Baby do urn! Korwin do lamusa!

Maj 31, 2010

Słuchajcie kobiety, babki, laseczki i ogólnie przedstawicielki płci pięknej. Czas sobie jasno powiedzieć jedno: jak sobie same nie pomożemy to i nikt nam nie pomoże!

O co chodzi ? Oczywiście o wybory prezydenckie 2010 r. I to jak bardzo kandydaci dbają o nasze głosy, chyba tylko 8 marca, żeby mniej kobiet poszło na manifę.

Mój pogląd, że generalnie nie ma kandydata, który by się słowem chociażby zająknął o kobietach i tym, co ma zamiar dla nas utrwalił się i okazał się wręcz peanem na cześć ochotników na prezydenta. Jest gorzej! Gdy przeczytałam, że jeden z kandydatów na prezydenta stwierdził, że kobiety nie powinny mieć prawa w wyborach, bo  Przeciętna kobieta nie interesuje się polityką. – Chodzi o to, by głosowali tylko ci, co się znają na polityce – powiedział na antenie TVP1.” to naprawdę nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać.  W końcu nie bez powodu dostał „nagrodę” Szowinisty Roku a ilością kretyńskich wypowiedzi z pewnością przewyższył Palikota i zbliża się do takich asów retoryki jak Lepper i Giertych. Ja nawet rozumiem, że człowiek, którego wychowywała babcia a potem macocha może mieć jakiś uraz do kobiet, ale do tego stopnia ?! W dodatku Pan JKM zdaje się twierdzić, że jest człowiekiem inteligentnym, znacznie przewyższającym ogół społeczenstwa, o kobietach nawet nie wspominając. Śmiem wątpić czy posiada chociażby instynkt samozachowawczy i umiejętność uczenia się. Strzela sobie raz po raz w stopę i nic a nic się nie nauczył jeszcze. Tym samym Pan Podobnointeligentny Mikke stawia siebie w jednym szeregu z Konowiczem i Leszkiem Bublem.

Ja nie twierdzę, że JKM nie ma poglądów na gospodarkę, bo niektóre nie są nawet głupie, tylko dziwnie nie przystają do samego JKM. Jestem nawet w stanie zgodzić się z zasadą „kto nie pracuje niech nie je” i zlikwidowaniem łożenia na bandę darmozjadów. Tylko nadal nie wiem co JKM robi, że go to uprawnia do takiego twierdzenia, bo nic mi nie wiadomo o żadnej pracy zarobkowej. Pewnie siedzi w jakiejś radzie nadzorczej, w której mu płacą tylko za to, że jest JKM i pluje na społeczeństwo z wyżyn nie wiadomo czego.

Tym niemniej upewniłam się w przekonaniu, że my kobiety powinnyśmy się w końcu zebrać i pokazać naszą siłę. Niekoniecznie nawet wybierając kandydata, który nie będzie próbował wmawiać nam, że nadajemy się wyłącznie do garów i pieluch.  Ani nawet takiego, który popiera rozdział Kościoła od państwa (Jest w ogóle taki ? chyba tylko Napieralski), co pozwoliłoby na to, żebyśmy nie były traktowane jak maszynki do rodzenia dzieci w najlepszym razie a siedlisko grzechu i zepsucia w gorszym. Wystarczy po prostu pójść na wybory, pokazać, że nie będzie Korwin-Mikke pluł nam w twarz i praw wyborczych nas pozbawiał. Albo twierdził, że „harmonijna współpraca mężczyzny i kobiety dla postępu ludzkości (polega na tym) na tym, by nie przeszkadzała mu leżeć pod jabłonką i rozmyślać oraz by usuwała mu spod nóg rożne drobne niedogodności, które mogłyby oderwać go od myślenia.” I owszem, zajmowanie się domem i dziećmi nie jest pracą, bo jest zajmowaniem się. Wyjątkiem są tylko sprzątacze, niańki i przedszkolanki.  I zajmowanie się ogrodem, tudzież psem dla 99% populacji także nie jest pracą…

Ciekawa jestem a propos „słynnej” ankiety Korwina też czy pan Mikke kiedykolwiek przeprowadzał badanie mężczyzn, którzy ukończyli szkołę średnią. Gdyby dzisiaj  zadał im 2 pytania – 1 co to jest logarytm?, 2 co to jest korwin-mikke? Głowę daję, że 90% odpowiedzi na oba pytania brzmiałaby „Nie wiem” a wszyscy skończyli szkołę średnią.

Ja osobiście pokazuję panu „a takiego” i na wybory pójdę, znowu. I mam nadzieję, że Korwin nie osiągnie życiowego sukcesu w postaci miejsca numer 5, bo gotów znowu kandydować. Odeślijmy JKM tam, gdzie jego miejsce – do politycznego lamusa!

PS. A Kopernik była kobietą!


J. Chmielewska „Byczki w pomidorach” – recenzja doskonale subiektywna.

Maj 26, 2010

Gdy zaczynałam pisać tę recenzję, przez chwilę zastanawiałam się nad jakimś bardziej porywającym tytułem, np. „Czy byczki są bycze” albo „Chmielewska nie strzeliła byka”, miałam zamiar nawet pytać znajomych o ich opinie. Po namyśle uznałam, że byłoby to popadanie w pewien schemat, który nie tak dawno wytykałam osobie, która włada piórem daleko lepiej niż ja. Zatem  bez dalszej zwłoki i (zewłoka) przystąpmy do rzeczy. Czytaj resztę wpisu »


Przenieś numer do Play Fresh! Będziesz klientem anonimowym bez żadnych praw!

Maj 24, 2010

Podobno Polska naraziła się po raz kolejny Unii i powinna w trybie pilnym dostosować swoje przepisy do unijnych. Niby nic w tym dziwnego ani nowego, ale tym razem naprawdę z zapartym tchem czekam na pośpieszenie się naszych [p]osłów, bo rzecz ma dotyczyć zrównania w prawach posiadaczy telefonów na kartę, czyli pre-paidów z tymi płacącymi abonament. Może wtedy PLAY przestanie traktować nas, posiadaczy telefonów na kartę, jak klientów niższej kategorii, a ujmując rzecz konkretniej jak dojne krowy, którym w zamian nie przysługuje nic.

Sprawa cała i moje oburzenie spowodowało masowe przesyłanie przez PLAY spamu  szumnie przez nich zwanego marketingiem smsowym. Ja naprawdę różne rzeczy rozumiem, ale nie napi*** tego, zasypywanie nas tym ścierwem po kilka razy dziennie. Nie dość, że treść smsów staje się coraz bardziej żenująca, bo zagrywki typu „Posiadacz numeru 7… nie zgłosił się dotychczas…” lub „Minął już termin bla bla, a my wciąż nie mamy potwierdzenia…” na mnie nie działają, to jeszcze ich częstotliwość staje się w najwyższym stopniu irytująca. Jeżeli bowiem siedząc w pracy przy biurku, tak się złożyło iż z klientem, w przeciągu 5 minut dostaję 3 takie podrzutki, to dochodzi tu chyba do rodzaju stalkingu, czyli nękania. Minę klientki, która zupełnie słusznie patrzyła na mnie z dezaprobatą, łatwo sobie pewnie wyobrazić, a ja darowałam sobie już nawet tłumaczenia, że czekam na bardzo ważny telefon.

Natomiast zaraz po jej wyjściu postanowiłam wykonać równie ważny telefon i zablokować otrzymywanie tego spamu. Zajrzałam na różne fora, poczytałam, że w przypadku, np. Ery nie ma żadnego problemu i myślałam, że u mnie będzie podobnie, ale nie. Pan na infolinii uświadomił mi, że jako, iż posiadam telefon na kartę to ja nie jestem dla nich żadnym klientem i możliwości zablokowania tejże „usługi” nie ma. Ciekawe, prawda ? Nie jestem dla PLAY klientem, gorzej jestem klientem anonimowym i nie mam żadnych praw ! Nooo… chyba, że przyjdę do ich punktu, podam im sto milionów danych, z numerem buta włącznie, puk, puk 18 i rozmiar stanika. Ciekawe także jest na jakiej podstawie w takim razie sobie roszczą prawo do przesyłania mi wiadomości marketingowych ?! Niczego nie podpisywałam, nie zamawiałam i chyba GIODO powinno się zainteresować tym, że PLAY wyłudza ode mnie dane osobowe, warunkując tym dostęp do usług.Tym bardziej, że przecież nie domagam się od nich niczego poza kliknięciem w jedno głupie okienko w miejscu, gdzie trzeba zaznaczyć, czy dana osoba ma być prześladowana spamem czy nie.

Ani telefon na infolinię, ani moje liczne maile od 3 miesięcy nic nie dały. Tym samym sprawą czas zainteresować UOKiK oraz nadzór elektroniczny. I ostrzec wszystkich, w tym moją mamę, która już za miesiąc miałaby płacić tym zdziercom abonament, aby nie przenosili jednak numeru do PLAY, a wprost przeciwnie – uciekali gdzie pieprz rośnie, póki jeszcze mogą, bo okaże się jeszcze, że tego też nam nie wolno.  I jeśli już chcecie PLAY to polecam Durex 😉

Edit. I nie, nie grałam w żadne idiotyczne gry, nie brałam udziału w konkursach i nie ściągałam żadnego żenującego imitującego pierdnięcie albo jakiegoś równie błyskotliwego dzwonka.


Kogo obraża kampania „Zjeżdżaj z torów” ?!

Maj 16, 2010

Biedni ci Polacy. Delikatni tacy, wrażliwi, czuli na krytykę… Bo jakże to tak ? Palcem pogrozić ! I w słowach może żołnierskich, ale szczerych powiedzieć, że ich bezmyślność szkodzi. Tak jak w kampanii spółki Tramwajów Szczecińskich ‚Zjeżdżaj z torów… bezpieczniej i punktualniej”

W obronę biednych kierowców, tak brutalnie przywołanych do porządku przez Tramwaje Szczecińskie, których pracownikom – powiedzmy to sobie otwarcie – utrudniają pracę, wzięła jedynie słuszna, proobywatelska partia. A ściślej rzecz biorąc jej radna, której nazwisko jak zawsze w takich wypadkach, przemilczymy. Owa radna ujęła się za niesłusznie karconymi kierowcami, twierdząc niezłomnie, że „Język tej kampanii jest nie do przyjęcia. Powinien być bardziej przyjazny i miły ludziom. Tymczasem mamy do czynienia z gówniarskim i slangowym określeniem, które obraża kierowców”. Nigdy nie słyszałam o tym, żeby język był miły czy też niemiły ludziom, ale jak widać nie nadążam za zmianami w nowomowie partyjnej. Tym bardziej, że samo słowo „gówniarski” , przynajmniej moim skromnym zdaniem, też się nie mieści w kanonach stylu wysokiego. Jak widać co wolno radnej to nie tobie…

Ale nie o kolejnym pomyśle na zbicie kapitału politycznego na głupotach miałam pisać tylko o kierowcach i ich obrażaniu. Zarówno jako kierowca, jak i stały pasażer komunikacji miejskiej chcę powiedzieć: „Bzdura!” Żaden, absolutnie żaden kierowca, który stosuje się (oczywiście w miarę możliwości ;-)) do przepisów, no i przede wszystkim cechuje się wyobraźnią i myśli na drodze nie tylko o sobie, nie poczuje się urażony. Dlatego, że taki kierowca nie parkuje samochodu tak by utrudniać życie innym, bez względu na to czy to pieszy czy inny kierowca. A dostatecznie często jadąc do pracy miałam żołądek w gardle, widząc jakich ewolucji musi dokonywać biedny kierowca, by nie tylko przejechać Królewską, ale i skręcić z niej w Krakowskie. Nie mówiąc o tym jak zaparkowane są samochody na trasie między Kinem Femina a Bankowym, zajmując pół prawego pasa. Co prawda do kierowców w Rzymie, z uporem maniaka parkujących dokładnie na przejściu dla pieszych jeszcze nam trochę brakuje, ale niewiele.  Hasło jest więc jak najbardziej trafione a jeśli ktoś się poczuje nim urażony to będzie znaczyło jedynie tyle, że się poczuwa. Jak to mówią: uderz w stół….  Może straż miejska w Szczecinie powinna zwrócić uwagę na samochód pani radnej 😉 .

Ale i tak radni Szczecina nie dorównują tym z Warszawy, może powinni się ich poradzić w kwestii zbijania kapitału politycznego. Np. stanowczo powinni zakazać jakiegoś koncertu, odwołać paradę a na dokładkę kogoś oskarżyć o obrazę czci religijnej. No i koniecznie pobudzić do działania Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami. Doda jest już zajęta w Warszawie, ale może jeszcze ktoś się źle wyraził o Biblii albo chociaż chciał zdjęcia krzyża z klas. No, chyba, że o czymś nie wiem… W takim razie zwracam honor.

I zjeżdżam.


Głupota polskich turystów sięgnęła poziomu podłogi

Maj 11, 2010

„”Piszę do Państwa z nadzieją, że zainteresujecie się sprawą nieuczciwych biur podróży i pseudoubezpieczycieli wyjazdów zagranicznych. W każdy wyjazd zagraniczny biuro turystyczne do ceny dolicza koszty ubezpieczenia zdrowotnego na pokrycie kosztów leczenia w danym kraju, tak też było w tym przypadku… tylko na papierze”

czytając ten pseudodramatyczny apel przyjaciela rodziny i resztę artykułu o „tragicznych” losach podróży do Egiptu pana Pawła i jego żony wzruszenie mamy jak w banku! Nic tylko łzy same się powinny cisnąć do oczu a ręce ochoczo wstukiwać na stronie swojego banku internetowego stosowną kwotę przelewu dla biednej rodziny, tak skrzywdzonej przez biuro podróży, NFZ, UE i królową Elżbietę, tudzież premiera Putina.

Szkoda tylko, że autor w/w publikacji nie wysilił się, aby pogłebić co nieco swoją publikację i spojrzeć na całą sprawę z dwóch stron a nie tylko ograniczyć się do napisania historyjki, obficie podlanej ckliwym sosem. Na przykład mógł chociażby zapytać rodzinę zmarłego, dlaczegóż to człowiek ciężko chory na serce, który miał wszczepioną zastawkę i generalnie powinien sobie zdawać sprawę z tego, że jego stan zdrowia narzuca mu pewne ograniczenia nie wykazał się nawet tak śladową oznaką inteligencji by dopytać się o warunki ubezpieczenia.  Nikt mu nie kazał ich nawet czytać. Wystarczyło ZAPYTAĆ jakiejś sympatycznej specjalistki, która błyskawicznie wyjaśniłaby mu, że podstawowe ubezpieczenie podróżne nie pokrywa leczenia chorób przewlekłych, ale służy generalnie temu by w razie zapalenia ucha lub złamanej nogi móc udać się do lekarza. Uzyskanie tej prostej informacji nie wymagało aprawdę wysiłku rzędu rozszyfrowania enigmy.  Podobnie jak zdanie sobie sprawy z tego, że ciężka choroba serca równa się unikanie krajów o klimacie – jakby na to nie spojrzeć – tropikalnym.

Nie wiem jak inni, ale ja planując wyjazd sprawdzam maximum wiadomości o danym kraju, czego się mogę spodziewać, co zabrać i na co się przygotować. Czy zabrać nadmanganian potasu, żeby dezynfekować wodę czy kieckę do kostek, żeby mnie nie ukamienowali. Zatem zdając sobie sprawę z tego, że generalnie w Egipcie ptaki padają w locie z gorąca i woda się gotuje w drodze z butelki do szklanki, skoro już bym się tam pchała, to na litość spytałabym o warunki ubezpieczenia zdrowotnego. Chyba sobie zdaję sprawę z własnego stanu zdrowia. Ale nie! Najlepiej na hurra –  spakować się, wsiąść do pociągu byle jakiego a potem płakać: „Pomóżcie!”. Pewnie, po co myśleć, skoro można wyciągnąć rękę. I jeszcze pogrążać się ustami przyjaciół, że w ogóle nie przeczytali dokumentów, ale „przecież jechali tam odpoczywać i nie zastanawiali się nad tym, że stanie się taka tragedia„.

Kilka osób pewnie się oburzy na takie radykalne opinie, ale wiem swoje. Pracowałam w turystyce 2 lata i wiem jak bezmyślni są ludzie pod tym względem: „Ubezpieczenie NNW/KL ?A po co, a na co, a jak drogo te 30 zł na osobę, a nam się na pewno nic nie stanie.”  A potem zamiast kilkudziesięciu złotych jest do zapłacenia kilkadziesiąt tysięcy za byle założenie gipsu i dopiero wtedy jest płacz i zgrzytanie zębów.  Oszczędziło się, co ?! To niech się teraz z tych oszczędności pokryje  rachunek i nie oskarża innych o własną bezmyślność. Wcale też nie dziwię się, że biuro podróży odmawia komentarza, bo co ma powiedzieć, że nie odpowiada za głupotę swoich klientów ? W końcu trudno, aby pracownik biura dzwonił do każdego klienta i pytał czy na pewno nie jest idiotą i dobrał rodzaj ubezpieczenia do stanu swojego zdrowia. Ale sądzę, że jest tu pole do popisu dla Pani Minister Kopacz – ma szansę na wprowadzenie ustawy dorównującej idiotyzmem tej o rejestrowaniu ciąży – każdy pacjent, który kiedykolwiek się leczył na serce powinien mieć odbierany paszport i zakaz turystyki, bo przecież nie tylko tropiki szkodzą ;-).

Rodzina pokazała jednak, że nie tak znowu nie potrafi myśleć – swoją głupotę zamieniła na bezduszność szpitala, biura podroży, NFZ… Koszty sprowadzenia zwłok do kraju opłaci pieniędzmi naiwniaków, którzy się dadzą nabrać na rzewne historyjki i nadal będą do przodu. Nie wiem już sama – krytykować czy podziwiać…


%d blogerów lubi to: