Idę dalej…

Nie ma jadu nad jad węża i nie ma gniewu nad gniew kobiety.

(Syr 25, 13.15n)

Kiedyś, ładnych już kilka lat temu, najmądrzejszy ksiądz jakiego znałam powiedział, że łatwiej jest wybaczyć komuś krzywdę nam wyrządzoną niż osobie, którą to my skrzywdziliśmy. Paradoks, prawda ? A jednak… Gdy się nad tym lepiej zastanowić … Mówi się, że czas leczy rany i faktycznie z czasem łatwiej jest zapomnieć, że ktoś nas zawiódł, pominął, wyrządził krzywdę. Znaczenie trudniej jest nam zapomnieć, że to przez nas ktoś był nieszczęśliwy, że to my kogoś zawiedliśmy. Gryzie, tkwi gdzieś w pamięci i nie pozwala o sobie zapomnieć. To sprawia, że czujemy się źle a tego przecież nikt nie lubi. I w tym momencie do głosu dochodzą tzw. mechanizmy obronne osobowości. Te same, które tak łatwo pozwalają się nam wytłumaczyć z ulegania nałogom, z tego, że jeszcze tylko godzinka komputera, ostatni papieros, ostatni kieliszek, że znowu nie posprzątaliśmy mimo próśb rodziców, że będąc na diecie nie odmówiliśmy sobie czekolady i chipsów, bo taką straszną mieliśmy ochotę. Tak samo mechanizm obronny działa na nasze wyrzuty sumienia, dokonując tzw. przeniesienia – złość, którą czujemy na siebie jest przenoszona na osobę, którą zrobiliśmy krzywdę. W końcu to jej wina: gdyby się lepiej ubrała nie usłyszałaby, że wygląda jak szara mysz, gdyby nie była taka nudna to zaprosilibyśmy ją na karaoke i w ogóle. No i jeszcze kwestia przyznania się do winy. Oj, nie lubi tego ani nasza podświadomość ani świadomość. Przyznać się do winy ? Czuć się niekomfortowo, uznać, że to ja jestem winowajcą/czynią i może jeszcze przepraszać ? Co to to nie. W ten oto sposób tworzy się błędne koło, z którego trudno jest wyjść większości osób, bez względu na ich charakter. Tak po ludzku – głupio, dziwnie, nieprzyjemnie…

Próbując wpisać w niezawodne Google treść zapamiętanych słów, by sprawdzić czy nie pochodzą z jakiejś książki, którą warto by przeczytać znalazłam jeszcze jeden cytat. Nie wiem czy nie mniej ważny: „Łatwiej wybaczyć krzywdę wyrządzoną nam niż naszym bliskim”. Uwaga ta szczególnie odnosi się do kobiet, matek i żon, które walczą jak lwice w obronie swoich bliskich. Można by tu zawołać głosem biblijnego proroka „Biada, po trzykroć biada”…

Przypomniałam sobie cytat z czytanego na studiach dramatu: Niebo nie zna wściekłości takiej, jak miłość w nienawiść zmieniona, ni piekło nie zna furii takiej jak kobieta wzgardzona. Ech… Prawie westchnęłam z tęsknotą. To prawie tak archaiczne jak doprowadzanie męża do bankructwa, o czym czyta się jedynie w dawnych romansach. Ale rozmarzyłam się tylko na chwilkę, bo szkoda czasu i życia na rozdrapywanie ran, czego efektem są tylko zmarszczki i nic więcej. Uświadommy sobie, że ci którzy nas skrzywdzili, tak naprawdę skrzywdzili także siebie i spuśćmy na dawne dni zasłonę zapomnienia. Po co rozpamiętywać ? Lepiej iść dalej, naprzód i cieszyć się życiem, sobą, pięknym zachodem słońca…  Zatem idę…

Idę drogą zwykłych ludzkich spraw
Idę
Ktoś się rodzi i umiera ktoś
Idę
Pisze życie swój rachunek dnia
Idę
Nie ominie mnie mój własny los
Idę
To jest droga, którą muszę przejść
Idę
Horyzontu nie dosięgnie wzrok
Idę
Chociaż Ciebie nie ma obok mnie
Idę
Idę dalej…
Dalej dalej…
Dalej wciąż…


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: