„Miseczka C ? Pani weźmie D, nie ma różnicy” – konsultant intymnie.com radzi

Fakt, że straszliwy procent kobiet w Polsce nosi fatalnie dobraną bieliznę jest ogólnie znany. Dopiero od niedawna mamy dobrodziejstwo zwane brafittingiem, dzięki któremu nasze piersi przestają w końcu smętnie zwisać w stanikach o zbyt luźnym obwodzie, fiszbiny nie wpijają się nam w nasze skarby i nie uciskają boleśnie mostka. I dzięki czemu okazało się, że przeciętna Polka wcale nie ma rozmiaru 75B. Zdawałoby się, że szczególnie sklepy internetowe i ich pracownicy powinni być uczuleni, już jeśli nie na rozpowszechnianie wiedzy na ten temat, gdyż wiadomo liczą się wyniki sprzedaży, to przynajmniej na nie gadanie głupot. Dzięki pracownikowi intymnie.com moje złudzenia się rozwiały.

Moją gehennę z intymnie.com zapoczątkował mąż, który postanowił mnie uszczęśliwić kuponem Groupon. Nie przeczuwając jeszcze czarnej komedii, jaka miała się rozegrać, 1 lutego złożyłam zamówienie i spokojnie czekałam. W międzyczasie otrzymałam mail (nomen omen 14 lutego), iż w związku z tym, że realizacja mojego zamówienia się opóźnia, zostanie ono podzielone i część wyślą od razu, a na resztę mogę poczekać lub zrezygnować. Pod koniec miesiąca zaczęłam się lekko niepokoić, gdyż coby nie mówić o naszej poczcie, nie jest chyba aż tak fatalna, ale do intymnie.com nijak nie dawało się dodzwonić. Jakież było więc moje zaskoczenie, gdy 28.02 zadzwonili sami. Zaskoczenie było pozytywne tylko przez chwilę, gdyż pan konsultant uszczęśliwił mnie informacją, iż z powodu braku danego rodzaju koronki wybranego przeze mnie biustonosza już nie produkują, a mojego rozmiaru nie ma. W związku z czym pan konsultant rekomenduje mi zamówienie spośród dostępnych rozmiarów. Nie wychwycił chyba ironii w pytaniu, jak on to sobie wyobraża, gdyż niezrażony namawiał mnie na zamówienie biustonosza o miseczce E zamiast DD, w dobrej wierze tłumacząc mi, że wystarczy zapiąć się na mniejszą haftkę i wszystko będzie w porządku.

bla

Nie wdając się w dalsze dyskusje stanowczo odmówiłam (odsuwając w niepamięć drastyczny przykład tego, co może zrobić z biustu źle dobrany biustonosz – jeśli ktoś chce to proszę, ale widok jest ekstremalny), dzięki czemu zyskałam – z wahaniem, ale jednak – prawo wyboru biustonosza w swoim rozmiarze i skorzystałam z okazji, by zapytać o numer nadania owej części przesyłki, która miała już zostać do mnie wysłana. Pan bez cienia zakłopotania odpowiedział: „A nie…. Nic nie było wysyłane… To tylko tak system sam generuje wiadomość. Jak jest zamówienie z kuponem to nie dzielimy.” (Tak swoją drogą ciekawe czemu, bo kosztów przesyłki kupon nie obejmował.) Jak widać dla intymnie.com fakt, że klient jest bezczelnie okłamywany stanowi normalną praktykę, gdyż  bez śladu skruchy i słowa przeprosin za zaistniałą sytuację obiecał, że jeśli tylko zadzwonię jeszcze tego samego dnia, to przesyłka zostanie wysłana od ręki.

Ale nie została…

Albowiem następnego dnia, tj. dzisiaj, znowu dostałam mail od intymnie.com z kolejną informacją o podziale zamówienia, w którym oprócz informacji, iż tylko część towaru jest dostępna od ręki, widniała też wzmianka, że nowy termin realizacji zamówienia to 15 marca.  Gdyby nie to, że mam niskie ciśnienie, pewnie by mnie szlag nagły trafił. Czym prędzej zadzwoniłam do owego pana, który stwierdził ponownie, że to tylko taka sobie wiadomość, bez znaczenia: „System sam wysyła, standardowo. Dzisiaj już na pewno przesyłka wyjdzie!”  Pewnie wyraziłabym jakoś swoje niezadowolenie, gdyż wczoraj obiecywał mi dokładnie to samo, gdyby nie to, że miły i rezolutny pan powiedział „Do widzenia” i się rozłączył, najwidoczniej uważając, że on powiedział, co ma do powiedzenia, i wystarczy.

Po mniej więcej godzinie od rozmowy otrzymałam mail, iż zamówienie zostało wreszcie wysłane. W innych okolicznościach pewnie poczułabym się uspokojona, ale biorąc pod uwagę fakt, że konsultanci intymnie.com dobitnie dementują prawdziwość treści maili, które wysyłają do klientów, wcale nie mam pewności, iż faktycznie ten doniosły fakt nastąpił. Nie mam także pewności, czy z braku właściwego rozmiaru nie dostanę, np. biustonosza z miseczką A, gdyż w świetle nauk pana konsultanta to zapewne wszystko jedno i wystarczy, że będę biustonosz zapinała na najluźniejszą haftkę. Fakt, że biust się nie będzie mieścił w miseczkach to już w ogóle detal, zawsze to jednak lepiej niż odstające pod bluzką miseczki.

Na zakończenie dodam, że bynajmniej nie piszę tego wszystkiego bezinteresownie. Mam nadzieję, że intymnie.com się poczuje w obowiązku przeszkolić pracowników z brafittingu i przestaną wmawiać klientkom, że rozmiar nie ma znaczenia. Albo przynajmniej, żeby w ogóle nie wypowiadali się w kwestiach, na których się nie znają (na to szkolenie zapewne dostaną dofinansowanie od Państwa  i co najmniej 460 dodatkowych uczestników).

Skrycie żałuję także, że nie mieszkamy w Stanach Zjednoczonych, gdyż jakiś sprytny prawnik udowodniłby niezbicie, że należy mi się gigantyczne odszkodowanie za straty moralne albo przynajmniej bielizna za darmo do końca życia. 😉

Reklamy

4 Responses to „Miseczka C ? Pani weźmie D, nie ma różnicy” – konsultant intymnie.com radzi

  1. olala pisze:

    niepotrzebnie popatrzyłam na to zdjęcie,brr

  2. Sprawdź warunki Groupona dla obsługiwanych firm. To powinno Ci wiele wyjaśnić… 🙂

  3. zberek pisze:

    Ojjjj, z tymi rozmiarami, to jeszcze długo w Polsce nie będzie, jak należy. Cały czas, jak mówię komuś, że noszę DD/E (zależy z jakiej firmy), to patrzą na mnie, jak na debila 🙂 Panie w sklepach też 😐

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: