Dobrymi chęciami [nie tylko] piekło wybrukowane

schody

Zdawałoby się, że dobre chęci to niekwestionowana zaleta, niekiedy jednak jest to także źródło kłopotów a przynajmniej niesnasek, nieporozumień, pretensji i ogólnej katastrofy. Trudno zliczyć ile razy przy okazji udaje się oberwać po głowie. Z niezrozumiałych dla mnie względów zawsze, ale to zawsze dobre chęci obracają się przeciwko próbującemu pomóc a wszystko przynosi skutek odwrotny do zamierzonego.

Przychodzisz z sercem na dłoni, wyciągasz tę dłoń razem z ramieniem a ktoś ci na nią pluje. Niekiedy dodając też mało subtelnego kopniaka w niewymienną część ciała, nie pozwalając tym samym na żadne wątpliwości co do swojej opinii. Wysłuchujesz cierpliwie wynurzeń przyjaciółki na temat chłopaka, przytakując, że jest głupi, beznadziejny i w dodatku związkofob, niestrudzenie ocierając łzy i topiąc smutki w butelce wina by po ich powrocie do siebie dowiedzieć się, że jesteś zazdrosna o ich szczęście. Pomagasz, podpowiadasz, załatwiasz i … można się już chyba domyślić rezultatu.

Zaangażowanie nie przychodzi z czasem już tak łatwo, poprzedza je zastanowienie, rozważenie wszystkich za i przeciw i… próbujesz znowu. Chęć pomagania jest trochę jak pchanie kamienia pod górkę, niczym Syzyf wiedząc, że znowu ci się wyśliźnie pchasz go z uporem, bo a nuż ? Jeszcze pewnie nie raz spadnie ci na stopę i nadal będziesz mieć pod górkę, ale w ostatecznym rozrachunku – najważniejsze to chcieć. Na pewno łatwiej jest dać za wygraną albo w ogóle nawet nie podjąć próby. Ten kto nie próbuje nigdy niczego nie stworzy, nie osiągnie, będzie tylko pracowitą szarą mrówką, taką o której powie się „prochu nie wymyśli”. Jak mawiał Nietzche ustami Zaratustry: Chęć wyzwala, albowiem chcieć, to tworzyć: tak nauczam.

Trzeba się zatem piąć mozolnie po schodach, brukowanych owymi dobrymi chęciami, nie wiedząc czy to schody do nieba bram czy też highway to hell…

Reklamy

2 Responses to Dobrymi chęciami [nie tylko] piekło wybrukowane

  1. Andre pisze:

    Na pewno masz racje ale czasem bywam tak, ze albo nieswiadomie wchodzimy na kolejne stopnie albo wiemy czego chcecmy ale wraz z osiagnięciami liczymy ze nadrobimy wyrządzone zło. Tak czy tak jedno jest pewne życie brnie do przodu i jak kolwiek moze sie wydac to dziwne lepiej robic cos ( nawet jesli ma to w tle zabarwienie grzechu czy jak kolwiek to nazwiesz ) niz twkic w beradnosc albo nieswiadomosci. Zyj i spelniaj zamierzone cele tudziez marzenia nie raniec innych bo zycie na nikogo nie czeka a czasu nie da sie cofnac…Pozdrawiam

  2. Sunny pisze:

    Generalnie masz rację, ale kiedy ktoś twoją wyciągniętą ręką cię policzkuje … trudno wtedy próbować ponownie. Chyba jednak warto wiedzieć kiedy w konkretnej sytuacji odpuścić…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: