Głupota polskich turystów sięgnęła poziomu podłogi

„”Piszę do Państwa z nadzieją, że zainteresujecie się sprawą nieuczciwych biur podróży i pseudoubezpieczycieli wyjazdów zagranicznych. W każdy wyjazd zagraniczny biuro turystyczne do ceny dolicza koszty ubezpieczenia zdrowotnego na pokrycie kosztów leczenia w danym kraju, tak też było w tym przypadku… tylko na papierze”

czytając ten pseudodramatyczny apel przyjaciela rodziny i resztę artykułu o „tragicznych” losach podróży do Egiptu pana Pawła i jego żony wzruszenie mamy jak w banku! Nic tylko łzy same się powinny cisnąć do oczu a ręce ochoczo wstukiwać na stronie swojego banku internetowego stosowną kwotę przelewu dla biednej rodziny, tak skrzywdzonej przez biuro podróży, NFZ, UE i królową Elżbietę, tudzież premiera Putina.

Szkoda tylko, że autor w/w publikacji nie wysilił się, aby pogłebić co nieco swoją publikację i spojrzeć na całą sprawę z dwóch stron a nie tylko ograniczyć się do napisania historyjki, obficie podlanej ckliwym sosem. Na przykład mógł chociażby zapytać rodzinę zmarłego, dlaczegóż to człowiek ciężko chory na serce, który miał wszczepioną zastawkę i generalnie powinien sobie zdawać sprawę z tego, że jego stan zdrowia narzuca mu pewne ograniczenia nie wykazał się nawet tak śladową oznaką inteligencji by dopytać się o warunki ubezpieczenia.  Nikt mu nie kazał ich nawet czytać. Wystarczyło ZAPYTAĆ jakiejś sympatycznej specjalistki, która błyskawicznie wyjaśniłaby mu, że podstawowe ubezpieczenie podróżne nie pokrywa leczenia chorób przewlekłych, ale służy generalnie temu by w razie zapalenia ucha lub złamanej nogi móc udać się do lekarza. Uzyskanie tej prostej informacji nie wymagało aprawdę wysiłku rzędu rozszyfrowania enigmy.  Podobnie jak zdanie sobie sprawy z tego, że ciężka choroba serca równa się unikanie krajów o klimacie – jakby na to nie spojrzeć – tropikalnym.

Nie wiem jak inni, ale ja planując wyjazd sprawdzam maximum wiadomości o danym kraju, czego się mogę spodziewać, co zabrać i na co się przygotować. Czy zabrać nadmanganian potasu, żeby dezynfekować wodę czy kieckę do kostek, żeby mnie nie ukamienowali. Zatem zdając sobie sprawę z tego, że generalnie w Egipcie ptaki padają w locie z gorąca i woda się gotuje w drodze z butelki do szklanki, skoro już bym się tam pchała, to na litość spytałabym o warunki ubezpieczenia zdrowotnego. Chyba sobie zdaję sprawę z własnego stanu zdrowia. Ale nie! Najlepiej na hurra –  spakować się, wsiąść do pociągu byle jakiego a potem płakać: „Pomóżcie!”. Pewnie, po co myśleć, skoro można wyciągnąć rękę. I jeszcze pogrążać się ustami przyjaciół, że w ogóle nie przeczytali dokumentów, ale „przecież jechali tam odpoczywać i nie zastanawiali się nad tym, że stanie się taka tragedia„.

Kilka osób pewnie się oburzy na takie radykalne opinie, ale wiem swoje. Pracowałam w turystyce 2 lata i wiem jak bezmyślni są ludzie pod tym względem: „Ubezpieczenie NNW/KL ?A po co, a na co, a jak drogo te 30 zł na osobę, a nam się na pewno nic nie stanie.”  A potem zamiast kilkudziesięciu złotych jest do zapłacenia kilkadziesiąt tysięcy za byle założenie gipsu i dopiero wtedy jest płacz i zgrzytanie zębów.  Oszczędziło się, co ?! To niech się teraz z tych oszczędności pokryje  rachunek i nie oskarża innych o własną bezmyślność. Wcale też nie dziwię się, że biuro podróży odmawia komentarza, bo co ma powiedzieć, że nie odpowiada za głupotę swoich klientów ? W końcu trudno, aby pracownik biura dzwonił do każdego klienta i pytał czy na pewno nie jest idiotą i dobrał rodzaj ubezpieczenia do stanu swojego zdrowia. Ale sądzę, że jest tu pole do popisu dla Pani Minister Kopacz – ma szansę na wprowadzenie ustawy dorównującej idiotyzmem tej o rejestrowaniu ciąży – każdy pacjent, który kiedykolwiek się leczył na serce powinien mieć odbierany paszport i zakaz turystyki, bo przecież nie tylko tropiki szkodzą ;-).

Rodzina pokazała jednak, że nie tak znowu nie potrafi myśleć – swoją głupotę zamieniła na bezduszność szpitala, biura podroży, NFZ… Koszty sprowadzenia zwłok do kraju opłaci pieniędzmi naiwniaków, którzy się dadzą nabrać na rzewne historyjki i nadal będą do przodu. Nie wiem już sama – krytykować czy podziwiać…

Advertisements

One Response to Głupota polskich turystów sięgnęła poziomu podłogi

  1. Marcin pisze:

    Teraz tylko czekać… „UWAGA! Kawa podawana w kubku jest GORĄCA”. No, a jaka miała by być? „Uwaga! Opary benzyny ulegają zapłonowi”. Stąd silnik spalinowy, czyż nie? „Uwaga! W tropikach jest GORĄCO”. Stąd tropiki, tak? „UWAGA! Jak gdzieś jedziesz, coś Ci się może stać. WYPADKI chodzą po ludziach. No i po to UBEZPIECZENIE. I tak dalej i w ten deseń. Debilom trzeba wszystko WIELKIMI LITERAMI, bo za uja sam nie pomyśli. A jak przy tym zginie? Cóż, to się chyba nazywa „selekcja naturalna”…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: