Ustawą w tradycje i obyczaje ?

Do refleksji skłonił mnie artykuł o walce, którą mają zamiar podjąć Włosi z tzw. bamboccioni (wł. wielkie bobasy), czyli maminsynkami mieszkającymi w domu rodzinnym nawet do czterdziestki. Ministrowie doszli do wniosku, że biorąc pod uwagę to, że średnio 70% Włochów wyprowadza się od rodziców w wieku ok. 39 lat, należy wprowadzić regulacje prawne, zmuszające 18-latków do opuszczania domów i wyprowadzania się „na swoje”.  Pierwsze co się nasuwa na myśl, pomijając oczywiste trudności ze sprawieniem, aby ustawa nie była kolejnym martwym przepisem, to to, że nikt nie potrafi tak przesadzać jak Włosi, którzy popadają ze skrajności w skrajność. Tak naprawdę jednak nurtuje mnie pytanie ile czasu będą mieszkańcy pięknej Italii potrzebowali, aby zmienić trwający od wieków ustalony system i porządek społeczny.  Cóż będą robiły stateczne matrony, które kilkanaście czy wręcz kilkadziesiąt lat wiodły stabilny żywot kury domowej, kiedy odbierze im się przyjemność pichcenia obiadków, sprzątania i bawienia wnuków. To chyba jeszcze gorsze niż pomysł zlikwidowania słynnego pranzo, które tyle krwi napsuło turystom, porównywalne może jedynie z przyznaniem kobietom praw wyborczych ;-).

Z drugiej strony, gdybyśmy chcieli przestrzegać wszystkiego co jest tradycją świat nigdy nie poszedłby naprzód. Przez wiele wieków nikomu nie przeszkadzało przecież, że nieletnie dzieci pracują ponad siły, także w fabrykach, podczas gdy dzisiaj podobne postępowanie jest traktowane – i słusznie – jak barbarzyństwo. Nikt nie widział problemu w handlu niewolnikami. To, że kobiety nie miały prawa dysponowania swoim majątkiem było wręcz usprawiedliwione, wszak jak to pisał przewrotnie Sapkowski Jesteś też nieco za bystra jak na kogoś, komu przeznaczone jest rodzić dzieci, warzyć jadło i prząść.”

Sam zakaz czy najlepsza nawet ustawa nie załatwią wszystkiego, najpierw musi zmienić się sposób myślenia ludzi. Po lekturze powieści Waris Dirie czy Khady wciąż nie mogę uwierzyć w to, że wielowiekowa tradycja powoduje, że matki pozwalają na okaleczanie swoich córek poprzez obrzezanie, wierząc że postępują słusznie i przestrzegają nakazów religii. Co gorsza same ofiary niechętnie poddają się zabiegowi odtworzenia utraconych narządów ze strachu, że nie zechce ich żaden porządny muzułmanin – tak silny jest wpływ poglądów, wpojonych w dzieciństwie, że dzięki obrzezaniu staną się kobietami i będą szczęśliwe. I prawo europejskie jest niemal bezsilne wobec zjawiska wywożenia małych dziewczynek za granicę w celu przeprowadzenia „zabiegu”.

Zatem ustawa ustawą a bez akcji edukacyjnej się nie obędzie. Tylko jak tu przekonać przeciętnego 30-latka z Włoch, że zyskałby na męskości gdyby jednak sam ścielił swoje łóżko i nie woził prania do mamusi ?! 😉

Reklamy

2 Responses to Ustawą w tradycje i obyczaje ?

  1. Marcin pisze:

    Długie, lub wyżelowane włosy, opalenizna jak nie z plaży to z solarium, manicure, pedicure, spodnie w kancik i koszula z krótkim rękawkiem. Tu wyprowadzka od mamusi niewiele pomoże na męskość. 😀

  2. finetka pisze:

    Skoro tak dobrze mu u mamusi, to po co ma się wyprowadzać? Trudno będzie wprowadzić tę masową wyprowadzkę, szczególnie, że pewnie nie każdego stać będzie na mieszkanie osobno. A nawet gdy się już taki wyprowadzi (najlepiej gdzieś blisko rodzinnego domu), to na obiadki będzie chodził do mamusi. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: