Wojna warszawsko-warszawska

Jeśli dobrze pamiętam to stan wojenny był nazywany wojną polsko-polską lub wojną polsko-jaruzelską. Określenie to od razu przychodzi mi na myśl, gdy słyszę o niechęci, żeby nie mówić wrogości jaką żywią „warszawiacy” do przyjezdnych. Największe zaś jej objawy są zauważalne m.in. na stronie TVN Warszawa, gdy tylko zdarzy się informacja, np. o korkach na drogach wyjazdowych z miasta w weekendy, szczególnie te dłuższe. Gdy  czytam niektóre komentarze autentycznie cierpnie mi skóra i otrząsam się ze zgrozą. W końcu teksty o wsi jadącej do domu, burakach i inne, nie nadające się do powtórzenia w eleganckim towarzystwie komentarze wychodzą spod palców osób, uważających się za „lepsze”. Trudno mi tylko zgadnąć pod jakim względem, gdyż co najmniej kultura osobista i wychowanie w tym momencie są  góry wykluczone.  Ciekawe, że nigdy nie widzę podobnych reakcji na podobne korki na drogach wyjazdowych z Gdańska, Katowic czy innych dużych miast.

Znajomość historii również leży. Wszyscy w końcu wiemy, albo przynajmniej powinniśmy wiedzieć, że powojenna Warszawa w ogromnej większości odbudowywała się i dźwigała z gruzów dzięki ludności napływowej, nie tylko okolicznej. Kto budował domy, kładł kanalizację, brukował ulice i ciągnął trakcję elektryczną ?! No przecież, że nie „rodowici warszawiacy”, zdolni jedynie do wydawania pieniędzy. Żadni Łęscy i inni im podobni ;). Odbudowywali ją rzemieślnicy i  robotnicy warszawscy, owszem, ale w końcu jakże wielu z mieszkańców przedwojennego miasta nigdy nie wróciło. Gdyby nie ci, którzy masowo napływali do stolicy w poszukiwaniu chleba, cały proces mógłby potrwać znacznie dłużej.  Ci, którzy teraz chamsko trąbią na nieszczęśników z inną niż warszawska rejestracja, są w większości w najlepszym razie może drugim pokoleniem, urodzonym w stolicy. Nierzadko zaś sami przybyli do Warszawy kilka/kilkanaście lat wstecz. Widzę to zresztą na przykładzie moich znajomych, sytuacji „demograficznej” w pracy, itd. Podział przebiega mniej więcej pół na pół, przy czym sporo jest osób, których rodzice sprowadzili się do Warszawy z różnych okolic.  Zapewne powinnam poczuć się szczęściarą, bo nikt mi jakoś nigdy nie wytykał pochodzenia. Albo obracam się w innym towarzystwie albo to zasługa tego, że jeżdżę metrem i nie mam na plecach „obcej” rejestracji.

O co zresztą ta cała wojna ? O meldunek, podatki, zarobki… Meldunek ? Chętnie, tylko jak szukałam mieszkania nikt się jakoś nie palił, żeby mnie zameldować, mimo że wyrażałam taką chęć. Powód ? Musiałby jeszcze podatek odprowadzić od dodatkowego dochodu. Ale jest się o co przyczepić ? Jest. Ale to oczywiście wina tych okropnych przyjezdnych a nie chciwości,  wrrrróć zaradności Warszawiaków. Gdyby było inaczej to ani problem podatków by nie istniał ani zarobków. Potem się czyta, że nie płacąc tu podatków okradasz, nie szanujesz.  Dlaczego ci co grzmią nie zauważają, że okradają Warszawę ich sąsiedzi, którzy zarabiają na wynajmie. Myślicie, że ktoś się nie chce meldować celowo ? Że sam wybiera problemy chociażby z wizytą u lekarza, wyrobieniem paszportu, zmianą konta w banku czy załatwieniem jakiegokolwiek innego urzędowego świstka.  Klapki na oczach to za mało powiedziane. Wystarczy się postawić na 10 minut w sytuacji tych, którzy często po byle pierdołę muszą jechać setki kilometrów a od razu wam powinny dyrdymały o unikaniu meldunku wypaść z głowy ;).

A w ogóle to nie ma o co się kłócić, o rejestrację ? O pracę ? Zaradny znajdzie, nie musi nikomu żałować.

No i :

Mam tak samo jak ty,
Miasto moje a w nim:
Najpiękniejszy mój świat
Najpiękniejsze dni
Zostawiłem tam kolorowe sny.

Kiedyś zatrzymam czas
I na skrzydłach jak ptak
Będę leciał co sił
Tam, gdzie moje sny,
I warszawskie kolorowe dni.

Reklamy

2 Responses to Wojna warszawsko-warszawska

  1. Warszawiak odowity pisze:

    Błędnie używasz terminu „warszawka” – jest to określenie, które powstało w odniesieniu do osób przeprowadzających się do Warszawy i stających się z dnia na dzień „warszawiakami”.

    Typowe syndromy (z wieloletnich obserwacji własnych):
    – mówienie wszystkim nowo poznanym osobom że jest się „z Warszawy” (wciąż myląc Marszałkowską z Jerozolimskimi)
    – dążenie do nowej wielkomiejskiej „tożsamości”, „bywanie” w modnych miejscach, galeriach handlowych, ale jakoś dziwnie nie w teatrach…
    – zerwanie kontaktów ze znajomymi z miejscowości z której pochodzą, niechęć do odwiedzin rodziny poza Warszawą

  2. Warszawiak Rodowity pisze:

    Błędnie używasz terminu „warszawka”
    – jest to określenie, które powstało w odniesieniu do osób przeprowadzających się do Warszawy i stających się z dnia na dzień „warszawiakami”.

    Typowe syndromy (z wieloletnich obserwacji własnych):

    – mówienie wszystkim nowo poznanym osobom że jest się „z Warszawy” (wciąż myląc Marszałkowską z Jerozolimskimi)

    – dążenie do nowej wielkomiejskiej „tożsamości”, „bywanie” w modnych miejscach, galeriach handlowych, ale jakoś dziwnie nie w teatrach…

    – zerwanie kontaktów ze znajomymi z miejscowości z której pochodzą, niechęć do odwiedzin rodziny poza Warszawą

    – stawanie do wyścigu szczurów – jedna z głównych cech przyjezdnych a nie tubylców (nie mylić z ambicją)

    – w szczytowym stadium niechęć a wręcz wrogość do innych, nowych przyjezdnych z racji ich napływu, zapomniawszy jednocześnie skąd samemu się przybyło

    Twój wpis jest mocno krzywdzący, uogólniasz rdzennych mieszkańców stolicy do 100%arystokracji „zdatnej jedynie do wydawania pieniędzy”(co?), podczas gdy również w przedwojennej Warszawie (tej która nie potrzebowała jeszcze „odbudowywaczy”) różnice społeczne były wielkie – co ja wiem z opowiadań moich dziadków, a Ty opierasz się na jakiejś jak to określasz wiedzy i historii (piszę ‚jakiejś’, bo nieznanego mi pochodzenia i niezgodnej z tym co wiem od ludzi którzy w odróżnieniu od nas żyli w tamtych czasach).

    Ludność napływową z kolei określasz wedle standardu Warszawian: wybawiciele nieporadnych Warszawiaków, którym wybudowali domy, ulice i kanalizację.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: