaś kontrowersja wokół Instytucji w Polsce, w pierwszej chwili zupełnie nie wiem, nie rozumiem o co chodzi, co się stało i z jakiego powodu ten cały szum. Ciągle jakoś zapominam, że po tej Instytucji nie ma się co spodziewać decyzji rozsądnych, umiarkowanych i stojących w zgodzie z ogólnymi przekonaniami.

Nie inaczej było i w przypadku ojca Bonieckiego. O tym, że w ogóle coś się dzieje dowiedziałam się (jakby inaczej) z Facebooka, znajomy zaprosił mnie na wydarzenie „Solidarni z księdzem Adamem Bonieckim”. Nie powiem, aby mnie to nie zdziwiło, gdyż mój stosunek do Instytucji jest powszechnie znany, a jak ktoś już się z tą Instytucją zadaje to i niech się później nie dziwi, że jest mu źle, a na moje poparcie nie liczy. Z czystej ciekawości jednakże zerknęłam czym się biedaczyna zasłużył Instytucji, bo może to znaczyć, że jest przyzwoitym człowiekiem, mimo wszystko.

Czytaj resztę wpisu »


%d blogerów lubi to: