To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia! (J. Carrol)

Łatwo jest błędnie odczytać milczenie.

(Silence is a text easy to misread.)

Attanasio

Rzadko niezmiernie zdarza mi się reagować na tym blogu na bieżące wydarzenia, szczególnie polityczne.  Szczególnie dwa razy z rzędu. Niestosownym natomiast wydaje mi się wykorzystywanie milczenia jako przejawu dobrego wychowania do niegodnych celów a zatem dość poprawności politycznej.  In bocca al lupo!

Zdawałoby się, że takiego momentu jak ogólnoludzkie nieszczęście i dramat, które przy wydatnej pomocy mediów, zjednoczyło Polaków w żałobie nie da się zepsuć. Ci, którzy nie potrafili powiedzieć niczego pozytywnego o zmarłym prezydencie zamilkli. Zamilkł niepoprawny poseł Palikot, nie wyrwał się z niestosowną uwagą chyba nikt ze sceny politycznej.   Przeciwnicy prezydenta spośród zwykłych ludzi, obywateli a tych było niemało także w najgorszym razie zamilkli, szanując ból ludzki, nawet jeżeli się z polityką prowadzoną przez niego nie zgadzali i nie uważali go za człowieka zasługującego na jakiś specjalny szacunek.  De moritus nil  i tak dalej…   Nie udało się wyprowadzić ludzi z równowagi  ogłoszeniem tygodniowej żałoby, nie udało się trwającym od 3 dni oblężeniem telewizji i internetu jednym tematem, wystarczyła natomiast jedna paradoksalna decyzja. Decyzja o pogrzebie pary prezydenckiej na Wawelu.

Decyzja szokująca, zaskakująca, nieuzasadniona. Tym bardziej boli i oburza w tym wszystkim  fakt, że zachowanie po prostu ludzkie i dojrzałe zostało uznane za milczącą zgodę do machlojek politycznych, gdyż za taką my internauci (a przynajmniej duża grupa) uważamy decyzję o pochowaniu zmarlego prezydenta i jego żony na Wawelu, o czym mogą świadczyć chociażby takie samorzutne zrzeszenia jak NIE dla pochowania Kaczyńskich na Wawelu.

Przykre, że jeszcze raz dała o sobie znać megalomania i brak umiejętności jakiejkolwiek oceny rzeczywistości. Na jakiej bowiem podstawie ci, którzy podjęli decyzję o pogrzebie pary prezydenckiej na Wawelu uznali, że decyzja ta jest zgodna z wolą społeczeństwa i co więcej będzie ich łączyła ? Nie widzę żadnej. Pojawią się na pewno głosy, że nie czas teraz w żałobie na takie protesty, że należy okazać szacunek zmarłemu. Szacunek, owszem, ale nie dla świętokradztwa i profanacji a tylko takie słowa jestem w stanie znaleźć dla decyzji o pochowaniu obok marszałka Piłsudskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Czy każdy prezydent od tej pory będzie chowany wśród wieszczów, wśród królów i wielkich wodzów ? Czy gdyby wśród ofiar tej katastrofy był także Wojciech Jaruzelski to także należałoby mu się miejsce obok generała Sikorskiego ? Może należałoby tam jeszcze przenieść szczątki Gierka i Gomułki ?

Jeżeli ta decyzja pozostanie w mocy to ja osobiście nigdy na Wawelu się już nie pojawię. Nawet nie dla zasady, ale dlatego, że  musiałabym chyba spalić się ze wstydu, gdybym, np. własnemu dziecku musiała powiedzieć: „Widzisz , tu na Wawelu są pochowani najwięksi królowie i wodzowie Polski… I Lech Kaczyński.” Cóż bowiem mogłabym powiedzieć na pytanie: „A co on zrobił dla Polski?” Że to ofiara katastrofy i polityki własnej partii ?!”.

Cóż… Nakręcali tę atmosferę, nosili ten dzban i … pękła skorupa i woda wyciekła…  Dzięki tym paradoksalnym decyzjom będziemy jedynym narodem, który w mniej niż 100 godzin potrafił doprowadzić dwa razy do całkowitej zmiany poglądów.  Jedynym, w którym naród protestuje przeciwko miejscu pochówku prezydenta. Dziwi mnie doprawdy, że rodzina zmarłego prezydenta (no, poza bratem) pozwoliła na to, żeby pogrzeb tak bliskiej osoby zamienić w polityczny spektakl. Czy doprawdy chcieli w momencie żałoby czytać gorzkie słowa prawdy, że Lech Kaczyński może i próbował być patriotą, ale nie był wielkiego formatu człowiekiem, politykiem i prezydentem i nie zasłużył niczym na pochówek na Wawelu?! Niczego innego nie można się przecież było spodziewać. Czytając uzasadnienie tej decyzji: „W ten sposób rodzina chciałaby go zapisać wśród wybitnych bohaterów, zaliczając go do grona najbardziej zasłużonych ludzi – ogłosił kardynał Stanisław Dziwisz.” nie wiem czy śmiać się czy płakać. To od teraz do grona bohaterów się ludzi zapisuje ?

Ambicja, polityka, pycha. Znowu to pod ich dyktando są podejmowane decyzje i przypominamy sobie, dlaczego poprzedni rząd został tak szybko rozwiązany. To doprawdy niesłychane –  nawet najbardziej pesymistyczne scenariusze zakładały, że mit zjednoczonego narodu, politycznego zawieszenia broni pryśnie dopiero w czasie kampanii.  Wystarczyło zaś mniej niż 4 dni…

Nie wierzę szczerze mówiąc, że miejsce pochówku zostanie zmienione. Wiadomo dlaczego. Mam tylko nadzieję, że ten wyraźny i głośny protest Polaków odwiedzie tych, którzy podjęli tę niezrozumiałą i kontrowersyjną decyzję, od dalszych podobnych kroków: nadawania honorowych obywatelstw, budowania pomników czy zmian nazw ulic. Polacy może nie są aktywni politycznie i łatwo nimi manipulować za pomocą mediów, ale nawet „publiczka” nie łyknie żaby tak oczywistej propagandy.

To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia! A już na pewno nie pozwolę się cenzurować ani kneblować!

Advertisements

3 Responses to To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia! (J. Carrol)

  1. ladygaga pisze:

    A ja w sumie odczułam ulgę (zaraz obok przykrości, że rodzina zabiera Warszawie prezydenta), że mogę dalej nie znosić zapatrzonego w siebie Jarosława, który do końca życia nie zrozumie, jak łatwo potencjalnych przyjaciół pozamieniał w najzaciętszych wrogów. I choć czuję ogromny żal, gdy patrzę na twarz kogoś, kto stracił cały świat, to wiem, że do niego już nic nie dotrze i poświęci wszystko – nawet pojednanie Polaków nad trumną dla rodzinnych ambicji.

  2. Marcin pisze:

    Smutne, co piszesz, ale prawdziwe. Zrobiono szopkę, zupełnie niepotrzebnie. Różnego rodzaju „serwisy informacyjne” miały pożywkę z tej tragedii na dobry tydzień, co już mnie doprowadzało na skraj wytrzymałości, ale kompletne przegięcie z pogrzebem na Wawelu – to już przekracza moje pojęcie. Niby aleja zasłużonych na Powązkach była by niegodna Kaczyńskiego? I miejsca tam więcej na znicze i płaczący naród i nikomu by to na pewno nie przeszkadzało, ale nie. Z szopki zrobiono szopę bez ładu i składu i sensu. Po co? W imię czego? Nie wierzę, że jakiś klanowych ambicji, ale nic innego do głowy nie przychodzi. Poza tym że jeden głupi coś powiedział, drugi to podchwycił i tak to poszło w świat, a mało kto chciał protestować, aby na fali (jak zwykle) spontanicznego żalu narodu – nie wyjść na tego, co to się tragedią przejął mniej. lub zgoła wcale. A że coś głupio i bez sensu? Czyli jak zwykle. Nihil Novi…

  3. furiatka pisze:

    Argument: Kaczyński nie powinien leżeć na Wawelu, bo tam chowano królów, jest dla mnie argumentem prostego ludu. Rozumiem, że można powiedzieć, iż Kaczyński nic wielkiego dla Polski nie zrobił, nie był ulubieńcem narodu i dlatego Wawel nie powinien być miejscem jego spoczynku. Ale mówienie, że Kaczyński nie zasługuje na Wawel, bo jest TYLKO prezydentem, a tam pochowani są królowie, najzwyczajniej mnie bawi. Kiedyś mieliśmy króla z bożej łaski (przecież nie z wyboru obywateli), teraz mamy prezydenta – inny ustrój, inna nazwa rządzącego, inne kompetencje i inny sposób wyboru. Tyle. Dlatego transparenty z hasłami: Wawel dla królów świadczą tylko o niedouczeniu tego narodu i wierze w to, że król to dopiero był ktoś…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: