Galerianki. O potrzebie akceptacji i konsumpcjonizmie…

Wychodząc z kina po obejrzeniu galerianek usłyszałam rozmowę telefoniczną, mniej więcej tej treści: „Byłam właśnie na Galeriankach. No wiesz… ten film w którym dziewczyna zaczęła się puszczać, żeby mieć na modną komórkę i wkupić się do łask innych dziewczyn”. Mimo spłycenia i skrótowości posuniętej do granic możliwości w wypowiedzi oddane jest to, co moim zdaniem stanowi clue filmu – działaniem ludzi kieruje potrzeba akceptacji.

Potrzeba akceptacji i przynależności do grupy ma wpływ na nas do tego stopnia, że często jest przyczyną nie tylko nieracjonalnych zachowań, ale także uzależnień. Większość palaczy swoją przygodę z papierosem zaczęło w szkole, kiedy rówieśnicy namawiając na spróbowanie używali niemal niezawodnych chwytów w stylu – nie bądź frajer, wszyscy palą a ty nie ? Jesteś z nami czy nie. Podobnie sprawa ma się z narkotykami, które zaczynają się od niewinnej trawki czy alkoholu. Interesując się przyczynami uzależnień doczytałam się, m.in., że wiele osób ma utrudnione wyjście z nałogu właśnie ze względów społecznych. Pomimo iż przyzwolenie ogółu na palenie staje się generalnie coraz mniejsze to w przypadku grup rówieśniczych czy kolegów z pracy presja, aby być takim samym jak inni jest ogromna i wbrew sobie wiele osób nie potrafi odmówić wspólnego wyjścia na małego dymka. Jeszcze gorzej sprawa ma się w przypadku alkoholu – imieniny, spotkanie towarzyskie, wesele czy inna uroczystość rodzinna to gotowa okazja do  wypicia. Tu także normą jest wręcz moralny szantaż „mojego zdrowia nie wypijesz? ze mną się nie napijesz?”. W czasie służbowego lunchu obowiązkowe jest modne sushi, nawet jeżeli na samą myśl robi ci się niedobrze…

Brak pewności siebie i usilne dążenie do zyskania akceptacji może się objawiać dążeniem do naśladowania we wszystkim otoczenia lub przesadną dbałością o własny image. To właśnie powoduje, że dane osoby maniakalnie wręcz dbają o swój wygląd, co objawia się na dwa sposoby – albo ślepą pogonią za modą albo wprost przeciwnie – ubieraniem się niczym szara myszka, byle tylko się nie wyróżnić i nie być ubranym inaczej niż inni. Z drugiej strony nie wierzę, że może dojść do sytuacji, w której młodzież masowo zacznie uznawać modne jest bycie niemodnym i programowo przeciwnym noszeniu markowych ubrań, pracy w korporacji i kupowania produktów firm globalnych. Moja 10-letnia chrześnica oznajmiła ostatnio w czasie mojej wizyty,  że nie będzie nosiła takich tanich dżinsów za 60 zł, muszą być przynajmniej za sto, tak jak noszą koleżanki. Słuchałam tego ze zgrozą zastanawiając się czy to chwilowy bunt czy faktycznie dziewczynka, którą jeszcze kilka minut wcześniej uważałam za dziecko, fakt wyrośnięte, doszła do takiego etapu w życiu w którym zdecydowanie nad „być” przeważa „mieć”.  Błyskawicznie spakowałam sporo ciuchów, w które sama już się nie ubiorę, kupionych pod wpływem impulsu, które zdecydowanie są markowe. Wiem też, że każdy kolejny prezent będę z nią konsultowała, aby w miarę możliwości dostała to o czym najbardziej marzy. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że to tylko kropla w morzu potrzeb – ja jestem daleko, widujemy się średnio 2-3 razy w roku… Co poza tym ? Patrząc na małolaty, które spędzają wolny czas po szkole w Arkadii albo innych Złotych Tarasach zastanawiam się czy pewnego dnia zobaczę ją w galerii, szukającą cwaniaka, któremu odda się za bluzkę albo markową torebkę. Mam nadzieję, że jednak z wiekiem zmądrzeje…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: